23 luty: Dzień Walki z Depresją Kiedy życie traci sens

Dorota – dwadzieścia kilka lat, ukończone studia wyższe, dobrze zapowiadająca się kariera zawodowa. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że niczego jej do szczęścia nie brakuje. Niestety, od ponad pół roku cierpi na depresję.

Reklama

Dużo pracy, mało snu, z dnia na dzień rosnące oczekiwania szefa, nieustanny stres – to przez ostatnie miesiące była moja codzienność – opowiada. Nadszedł jednak czas, kiedy organizm zaczął odmawiać posłuszeństwa. Pojawiła się apatia, problemy ze snem, z koncentracją. Po jakimś czasie zaczęły ją dręczyć pytania o sens życia, pracy, podejmowania codziennych wysiłków.

Przyjaciele namówili ją na wizytę u specjalisty. W podobnej sytuacji, co Dorota, jest wiele młodych osób. Niestety, depresja dotyka nie tylko młodych karierowiczów. Coraz częściej rozpoznaje się ją wśród młodzieży, a nawet dzieci. Brakuje pewnych danych statystycznych co do występowania depresji w Polsce i na świecie. Na podstawie odnotowanych przypadków można stwierdzić, że dwukrotnie częściej niż mężczyźni chorują na nią kobiety. Najczęściej zapadają na nią osoby w wieku 30–59 lat.

– Dane statystyczne są alarmujące – mówi dr Alina Żurek, psycholog z Poradni Rodzinnej przy parafii św. Antoniego we Wrocławiu, pracownik Instytutu Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Według Światowej Organizacji Zdrowia, depresja stanowi obecnie czwarty, co do częstości występowania, problem zdrowotny na świecie. Szacuje się, że w roku 2020 będzie stanowić drugi najważniejszy problem zdrowotny.

Co nas powinno zaniepokoić? Permanentne zmęczenie, utrzymująca się przez dłuższy czas bezsenność, spadek aktywności życiowej – wylicza pani psycholog. Do tego dochodzi negatywny obraz własnej osoby, obwinianie się za niepowodzenia oraz przewidywanie negatywnych wydarzeń w niedalekiej przyszłości. Niektórzy przyznają się do myśli samobójczych. Chorzy stopniowo tracą motywację do podejmowania codziennych działań. Bywa, że z czasem przestają chodzić do szkoły, pracy, rezygnują z życia towarzyskiego.

– Im bardziej nie dawałam sobie rady ze sobą, tym bardziej odsuwałam się od innych – przyznaje Dorota. – Wydawało mi się, że przyznanie się do własnej słabości będzie równoznaczne z zawodowym i towarzyskim samobójstwem. Niestety, podobnie myśli wiele młodych osób – mówi. Pani psycholog przyznaje, że wciąż jeszcze dominują liczne uprzedzenia i stereotypy dotyczące korzystania z pomocy psychologicznej. Dlatego też do gabinetu psychologa czy psychiatry nie od razu trafiają wszyscy ci, którzy wymagają pomocy.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • xy
    22.02.2009 22:37
    Wiem cos o tym ale trudno jest przyznać sie przed sobą do takiej choroby, więc z choć z trudem ale jakoś się rozkręcam. Najgorzej jest rano.
  • markiza
    23.02.2009 11:22
    depresja jest straszna, przeszłam to , teraz jest lepiej, ale czasami stan taki powraca, na szczęscie gdzie szukać pomocy, bez pomocy Boga nie można sobie poradzić,, pozdrawiam
  • bogusia
    24.02.2009 12:10
    depresja jest straszna,za nim zaczelam sie leczyc,w placzu ,w myslach,w snacha usmiercalam cala moja rodzine myslalam ze w ten sposob zwroce na siebie uwage,ze to dobre,po leczeniu jest mi dobrze chodzilam 2lata na terapie,zal mni ludzi ktorzy nie umia sie odnalesc,taka osobe mam w domu wszystko na nie,a ja nie umie jej pomoc,okresla mnie jako wariatke bo chodzilam do glupkow,bardzo ja kcham i modle sie za nia.pozdrawiam
  • dorota
    25.02.2009 07:38
    Skutecznym sposobem na to, żeby nie wpaść w taki stały przygnębiający stan jest wychodzenie z małych "dołków" i nie pogłębianie ich. Trudno jest to zrobić samemu. Najczęściej nie rozumieją tego i nie potrafią pomóc członkowie rodziny (wynika to nawet z treści jednego z zamieszczonych tu listów). Jest to zrozumiałe, bo jeśli coś dla jednej osoby jest problemem, to dla drugiej wcale być nie musi. Dlatego kochani zadbajmy o to, żeby mieć przyjaciela. Prawdziwego. Takiego, który nie będzie głaskał po główce, tylko pomoże z dystansu spojrzeć na trudności, które pojawiają się w naszym życiu, zmarnuje z nami czas, potowarzyszy w smutku i bólu. Powalczmy o kogoś takiego. Nie jest to pewnie łatwe zadanie, ale nie będzie wtedy nad nami wisieć widmo depresji. Zwłaszcza jeśli ktoś ma skłonności do wycofywania się, zamykania, nie wolno mu lekceważyć nawet drobnej sprawy. To nie jest prawda, że zawraca się wtedy komuś głowę i zamęcza swoimi problemami ( na to, żeby nie być męczącym też oczywiście trzeba uważać!). Inaczej znajdziemy się niedługo w świecie, w którym nikt nikogo nie słucha i nikomu na nikim nie zależy, a zapchane będą gabinety i kieszenie psychiatrów. Ja bardzo jestem wdzięczna tym, którzy otwierają przede mną swoje serce!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Więcej nowości

    Reklama