Palant

Mój dziadek, wychowany na grze w palanta, nie potrafił zaakceptować popularności piłki nożnej. Ten fusbal był dla niego straszenie prymitywną grą. To niy sztuka cylnąć w takiego wieligo bala – mawiał.

Reklama

Współczesne dyscypliny sportowe pochodzą od starożytnych i średniowiecznych zabaw. Takie właśnie są początki dzisiejszego hokeja czy piłki nożnej. Jednak sport, rozumiany współcześnie jako zjawisko masowe, pojawił się w Europie i USA na przełomie XIX i XX wieku i to tylko w środowiskach miejskich.

Rozwinięty gospodarczo Śląsk przodował w tym czasie w rozwoju roztomajtych dyscyplin sportowych. Ślązoki bowiem - w odróżnieniu od rolników z innych polskich ziem - mieli po pracy w fabrykach czy kopalniach dość czasu na uprawianie swojego ulubionego sportu. Jak grzyby po deszczy powstawały śląskie kluby sportowe. Najwięcej pojawiło się ich w okresie powstań śląskich i zaraz w pierwszych latach po przyłączeniu części Śląska do Polski. Kluby te przyjmowały nazwy typu Zgoda, Konkordia, Naprzód, Gwiazda, Silesia, Polonia, Kościuszko, Górnik lub Hutnik. Te sportowe działania wypływały z umiłowania do sportu, ale też po części ze społecznej aktywności Ślązoków Podobną bowiem aktywność można było wówczas na Śląsku zauważyć również w innych dziedzinach. Masowo powstają wtedy chóry, teatry amatorskie, orkiestry dęte czy związki hodowców królików, gołębi czy ptaków egzotycznych.

Do najpopularniejszych gier sportowych wśród Ślązoków należał w tym okresie niewątpliwie palant, zwany też piłką palantową albo szlagbylem. Uczono zasad tej gry w szkole, grano w nią na podwórkach i na boiskach. Palant miał się pojawić na naszych ziemiach już około 1600 roku, jednak spopularyzował się dopiero w XIX wieku. Na Śląsku najpopularniejszy był w powiecie rybnickim, gdzie zresztą do dzisiaj gra się w palanta albo w jego współczesne odmiany -baseball i softball. Przykładowo w dzielnicy Rybnika - Ligocka Kuźnia - jest odpowiednie boisko baseballowe i działa tam Klub Sportowy „Silesia” Rybnik.

Mój dziadek, wychowany na grze w palanta, do końca życia nie potrafił zaakceptować popularyzującej się w połowie XX wieku piłki nożnej. Ten fusbal był dla niego straszenie prymitywną grą. Najgorsze, jego zdaniem, były rozmiary tego fusbalowego bala. To niy sztuka cylnąć w takiego wieligo bala – mawiał. Raziły go też zbyt proste zasady gry w fusbal. Twierdził nawet: Byłoby ciekawsze, jakby kożdy fusbaler mioł swoigo bala! A chodziło mu o to, aby podczas meczu na boisku nie grano tylko w jedną piłkę, ale w 20(!).

Jak widać mój dziadek nie był zapalonym fusbalowym kibicem, a jego pomysły mogłyby doprowadzi do niezłego bałaganu na boiskach. Chociaż trzeba powiedzieć, że i bez postulatów mojego dziadka, na naszych stadionach robi się ciekawie: kibice urozmaicają rozgrywki bójkami, a na płyty stadionów lecą butelki i petardy. Czy zatem na naszych oczach zmieniają się powoli zasady fusbala? Dodatkowo męczy mnie też pytanie: Dlaczego to słowo „palant” jest synonimem głupka, a nie „fusbal”. Mój dziadek byłby skiż tego fest nerwowy!

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama