Pusta noc

Higienizm jest gorszy od faszyzmu.

Reklama

Kiedy w lutym 1995 roku umarł mój ojciec, jego trup leżał w kostnicy z czerwonej cegły, znajdującej się przy kościele. Kwadrans przed pogrzebem jeden z braci ojca, rolnik z Kaszub, podszedł do otwartej trumny i ze łzami w oczach mocno pocałował trupa w usta. Dla mnie, stojącego obok, było to zdarzenie tyleż wstrząsające, co naturalne, ludzkie i… dotkliwie piękne. Oto przy dźwiękach żałobnych pieśni, wyśpiewywanych przez stare kobiety, miłość odciskała swoją pieczęć na człowieku, który przeszedł na stronę śmierci. W tym prostym geście łączyły się ze sobą pamięć wspólnego dzieciństwa, smutek spowodowany perspektywą rozłąki i obietnica utrzymania braterskiej więzi. Wujek żegnał brata, który nie przestał istnieć, tylko wyruszył w daleką podróż.

Miałem poczucie, że osoba ojca wciąż będzie obecna w życiu wujka. Otoczona wspomnieniami i modlitwami, będzie wpływać na jego codzienne decyzje, kształtować system wartości i rozwijać eschatologiczną wrażliwość. Ale pocałunek w kostnicy był też znakiem wiary, zapowiedzią braterskiego spotkania, do którego dojdzie w zaświatach. Łzy cieknące po surowym obliczu wujka wyrażały jedynie żal, że jego brat wyruszył do miejsca, o którym tak mało wiemy, z którego nie wysyła się listów, tylko czeka się cierpliwie na dzień ostateczny.

Czy gest wujka rzeczywiście był piękny? Scholastycy, którzy piękno, prawdę i dobro traktowali jako całość, nie mieliby co do tego wątpliwości. My żyjemy jednak w epoce, która oderwała estetykę od jej właściwego kontekstu. Czy pocałunek starego mężczyzny, złożony na ciele trupa, jest estetyczny? Oczywiście, że nie. To jeden z tych obrazów, które mogą budzić zachwyt wyłącznie ze względu na swoją egzystencjalną, moralną czy duchową głębię. Głębię, którą świadomie i metodycznie usuwamy z własnego życia.

Kilka lat po śmierci ojca opowiedziałem o zdarzeniu w kostnicy swoim znajomym. Reakcje były jednoznaczne: – Ale przecież to niehigieniczne... Trup wydziela zarazki, które mogą się później rozprzestrzeniać, powodować choroby… Ten człowiek zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie! Faktycznie. Biorąc pod uwagę dzisiejsze standardy, wujek postąpił skandalicznie. Zresztą nie tylko on.

Cała polska tradycja pogrzebowa jest z higieną na bakier. Kto to widział, żeby myciem i ubieraniem zmarłego zajmowała się jego najbliższa rodzina? Od tego są specjaliści. Kiedy umrze któryś z domowników, trzeba zadzwonić do Zieleni Miejskiej sp. z o.o. Oni już wszystko załatwią. Zabiorą ciało do chłodni i zorganizują pogrzeb. Są punktualni i dyskretni. Świadczą usługi wysokiej jakości i mają konkurencyjne ceny. Od chwili zgłoszenia zgonu nawet pies trupa nie powącha, nie mówiąc o bliskich rasy ludzkiej. No i podczas pogrzebu nikt rąk nie ubrudzi, bo specjaliści otoczą dół kordonem, żeby żadna gruda ziemi nie spadła na trumnę.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama