Listy Chopina

Rok Chopinowski jest niewątpliwie okazją do przypomnienia sylwetki sławnego kompozytora i jego muzyki, ale ja chciałabym tutaj kilka słów poświęcić Chopinowi jako artyście słowa.

Reklama

Józef Krzesz-Męcina, początek XX w., olej na płótnie   Adam Krzykwa/GN Ostatnie akordy Chopina
Józef Krzesz-Męcina, początek XX w., olej na płótnie

O posiadanym przez niego talencie literackim świadczą przede wszystkim listy, których napisał w ciągu całego życia mnóstwo (z samą tylko George Sand wymienił ich ponad 400).

Do lektury listów autorstwa Chopina zasiadłam nie bez skrępowania. W końcu to cudza korespondencja, a tej jak wiadomo czytać nie należy. Prawdą jednak pozostaje fakt, że to właśnie listy stanowiły najobfitsze źródło przy odtwarzaniu biografii artysty. Prawdą jest także to, że w trakcie lektury zaczyna się myśleć, że to nie listy a pamiętnik albo nawet dobrze skrojona powieść. Język Chopina jest niezwykle barwny, żywy, pełen humoru, nieraz autoironii, czasem dosadny, a innym razem sentymentalny. Poprzez słowa wyłania się portret człowieka z krwi i kości. Prof. Kazimierz Nitsch, tak mówił o listach Chopina: „Są one nadzwyczaj naturalne, bez cienia pozy, patosu. Widać, że pisał je zawsze człowiek realny, wesoły, nie lubiący udawać, daleki od silenia się na literackość”.

Stylistyka korespondencji zmienia się wyraźnie w zależności od adresata. Listy do przyjaciół są bardzo emocjonalne, szczere, poufne. Do rodziny pisze Chopin zawsze z ogromną troską, nieraz stosuje swoistą „autocenzurę” (zwykle zataja faktyczny, zły stan zdrowia). Z niezwykłą dbałością dobiera słowa, gdy tworzy tekst dla swojego dawnego nauczyciela- Józefa Elsnera. „Racz Pan przyjąć zapewnienia mej wdzięczności i uszanowanie, z jakim zostaję do zgonu Pana najprzywiązańszym uczniem”- pisał w jednym z listów. To jedno zdanie wystarczy, żeby zobaczyć, jak wielkim szacunkiem darzył kompozytor swojego pedagoga.  

Styl listów zmienia się także pod wpływem chwili. Można dzięki nim zobaczyć całą gamę nastrojów artysty- od szczęścia po skrajną melancholię. Do Juliana Fontany napisze z przymrużeniem oka: „Jesteś tetryk, bestia, słowa mi poczciwego w żadnym liście swoim nie dałeś, ale to nic nie szkodzi, w duszy gdzieś mnie kochasz, tak jak i ja Ciebie”. Innym razem wysyła do przyjaciela pełne rozpaczy zdanie: „I zły jestem i smutno mi. I odetchnąć nie mogę i pracować nie mogę. Czuję się  sam, sam, sam, chociaż otoczony”.

Sam artysta listów pisać nie lubił. „Wolę grać jak pisać”- zwierzał się Norbertowi Kumelskiemu. Widać z resztą nieraz, że materia słowa sprawia mu wyraźne problemy. Zdania bywają urywane, pisane skrótowo, często z błędami. Nie brak tu skreśleń czy zamazanych liter. A jednak zawsze kompozytor starał się pisać po polsku. „Już ci zapowiedziałem, że listów po francusku nie przyjmuję ani Ci po francusku odpisywać nie będę - oświadczył Delfinie Potockiej. ”Sfatygowany parlowaniem po salonach, szczęśliwy jestem, gdy mogę swoim językiem gadać albo pisać.”

Listy Chopina to lektura pasjonująca, bo pozwala ona odkryć w autorze nie tylko geniusza, ale także zwykłego człowieka. Sprawy prozaiczne, mieszają się tutaj z metafizyką, zabawne anegdoty z cierpieniem, chwile szczęścia ze zmaganiem się z pracą i chorobą. Listy te Henryk Sienkiewicz nazwał „prawdziwymi perłami literackimi” i to prawda. Ale jest w nich chyba coś więcej. Ta korespondencja jak muzyka ma swój rytm, swoją melodię. Tych listów nie można czytać, tych listów trzeba słuchać.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama