TVP Apokalipsa

Szymon Babuchowski

publikacja 16.09.2009 08:00

Redaktor apokaliptycznego magazynu i niepokorny muzyk o punkowym rodowodzie w jednym programie. Niemożliwe? A jednak!

TVP Apokalipsa Paweł Kukiz będzie prowokował, a Marek Horodniczy będzie go nawracał fot. EAST NEWS/AGENCJA SE/ ARTUR BARBAROWSKI

Na antenę telewizyjnej jedynki wchodzi właśnie nowy cykl „Koniec końców”. Marek Horodniczy i Paweł Kukiz będą w nim komentować bieżące wydarzenia z punktu widzenia zwykłych ludzi i odnosić je do… spraw ostatecznych.

Duet niezbyt słodki
Pierwszy z prowadzących to redaktor naczelny pisma „44/ Czterdzieści i Cztery”, które powstało po rozłamie w redakcji „Frondy”. Pojawienie się nowego magazynu odnotowały pod koniec zeszłego roku niemal wszystkie znaczące media w naszym kraju. Jedne witały ten projekt z entuzjazmem, inne złośliwie odnosiły się do neomesjanistycznych idei zawartych w piśmie, ale co do jednego były zgodne: obok „czwórek” nie sposób przejść obojętnie. Jedną z osób zafascynowanych magazynem okazał się reżyser Maciej Stanecki. – Spotkałem go kiedyś w drodze do telewizji – opowiada Marek Horodniczy. – Mówił, że przeczytał pierwszy numer „czwórek” jednym tchem. Wymieniliśmy się telefonami i wkrótce Maciek zwierzył mi się ze swojego pomysłu.

„Jeźdźcy Apokalipsy” – tak miał początkowo brzmieć tytuł tego programu. Ale dla publicznej telewizji było trochę za ostro. – Zdecydowaliśmy się na „Koniec końców”, bo to zapadający w pamięć kolokwializm, a z drugiej strony, kiedy odczytać go dosłownie, staje się poważny, wręcz patetyczny – mówi Horodniczy.

W pracę nad programem zaangażowali się redaktorzy „czwórek”: Filip Memches, Rafał Tichy i grafik Jan Zieliński, tym razem odpowiedzialny za krótkie filmiki animowane. Muzykę stworzył obiecujący kompozytor średniego pokolenia Michał Jacaszek, a producentem został Rafał Porzeziński. Brakowało tylko drugiego prowadzącego. – Nie chcieliśmy tworzyć duetu osób jedzących sobie z dzióbków – podkreśla Horodniczy. – Dlatego wybór padł na Pawła. Różnimy się temperamentami, poglądami na niektóre sprawy, ale to człowiek, który o coś walczy, ma swoją sprawę ze światem. I mam wrażenie, że nie chodzi mu przy tym o poklask.

Niepokornie wierzący
Dla Pawła Kukiza, lidera zespołu Piersi, ta nieco zaskakująca propozycja okazała się ciekawa. – Całe życie szukam – mówi. – Jestem człowiekiem wierzącym, ale niepokornym. Chyba nie mieszczę się do końca w formule Kościoła katolickiego, choć ze wszystkich wyznań jest mi on najbliższy. Kilkanaście lat temu wokalista poczuł się jednak odepchnięty przez Kościół. Było to po nagraniu kontrowersyjnej piosenki „ZChN zbliża się”. Na melodię pieśni „Pan Jezus już się zbliża” Kukiz opowiedział w niej historię księdza upijającego się podczas kolędy i rozbijającego swoją toyotę. Jak twierdzi, chciał tylko zwrócić uwagę na problem faryzeuszostwa części kleru, a oskarżono go o profanację.

Mimo wszystko solista Piersi pozostał człowiekiem poszukującym. W młodości fan „Tygodnika Powszechnego”, później stał się czytelnikiem „Frondy”. Jego wspólny projekt z chłopakami z „czwórek” nie jest więc tak egzotyczny, jak by się mogło wydawać. – Idea programu jest prosta: Marek ma mnie nawracać, a ja – sprowadzać go na ziemię. Wychodzimy od problemów, o których codziennie słyszymy w telewizji, na przykład kryzysu czy klęsk żywiołowych. W tej dyskusji trochę będę prowokował. Jeśli Marek mówi, że powódź jest znakiem od Boga, ja widzę w niej głównie zjawisko atmosferyczne i niedbalstwo człowieka.

Zasnąć spokojnie
Emisję cyklu TVP1 zaplanowało na czwartkowe wieczory o godz. 22.45, tuż po „Sprawie dla reportera”. Gotowe są już scenariusze kolejnych odcinków, dotyczących m.in. wojen i ustaw bioetycznych. Oprócz prowadzących w dyskusji będą brali udział goście – specjaliści z danej dziedziny. Minireportaże mają pokazać, jakie odzwierciedlenie znajdują omawiane problemy w życiu zwykłych ludzi. Na przykład odcinek o kryzysie ilustruje przykład Krosna jako polskiego Detroit. – Trochę się boję tego cyklu – przyznaje Paweł Kukiz. – Wiem, że część fanów może teraz stwierdzić, że stałem się moherem, a z kolei dewoci będą pytać, co ten „profanator od ZChN” robi w takim programie. Ale robię to też trochę z pobudek egoistycznych. Są pytania, które trzeba sobie w końcu zadać. Dziś mamy do czynienia z tak potężnym skokiem technologicznym, że zaczyna to przerastać człowieka. Coś zaczyna nad nim panować.

Zaangażowany katolik powiedziałby, że to diabeł, ja czuję się zbyt mały, żeby powiedzieć, co to jest. – Większość ludzi wyczuwa dziś intuicyjnie, że żyjemy w czasach przełomowych, apokaliptycznych – twierdzi Marek Horodniczy. – Widać to w produkcjach filmowych, w muzyce. Przypomina mi to zużytą trochę analogię do czasów starożytnego Rzymu, kiedy konsumpcja zaczęła przybierać coraz bardziej zdegenerowane formy. Cywilizacja europejska zjada swój własny ogon. Wkurza mnie, że najmniej dostrzegamy to my, katolicy; że bardziej interesuje nas ideologia praw człowieka niż prawdziwe czuwanie. – Jest taki czas, kiedy człowiek zatrzymuje się w strachu przed śmiercią – dodaje Kukiz. – Najważniejsze staje się dla niego to, by móc zasnąć spokojnie, z czystym sumieniem. Być może właśnie na tym polega wejście do nieba.