Dzieło mistrzowskie

Dystrybucja - Forum Film Poland Sp. z o.o.

W „Autorze - widmo” Roman Polański wraca do jednego ze swoich ulubionych tematów – bezradności człowieka wobec zła. Czyni to jednak w sposób niebanalny (w warstwie treści) i po mistrzowsku (jeśli chodzi o formę).

Zło ma w tym filmie różne wymiary. Pisarz McAra, piszący wspomnienia byłego premiera Wielkiej Brytanii Adama Langa, zostaje zamordowany (zagadkę tej śmierci stara się rozwikłać jego następca). Ów były pierwszy minister jest podejrzany o zezwolenie CIA na aresztowanie i torturowanie obywateli swojego państwa. W wyniku owych tortur jeden z Brytyjczyków - pakistańskiego pochodzenia – ginie. Zabójstwo i zdrada to zło wielkie.

Na przeciwległym biegunie jest zło mniejsze, nawet nieco zabawne, może nim kierować sama natura. Powraca obraz azjatyckiego sprzątacza posiadłości, w której, w większości toczy się akcja filmu, który sprząta patyki i śmieci z tarasu. Wiatr czyni tę prace nieco syzyfową rozsypując wszystko z powrotem. Tam, gdzie człowiek nie ma wpływu zło, choć nieopanowane, nikomu krzywdy nie czyni, nikogo nie krzywdzi.

Ale jest też zło, którego rozmiar jest niedocieczony, nie do odgadnięcia. Jego wielkość możemy tylko podejrzewać. Jest to inwigilacja przez obcy wywiad najwyższych struktur władzy. Gdzieś jednak szydło z worka wyjść musi, zdradzi swą wielkość i da się odgadnąć i opisać. Wtedy zyskujemy o nim wiedzę.

Cóż jednak z ową wiedzą zrobić? Tu film Polańskiego staje się dziełem głęboko ponurym.

W jednej z kluczowych scen filmu Adam Lang usprawiedliwia swoją zdradę własnych obywateli. Mówi o lotnisku, na którym do odprawy czekają dwie kolejki. Jedna posuwa się szybko. Kontrola bagażu jest w niej minimalna, bilety tanie. Obsługujące stojących w niej pasażerów linie lotnicze nie korzystają z zabezpieczeń oraz wiedzy na temat terroryzmu zdobytych drogą tortur. Druga posuwa się powoli. Pasażerowie mają dokładnie sprawdzane bagaże, nawet z naruszeniem prywatności. Linie, którymi podróżują są maksymalnie bezpiecznie. Opis piękny, a nawet idylliczny. Reżyser go jednak neguje.

W filmie widzimy jak wiele jest dziś sposobów zdobycia informacji. Są te nielegalne, jak tortury, ale też te powszechnie dostępne – komórki, internet, GPS. Wszystko może w zdobywaniu wiedzy pomóc, jeśli potrafimy z tego korzystać. Czy więc tortury są konieczne?

Pytanie tym ważniejsze, że owo zdobycie i posiadanie wiedzy nic nikomu, poza kłopotami, nie przynosi. Nikomu życia nie ratuje. Po prawdzie nie ma co z nią zrobić. Nawet przypadek jest po ciemnej stronie, przeciw dobru (zrozumie to każdy, kto film do końca pilnie obejrzy). Komu więc wiedza służy (poza tymi, którzy po stronie zła wielkiego są postawieni), a jeśli nikomu to czy warte czyjejkolwiek śmierci jest jej zdobywanie?

Na festiwalu filmowym w Berlinie Roman Polański za „Autora - widmo” otrzymał Srebrnego Niedźwiedzia za reżyserię. Nie należy odczytywać tej nagrody – jak chcą złośliwi i cyniczni – jako gestu solidarności z reżyserem przebywającym w areszcie domowym w swojej willi w Gstaad. To właśnie sztuce reżyserskiej ten film zawdzięcza najwięcej. Elegancja z jaką cała ta historia jest opowiedziana, a wątki odnoszące się do sytuacji reżysera są wplecione (jakże ironicznym żartem jest sytuacja premiera Langa, który w przeciwieństwie do twórcy „Pianisty” ze Stanów Zjednoczonych wyjechać nie może gdyż zostałby aresztowany i postawiony przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości?).

Sprawność z jaką Polański posługuje się konwencją neo-noir pozwalają zapomnieć, że w gruncie rzeczy mamy do czynienia z opowieścią o wielkim spisku. Być może w świecie występującym, ale przecież realnie nie udowodnionym. Poza tym jest to bez wątpienia dzieło mówiące o aktualnych niepokojach. Dzieło mistrzowskie.

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama