Klerycy z The Birets!

– Najważniejsze jest przygotowanie się do kapłaństwa – mówią. Przy okazji jednak służą innym muzycznymi zdolnościami w zespole „The Birets”.

Reklama

„The Birets” całkiem po polsku znaczy po prostu „Birety”. A biret to, jak wiadomo, charakterystyczne nakrycie głowy księdza i alumna. Paradyskich „Biretów” jest sześć. Grają na perkusji, instrumentach klawiszowych i gitarach. – Nie jesteśmy profesjonalnymi muzykami, ale wierzymy, że grając, możemy pomóc komuś doświadczyć Pana Boga – mówi szef grupy Michał Graczyk z III roku.

Seminaryjny zespół w Paradyżu to już wieloletnia tradycja. Grało i śpiewało w nim sporo roczników alumnów. Dzisiaj wielu z nich jest już kapłanami. Niektórzy, jak ks. Bogusław Grzebień czy ks. Jan Bagiński, teraz są nawet wykładowcami muzyki kościelnej. Inni, jak ks. Marek Kozłowski, wikariusz nowosolskiej parafii, który do tej pory gra i współtworzy różne formacje muzyczne, pracują w duszpasterstwie.

Multimedialna ewangelizacja
Usłyszeć ich można na seminaryjnym odpuście, pielgrzymce ministrantów czy Przyjaciół Paradyża. Koncertują też poza murami seminarium. Grali m.in. w Specjalnej Szkole Podstawowej w Gorzowie, w Ośrodku dla Osób Uzależnionych w Jordanowie, dla mieszkańców Gościkowa i Jordanowa czy też na gorzowskim festiwalu „Totus Tuus”. Ostatni ich projekt to multimedialny spektakl „Historia Zbawienia”. Pokazywali go już w Gorzowie, Głogowie i Zielonej Górze.

– Przez muzykę, obraz i światło opowiadamy historię od stworzenia świata, przez wydarzenia starotestamentalne i Ewangelię, aż po czasy współczesne Kościoła – wyjaśnia Michał Graczyk. Klerycy wykorzystują podczas koncertu także fragmenty filmów i nagrane na video własne komentarze. – Ta różnorodność przekazu pomaga uruchomić emocje i wyobraźnię, a tym samym dotrzeć do odbiorcy – przekonuje Piotr Bartoszek.

Talent nie dla siebie
Wiedzą, że muzyka nie jest dla nich najważniejsza. – W sumie koncertujemy mało, choć do seminarium dociera sporo zaproszeń. Nasze seminaryjne życie i przygotowanie do kapłaństwa to priorytet, reszta to tylko dodatek – mówi wokalista Mateusz Filipkiewicz z III roku. Ale zespół to też miejsce formacji.

– Tworzenie zespołu wcale nie jest łatwe. Każdy z nas przecież preferuje inny rodzaj muzyki. Ja wcześniej grałem w zespole jazzowym, a tutaj musiałem nauczyć się rocka. Musimy nauczyć się grać ze sobą, zrezygnować ze swoich upodobań na rzecz zgrania się z innymi. Na scenie każdy błąd jest widoczny, dlatego musimy włożyć w to wiele pracy – tłumaczy diakon Grzegorz Laskowski, który wkrótce otrzyma święcenia kapłańskie i opuści zespół po kilku latach jego prowadzenia. Ma jednak nadzieję, że nie rozstanie się z muzyką.

– Talent jest nie tylko dla siebie, ale po to, by służyć innym. Gitarę wykorzystuję często w czasie rekolekcji i spotkań z grupami oazowymi czy modlitewnymi. Mam nadzieję, że nadal tak będzie.

Artykuły z poszczególnych działów serwisu KULTURA:

  • Film
  • Literatura
  • Muzyka
  • Sztuka
  • Zjawiska kulturowe i społeczne
  • «« | « | 1 | » | »»

    aktualna ocena |   |
    głosujących |   |
    Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

    Zobacz

    Dodaj komentarz
    Gość
      Nick (wymagany lub )

      Autopromocja

      Reklama

      Reklama

      Reklama