Rodzice niesakramentalnych

Córka Izy sypia ze swym chłopakiem w domu mamy, a ta z radości chętnie podawałaby dzieciom kawę do łóżka. Syn Marii żyje bez ślubu kościelnego - matka umiera na myśl, że jej dziecko mogłoby umrzeć w grzechu.

Reklama

Żyjemy w świecie, który myli szczęście z przyjemnością, seriale z rzeczywistością. Stary Bóg, z walizką niemodnych przykazań, jest skazywany na wygnanie. Co najwyżej przyznaje Mu się status milczącego obserwatora życia. Może twierdząco potakiwać, ale nie ma prawa głosu, bo każdy sam odkrywa i wie lepiej, co dla niego dobre. Życie jak z witryny internetowej www, czyli wszystko wszystkim wolno.

Na jednym z forów studentka pyta o wskazówkę: chciałaby zamieszkać z chłopakiem, ale nie jest pewna, czy powinna; przy tym obawia się reakcji rodziców, nienowocześnie wierzących bardzo. Zjawia się kohorta anonimowych mędrców zbrojnych w „dobre” rady. Głos przestrogi czy choćby wątpliwości to rzadkość. Przeważają zachęty, jakby przedrukowywane z listów starego diabła do młodego. Posty nie poszczą od pokus: to optymalna droga, żeby się zgrać, każdy jest wolny i może, co chce; wszyscy tak robią, a rodzice, jak kochają, to zrozumieją i zaakceptują. Jakiś „chałupnik teolog”, występujący w roli rzecznika Pana Boga, zapewnia, że Bóg też jest „za”, bo przecież jest Miłością…

Razem chodzą i śpią
Pani Maria godzi się na spotkanie, acz bez entuzjazmu. Ma dobrego męża i trójkę dorosłych dzieci. Problem sprawia najstarszy, Łukasz, który wciąż się zastanawia nad ślubem kościelnym, choć już ma dziecko ze swą dziewczyną, a właściwie, od paru miesięcy, „cywilną” żoną. – Zaczęło się od tego, że zostawał u niej na noc. Od razu reagowałam. Prosiłam, tłumaczyłam, straszyłam. Zapewniali mnie, że nie śpią razem... Potem, jak wszystko wyszło na jaw, argumentowali, że muszą się dopasować, a ja się nie powinnam wtrącać, bo są dorośli… – kończy matka łamiącym się głosem.

Ks. dr Jan Banach, diecezjalny duszpasterz małżeństw i rodzin, nie chce mówić o statystykach. – Nie prowadziłem badań, ale gołym okiem widać, że w diecezji problem konkubinatów, związków niesakramentalnych czy partnerskich jest ogromny i ciągle rośnie – zauważa. Duszpasterze rozdzierają szaty. Młodzi bawią się w małżonków nie będąc małżonkami; dzielą jeden stół i jedno łóżko w akademikach, na emigracji zarobkowej albo też, ot tak, po prostu wynajmują mieszkanie i wprowadzają się doń; zdarza się, że ci, którzy chodzą razem, razem też śpią na jednej wersalce pod dachem rodziców. Problem dotyczy nawet małych wiosek, co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia.

Domowy pożar codzienny
Sytuacja związków partnerskich jest ogromnym wyzwaniem dla rodziców młodych żyjących w ten sposób. Zderzają się tu ze sobą dwie najświętsze, najpiękniejsze i najbardziej intymne sprawy: miłość Boga, wymogi Bożego prawa oraz miłość do dzieci, pragnienie ich dobra i szczęścia. Rodzice w tej próbie radzą sobie różnie. Jedni, dla (nie)świętego, spokoju, ze słabości, letniej wiary, małpiej miłości czy fałszywie pojętej tolerancji, akceptują złe zachowanie dzieci. Iza, której córka regularnie sypia z chłopakiem w matczynym domu, jest tak szczęśliwa, że chętnie raczyłaby „nałożnika” poranną kawą. Są jednak tacy, którzy mówią „nie” - tym bardziej stanowcze, im bardziej kochają swe dziecko.
 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Teresa
    15.02.2011 19:26
    Bardzo dobry tekst! Właśnie tak trzeba mówić o tym szerzącym się problemie - dramacie. W poważnych sprawach nie ma miejsca na polityczną poprawność.
  • Teer
    16.02.2011 22:20

    Smutne jest to,że młodzi na słowa krytyki i napomnienia wcale nie reagują,a większość dorosłych się godzi na takie sytuacje twierdząc że"takie czasy i tak robią wszyscy"

  • dobry_dziekan
    17.02.2011 13:15
    Teer
    Nie reagują, ponieważ te słowa krytyki, tak jak i w tym tekście, to zwykłe: "To jest złe, bo my tak mówimy". Nie ma żadnego argumentu, szczególnie, że zwykłe autorytet Kościoła nie ma prawa bytu w młodych, którzy nawet jeżeli wierzą, to się z nim nie utożsamiają.
  • Marta
    17.02.2011 20:37
    Myślę, że jednak ten tekst przytacza kilka mocnych argumentów... Też mi się ten artykuł podoba. Tak trzymać! Odważnie i do przodu, budując jednocześnie na Skale, jaką jest sam Bóg.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama