Czy biznes i sztukę można połączyć?

Na zaczynanie od zera nigdy nie jest za późno. Rozmowa z Katarzyną Czajką, bizneswomen, która z dnia na dzień postanowiła zarabiać na sztuce. Czy po pięćdziesiątce można zacząć od zera? Jakie problemy niesie za sobą zawodowe przekwalifikowanie?

Reklama

dorumart Dorum Art Katarzyna Czajka

Czym zajmowała się Pani, zanim w Pani życiu pojawiła się sztuka? Skąd pomysł na rezygnację z dotychczasowego życia?

Katarzyna Czajka: 19 lat mojego życia poświęciłam logistyce i myślałam, że tak będzie już zawsze. Niestety rzeczywistość okazała się inna, pojawiły się problemy i to nie tylko osobiste, które miały ogromny wpływ na moje zdrowie i stan ducha. Ale na szczęście wtedy pojawiła się również iskra nadziei... Dotarło do mnie, że aby móc dalej funkcjonować, muszę zacząć robić coś dla siebie. Córka Marta zabrała mnie na cykl szkoleń z decoupag'u. Uświadomiłam sobie, że sztuka we mnie istniała zawsze, pewnie jak w każdym wrażliwym człowieku - ale dopiero po przykrych doświadczeniach w moim prywatnym życiu - zajęła tak istotne miejsce. Właśnie wtedy moja wyobraźnia zaczęła pracować na dotąd nieznanych mi obrotach.

Ciężko było podjąć decyzję o rezygnacji z wykonywanej przez lata pracy, podjąć się zupełnie czegoś nowego?

To się stało samoczynnie, ja nawet nie wiem jak (śmiech). Ale gdybym nie znalazła odskoczni od swojej pracy, w tamtym momencie dopiero by było ciężko. Miałam jednak szczęście, że miał mnie kto zastąpić w firmie.

Od czego zaczęła się Pani przygoda ze sztuką? Co było najpierw?

Od dziecka miałam zdolności manualne, miałam marzenia związane ze sztuką, ale rzeczywistość pokierowała mnie gdzie indziej. A kiedy już zaczęłam tworzyć Dorum Art - najpierw przyszła fascynacja kolorem, drewnem, a potem szkłem, które daje wiele możliwości, a jest moim zdaniem niedoceniane… Dlatego dziś tworzę głównie ze szkła. Okazuje się bowiem, że z tysięcy różnokolorowych szkiełek można stworzyć interesujące, ale też użytkowe przedmioty. I tak dzisiaj robię lampy, świetlne obrazy przypominające witraże, parawany, no i przede wszystkim moje ukochane manekiny... To przedmioty, dzięki którym każde, nawet najbardziej klasyczne wnętrze - zyskuje ciepło i zupełnie nowy wymiar.

Nie bała się Pani, że ryzyko jest zbyt duże? Czy w głowie powstawał/powstaje jakiś plan awaryjny?

Bałam się, tylko głupiec się nie boi nowych wyzwań… Plan awaryjny ? Lepiej, żebym go nie wyznała…

Rozumiem, że na wsparcie najbliższych mogła Pani liczyć?

Tak. I to jest najpiękniejsze, że moje dzieci wspierają mnie bezustannie. Michał, mój syn tak naprawdę wyciągnął mnie z domu i pomógł uwierzyć, że to co tworzę dla siebie i przyjaciół - trzeba pokazać innym. W ten sposób stworzyliśmy wspólne miejsce dla tworzenia sztuki, a także galerię Dorum Art, w której mogę pokazywać wszystkie swoje dzieła. Dlatego muszę przyznać, że mam wspaniałą rodzinę, a wsparcie najbliższych mi ludzi, także przyjaciół jest bezcenne. Życie i praca w gronie najbliższych mi osób daje mi szczęście, ale i wiele możliwości. No i znowu czuje się przez to atrakcyjna - jako człowiek.

Czy na sztuce w Polsce da się zarabiać?

Jeszcze nie wiem, mam jednak nadzieję, że tak. Muszę przyznać, że ja na razie tworzę kolekcje moich produktów. Nie minęły nawet 2 lata od początku istnienia naszej pracowni, a już mam sporo osiągnięć, to dobry prognostyk. Zagranica jest zainteresowana moją twórczością, stacje telewizyjne z Francji, Niemiec i Rosji przyjeżdżają tu kręcić materiały... Mam nadzieję, że dzięki temu moje szklane cuda doceni świat. Choć w sumie dobrze byłoby, gdyby je najpierw docenili Polacy...

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama