Metalowe niemoralizatorstwo

W mniejszych miejscowościach problemu pijących mężczyzn już właściwie nie ma. Spowszedniał. Traumą są pijące matki oraz upajające się alkoholem nastoletnie dzieci. Daje do myślenia? A gdyby tak o tym zaśpiewać?

Reklama

Nie pij. Nie bierz narkotyków. To kanał. Staniesz się nikim, stoczysz się. Te zaklęcia nie działają. Jak grochem o ścianę. Coraz więcej młodych ludzi przekracza granicę, bo liczy się tylko upodlenie. Dlaczego? Jak temu przeciwdziałać? Nie brakuje przecież broszur, programów, pogadanek o zgubnym wpływie alkoholu i narkotyków. I co? Szkolne projekty typu „7 kroków do alkoholizmu” dla wielu młodych to farsa. „Zażywasz przegrywasz” też nie pomaga. A może zła jest metoda? Może moralizatorstwo stawia akcje społeczne z góry na straconej pozycji? Może trzeba młodych ludzi, którzy nie będą pouczać, a pokażą, jak to jest?

Pięciu nie zawsze wspaniałych
Pięciu dwudziestolatków z Lublina sześć lat temu założyło zespół White Rose. Grają progresywny metal. Czym charakteryzuje się ta muzyka? W definicji serwisu wikipedia.pl można przeczytać, iż „wysoki poziom artystyczny tego rodzaju kompozycji muzycznych często łączony jest z obszernymi tekstami w formie opowieści epickich”. I właśnie o te opowieści chodzi. Teksty zespołu są swego rodzaju zwierciadłem życia. Rytmu blokowisk, środowiska, podwórka, gdzie na stałe zagościła wódka i dragi. Uważni obserwatorzy śpiewają o wielu aspektach życia, również o tym, jakie skutki niosą nieodpowiednie zachowania. W artystyczny sposób opisują konsekwencje np. przepicia czy brania narkotyków. Nie moralizują, a wskazują. – Teksty są nie tyle „anty”, co mówią o alkoholu i narkotykach. Nie są nastawione ani przeciwko, ani za używkami. Naszą twórczość nakierowaliśmy na te tory, ponieważ podjęliśmy współpracę z fundacją, która zaprosiła nas do współpracy nad projektem problematyki społecznej – wyjaśnia Patryk Mrówczyński, lider zespołu. Chodzi o lubelską fundację Hipokrates, która ostatnio zajmowała się kwestią pracy dzieci ze zwierzętami. Teraz przyszedł czas na realizację nowego pomysłu.

Ciężki materiał, zagrany w ciężki sposób
– Trafiliśmy do zespołu i zaproponowaliśmy im taką tematykę. Ci młodzi ludzie stworzyli osiem przemyślanych, mądrych piosenek o alkoholu, narkotykach, problematyce społecznej. I nie chodzi o to, że alkohol jest zły. W utworach można odnaleźć historie z życia wzięte. Nie ma moralizatorstwa: nie pij, nie pal. To nie dociera do nikogo, nie o to chodzi – wyjaśnia Daniel Plewko, prezes fundacji Hipokrates. – Zależy nam tym, żeby chociaż parę osób, które będą słuchały, wyniosły coś z tego, wzięły to do siebie i w jakiś sposób to przetworzyły – dodaje. Ponadto ten rodzaj muzyki ma trafiać nie tylko do młodych. Jest wielu 30-, 35-latków, mężczyzn i kobiet, którym w latach szkolnych bliski był ten rodzaj twórczości. Wielu z nich ma problemy alkoholowe, z narkotykami, przez co cierpią ich własne rodziny. Do nich przekaz White Rose jest również skierowany.

Wolność tak, ale nie bezgraniczna
– Muzyka jest płaszczyzną spotkania ludzi, nośnikiem idei. Chodzi o to, by w opisywaniu tego rodzaju problemów nie przesycać treści profilaktyką. Natomiast parę prostych historii, pokazanie kilku jasnych prawd życiowych odniesie dużo większy skutek niż suche moralizatorstwo. Radość tak, ale w dostępnych ramach, wolność jak najbardziej, ale nie bezgraniczna. Najprostszy przekaz najbardziej do ludzi trafia – twierdzi współpracujący z Hipokratesem dr Marek Chmielewski, specjalista terapii uzależnień.
Pomysłodawcy przedsięwzięcia obawiają się nieco, że pojawią się tacy, którzy wysuną argumenty, że ciężka muzyka kojarzy się ze słynnym stwierdzeniem: „Sex, drugs and rock n’roll”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama