Chaos architektoniczny na Podhalu

Przy znanym trakcie drogowym, wiodącym do stolicy polskich Tatr, umieszczone są bilbordy reklamujące apartamentowce na Podhalu. Często takie obiekty stawiane są w miejscach zupełnie nieodpowiednich i według planu, który całkowicie pomija uwarunkowania kulturowe regionu i warunki krajobrazowe.

Reklama

Ostatnio media na Podhalu szeroko opisywały sprawę Franciszka Łukaszczyka z Murzasichla. Mieszkaniec wsi zabiega od trzech lat, by w jego sąsiedztwie nie powstał duży apartamentowiec. Sprawą zajmował się ostatnio Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Krakowie, który uznał jego skargę i wstrzymał inwestorom budowę. Z chwilą wydania przez starostę tatrzańskiego sąsiadom Łukaszczyka pozwolenia na budowę, decyzja ta była kilka razy oprotestowywana, potem uchylana i ponownie przywracana. Po przebyciu przez wszystkie możliwe instancje sprawa apartamentowca trafiła do WSA. Jeśli inwestorzy będą odwoływać się nadal, to pozostaje im Naczelny Sąd Administracyjny.

Nie działamy na szkodę
Przychylność dla Franciszka Łukaszczyka wyraziła Rada Sołecka, która podpisała się pod protestem przeciw powstaniu w środku turystycznej wsi budynku o kubaturze 3,5 tysiąca metrów sześciennych. – Nie powinien powstawać w sąsiedztwie domków jednorodzinnych, bo zakłóci to spokojny charakter tego miejsca – mówi Franciszek Łukaszczyk. Pojawiły się też inne kwestie, między innymi ekologiczne. Planowany budynek nie ma bowiem zaplanowanego podłączenia do kanalizacji. Zaprojektowano szczelne szambo. W realność tego rozwiązania nikt specjalnie nie wierzy.

– Nie działamy przecież na szkodę mieszkańców Podhala, przyznając pozwolenia na budowę obiektów przeznaczonych dla turystów. Przecież chodzi o rozwój regionu – mówi stanowczo Andrzej Gąsienica-Makowski, starosta tatrzański. Tymczasem Ewa Matuszewska, rzecznik prasowy zakopiańskiego Urzędu Miasta, przyznaje w rozmowie z „Gościem”, że miasto nie ma jeszcze gotowego planu zagospodarowania.

– Obecnie plan obejmuje 30 proc. terenu miasta. Pozostała część jest w fazie przygotowania. Nacisk na budowę apartamentowców jest ogromy. W ostatnim czasie burmistrz nie zgodził się na powstanie kilku tego typu obiektów. Deweloperzy zaskarżyli decyzję włodarza Zakopanego do sądu. Sprawa jest w toku – mówi Ewa Matuszewska.

Parlamentarzyści do dzieła!
Krzysztof Trebunia-Tutka, architekt i znawca kultury Podhala, przyznaje w rozmowie z „Gościem”, że wiele razy odmawiał wykonania projektu apartamentowców na Podhalu. – Etyka zawodowa nie pozwoliła mi na przyjęcie takiej propozycji – przyznaje. Jego zdaniem, chaos przestrzenny na Podhalu wynika przede wszystkim z wadliwego prawa. – Normy prawne ustalają posłowie, wśród których nie ma prawie architektów. Potrzeba w tym względzie zdecydowanego działania parlamentarzystów z Podhala, którzy powinni zaprosić do wspólnej debaty architektów i urbanistów z regionu, w celu zakończenia tego chaosu prawnego, z którym związane jest powstawanie apartamentowców – ocenia architekt.

Krzysztof Trebunia-Tutka wyjaśnia, że główny problem z apartamentowcami to przede wszystkim ich zbyt duża kubatura w stosunku do tradycyjnej zabudowy. – Zdarza się tak, że budynki projektują ludzie niemający pojęcia o walorach kulturowych i krajobrazowych Podhala. W efekcie to, co powstaje, można porównać do klocków obudowanych jakimiś dziwnymi dachami tylko po to, żeby ukryć nadmierną kubaturę – podkreśla Krzysztof Trebunia-Tutka. W Zakopanem w wielu częściach miasta można dostrzec okazałe – co dopiero powstałe – apartamentowce, które psują krajobraz najbliższej okolicy.

Nic straconego
Zdaniem Krzysztofa Trebuni-Tutki, najwyższy czas, aby zatrzymać falę budowy apartamentowców w Zakopanem i na całym Podhalu. – Trzeba przede wszystkim rozbudzić świadomość ludzi, jak cenny jest krajobraz naturalny i kulturowy regionu, który jest naszym wspólnym dobrem, i dbać o zrównoważony rozwój tego terenu. Bardzo dobrym wzorem dla Zakopanego może być rozwój bazy turystycznej w Kazimierzu nad Wisłą, gdzie powstają obiekty turystyczne zgodne z uwarunkowaniami kulturowymi i krajobrazowymi regionu – mówi Krzysztof Trebunia-Tutka.

Szwajcarskie rozwiązanie
Sprawa mieszkańca Murzasichla jest niewątpliwie precedensem, który będzie prowadził do dobrych rozwiązań architektonicznych dla całego regionu. Można powiem wybudować dom wielorodzinny lub obiekt turystyczny, w odpowiedniej skali i kubaturze, który nie będzie drastycznym zaburzeniem w krajobrazie. Bardzo dobrym przykładem, gdzie uszanowano krajobraz naturalny i kulturowy przy budowie wyciągów narciarskich oraz całego zaplecza turystycznego, jest Szwajcaria. W tym kraju wiele miejscowości zachowało – przy intensywnym otwarciu na turystów – charakter dawnych pasterskich wiosek. Warto skorzystać z takich rozwiązań, póki jeszcze nie jest u nas za późno - twierdzi Krzysztof Trebunia-Tutka, architekt, znawca kultury regionalnej, słynny muzyk, współtwórca zespołu Trebunie-Tutki.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama