Mały Wawel na wulkanie

Bogdan Gancarz

publikacja 03.02.2010 07:39

Co dalej ze skarbem? Ruiny zamku Tenczyn w Rudnie koło Krzeszowic mogą się wkrótce zupełnie rozsypać. Na turystów, którzy z zamkowego wzgórza chcą podziwiać piękne panoramy, lecą kamienie.



'Puchowy śniegu tren' okrywa zimą ruiny Tenczyna.


Był niegdyś siedzibą możnego rodu, zwano go Małym Wawelem, bywali tu Mikołaj Rej i Jan Kochanowski. Od 200 lat jest w ruinie. Niedługo i te pozostałości mogą zniszczeć do cna.

Gniazdo Tęczyńskich
Pierwszą budowlę obronną na zalesionym, powulkanicznym wzgórzu Garbu Tęczyńskiego wzniósł prawdopodobnie na początku XIV w. kasztelan krakowski Nawój z Morawicy, protoplasta rodu Toporczyków-Tęczyńskich. Na początku XV w. stało tu już duże gotyckie zamczysko, w którym – według Jana Długosza – trzymano przez jakiś czas ważnych jeńców, wziętych do niewoli w bitwie pod Grunwaldem. Ówczesny właściciel zamku Jan Tęczyński był jednym z tych małopolskich możnowładców, którzy doprowadzili do unii Polski z Litwą i małżeństwa królowej Jadwigi z Jagiełłą.

Niewykluczone, że pierwotny zamek gotycki został zniszczony w wyniku zapomnianych dziś trzęsień ziemi, które nawiedziły Śląsk i Małopolskę w XV wieku. W XVI w. zamek został gruntownie przebudowany. Nabrał cech renesansowych. Górna część miała m.in. misterne krużganki. Zaczęto nazywać go wówczas Małym Wawelem. W powieści Juliana Ursyna Niemcewicza „Jan z Tęczyna” przedstawiono dramatyczny koniec życia Jana Tęczyńskiego, który – podróżując w 1562 r. do Szwecji na swój ślub z córką króla szwedzkiego Cecylią – został pojmany przez wojujących ze Szwedami Duńczyków i umarł w duńskim lochu. W 1637 r. zmarł ostatni męski potomek rodu, wojewoda krakowski Jan Magnus Tęczyński. Zamek przeszedł we władanie Łukasza Opalińskiego, męża córki Jana Magnusa.

Złe czasy dla zamku przyszły wraz z potopem szwedzkim. W 1655 r. zdobyli go Szwedzi i – opuszczając w następnym roku – spalili. Zniszczenia wprawdzie częściowo odbudowano, ale zamek nie odzyskał dawnej świetności. Na początku XVIII w. nie był już zamieszkany. W 1768 r. uderzenie pioruna spowodowało pożar, który ponownie strawił zamek. Odtąd stał się już tylko malowniczą ruiną. Od 1816 do 1945 r. był własnością Potockich, którzy dokonali pewnych prac remontowych.

Tenczyn szuka gospodarza
Wulkan, na którego stożku stoi zamek, wygasł wprawdzie ok. 250 mln lat temu, ale Tenczyn niszczeje w zastraszającym tempie, jakby wciąż był wstrząsany wulkanicznymi konwulsjami. Przyczyną tych zniszczeń, które w ostatnich latach przybrały wręcz formę katastrofy budowlanej, był brak prawdziwego gospodarza zamku. Skonfiskowany Potockim, wraz z dobrami krzeszowickimi, przeszedł na rzecz Skarbu Państwa. Od 1966 r. pozostawał w zarządzie Lasów Państwowych, od 14 lat zaś w użytkowaniu gminy Krzeszowice. Przeprowadzane prowizoryczne prace zabezpieczające niewiele dały. Sławne tenczyńskie baszty – m.in. Nawojowa, Grunwaldzka, Izabela, Dorotka – są pełne dziur, resztki murowanych kurtyn grożą zawaleniem, w opłakanym stanie są też pozostałości dawnej kaplicy.

Wojewódzki konserwator zabytków nakazał wprawdzie kilka miesięcy temu gminie Krzeszowice, jako formalnemu użytkownikowi zamku, zabezpieczenie i wyremontowanie ruin tak, aby pod koniec 2011 roku mógł się tu odbywać już regularny ruch turystyczny, ale gmina nie była w stanie udźwignąć kosztów tych prac, szacowanych na 10 ml zł. Pod koniec ub. roku zrzekła się prawa użytkowania Tenczyna. Powody były co najmniej dwa. Jak na razie spełzły bowiem na niczym dobrze udokumentowane wnioski do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o wielomilionowe dotacje na prace remontowe. Poza tym – jak pisaliśmy już na naszych łamach – ruiny Tenczyna wrócą zapewne niedługo wraz z częścią dóbr krzeszowickich w ręce spadkobierców Adama Potockiego.



'Puchowy śniegu tren' okrywa zimą ruiny Tenczyna.


– Gmina Krzeszowice nigdy nie była właścicielem ruin zamku Tenczyn w Rudnie. To przede wszystkim właściciel powinien zadbać o zabezpieczenie obiektu, niezależnie czy będą to osoby prywatne, czy reprezentant Skarbu Państwa. Gmina w zakresie swoich możliwości będzie służyć informacją o możliwych źródłach dofinansowania prac zabezpieczających, natomiast – ze względów zarówno finansowych, jak i prawnych – nie powinna wydawać środków publicznych na obiekt nie stanowiący jej własności – wyjaśnia Jan Bereza, sekretarz gminy Krzeszowice.

Lasy niezbyt chętnie jednak przyjęłyby na powrót zarządzanie takim nietypowym dla nich obiektem. – Lasy Państwowe nie są organizacją powołaną do opieki nad zabytkami, a leśnicy nie są fachowcami w dziedzinie ich ochrony – mówi Zdzisława Kot-Malinowska, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie. – Obecna decyzja burmistrza Krzeszowic o zrzeczeniu się użytkowania jest jego suwerenną decyzją, zapewne uzgodnioną z przedstawicielami samorządu i trudno mi ją komentować. Pismo w tej sprawie władze gminy Krzeszowice skierowały do Ministerstwa Środowiska i na szczeblu ministerialnym zostaną podjęte decyzje. RDLP w Krakowie i Nadleśnictwo Krzeszowice wykonają decyzję ministra, bo tak stanowi prawo. Jednak z naszej, zdroworozsądkowej perspektywy przejęcie po tylu latach w ponowny zarząd tego obiektu byłoby nieuzasadnione i niekorzystne dla wszystkich stron - dodaje.

Energiczni ratownicy
Światełkiem w tunelu są działania grupy zapaleńców ze stowarzyszenia „Ratuj Tenczyn”. Naciskali na władze gminy, zabiegali u lokalnych parlamentarzystów o poparcie starań o dotację ministerialną na remont, zainteresowali skutecznie media sprawą niszczejącego zamku. Ich strona internetowa (www.ratujtenczyn.org.pl) jest najpełniejszym, jak dotąd, zbiorem informacji na temat Tenczyna. Toczą się tu też bardzo ciekawe dyskusje o przeszłości i przyszłości malowniczego zamczyska.

Motorem grupy jest 37-letni ekonomista Maciej Stępowski, kierownik działu personalnego polskiej filii dużego międzynarodowego koncernu produkcyjnego. Na początku 2008 r. skrzyknął podobnie myślących. - Jako mieszkaniec Krzeszowic zawsze byłem zafascynowany Tenczynem. To wspaniały zabytek, świadek naszej historii, najbardziej charakterystyczny element naszego krajobrazu. Nie wszędzie przecież możemy podziwiać średniowieczne zamki, a my mamy u siebie Mały Wawel – mówi Stępowski. – Niestety, pozostawiony bez opieki znika bezpowrotnie, a razem z nim ginie część naszej tożsamości, tracimy skarb, którego nie zauważamy, mimo że codziennie na niego patrzymy.

Stowarzyszenie liczy 20 osób, ale ma też wielu współpracowników. – Przekrój wiekowy jest bardzo szeroki: są wśród nas ludzie bardzo młodzi, jak i nieco starsi, studenci, osoby aktywne zawodowo i emeryci. Dzięki temu łączymy młodzieńczą energię z doświadczeniem życiowym i zawodowym. Istotne jest też to, że są to osoby o różnych profesjach. Dzięki temu, że współpracuje z nami prawnik, redaktor telewizyjny, historyk czy architekt, mamy możliwość utrzymać wysoki poziom merytoryczny naszej strony internetowej, sprawnie załatwiać kwestie prawne, często pojawiamy się w mediach - mówi Maciej Stępowski.

Co zrobić z zamkiem?
Nowy gospodarz będzie musiał zmierzyć się z katastrofalnymi skutkami wieloletnich zaniedbań. - Doradzam stopniową odbudowę zamku. Podstawową sprawą jest zabezpieczenie ruin, aby nie niszczały dalej i mogły stać się dostępne dla turystów (tak stało się m.in. w Ogrodzieńcu). Potem, w miarę wzrostu dochodów z biletów wstępu, stopniowo można odbudowywać poszczególne części zamku z przeznaczeniem np. na punkt gastronomiczny i salę weselną. Potrwa to pewnie kilkadziesiąt lat, ale przecież wielkie zamki też nie były budowane od razu. Aby zamek Tenczyn mógł ożyć, niezbędne jest jednak poprawienie jakości dojazdu do niego. Konieczne jest np. zbudowanie zjazdu z autostrady A4 od strony Krakowa - mówi Jerzy Donimirski, architekt, właściciel zamku w Korzkwi, specjalizujący się w rewitalizacji historycznych budynków.

Na szczęście nie trzeba będzie zaczynać od zera. Pozostałością starań gminy Krzeszowice w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego o dofinansowanie prac zabezpieczających Tenczyn jest szczegółowe opracowanie architektów Marii i Aleksandra Filipowiczów. Opisując stan techniczny obiektu, wskazują także konieczne etapy działań zabezpieczających i remontowych. - Tenczyn jest wprawdzie ruiną od przeszło 200 lat, ale pewne jego fragmenty można, a nawet należy zrekonstruować. Dotyczy to przede wszystkim potężnego przedbramia i Bramy Nawojowej, zachowanych fragmentów części mieszkalnej czy baszt obwodowych. Można to zrobić tak, by nie naruszyć obecnej bryły obiektu, a jednocześnie uchronić go przed dalszą destrukcją - mówi z nadzieją Maciej Stępowski.