Filmy wszech czasów: Królestwo niebieskie

Po spektakularnym sukcesie „Gladiatora” kwestią czasu było kiedy Ridley Scott nakręci kolejny taki film.

Taki, czyli historyczny, kostiumowy, epicki. Zabierający widzów w pełną heroicznych czynów podróż w czasie.

Przyszło nam czekać całych pięć lat. Wcześniej mogąc popatrzeć sobie na niezbyt udane „Troję” Wolfganga Petersena, czy „Aleksandra” Oliviera Stone’a. Wielkie budżety, wielki powrót kina sandałowego i… wielkie rozczarowania. Żaden z tych filmów nie powtórzył wyników nakręconego w 2000 roku „Gladiatora”. Nie stał się fenomenem. Obrazem kultowym.

„Królestwo niebieskie” także nim nie jest. A szkoda. Bo potencjał był spory, czego dowodem dłuższa, niemal o godzinę, wersja reżyserska tego filmu. Ale jej w kinach, w 2005 roku, widzowie nie mieli okazji zobaczyć. Tymczasem zapatrzony w Davida Leana (twórcę m.in. „Lawrence’a z Arabii”), Ridley Scott na kinie epickim zna się jak mało kto w Hollywood. I jeśli tylko dać mu wolną ręką, potrafi na ekranie wyczarowywać istne cuda.

Producenci zdecydowali jednak inaczej. Do kin wpuścili wersję mocno okrojoną i poszatkowaną, więc nic dziwnego, że widzowie nie zawsze byli w stanie się połapać o co tak naprawdę chodzi w tej krucjacie i kto tu jest kim w tej Ziemi Świętej.

Tymczasem w obsadzie m.in. Jeremy Irons jako Rajmund III "Tyberiasz" z Trypolisu, Eva Green w roli Sybilli Jerozolimskiej, Edward Norton (Baldwin IV Trędowaty), Liam Neeson wcielający się w rycerza Godfreya, Ghassan Massoud (Saladyn!) oraz nasz główny bohater, czyli Balian z Ibelinu grany przez Orlando Blooma. Aktora może i nieposiadającego „gladiatorskiej” charyzmy Russela Crowe’a, ale też nie tak kiepskiego, jak się go często postrzega. Obarcza winą za porażkę „Królestwa niebieskiego”, jakoby nie udźwignął ciężaru roli.

Wspomniana już wersja reżyserska filmu świadczy o czymś innym. Choć oczywiście i w trakcie jej oglądania można mieć pewne zastrzeżenia (niektórym krytykom przeszkadzał np. „antychrześcijański charakter” filmu).

Osobiście nie mam takiego, antychrześcijańskiego wrażenia, ale też, nie ukrywam, dałem się ponieść tej opowieści. Natomiast przed laty, na łamach „Gościa Niedzielnego”, ciekawie do sprawy odniósł się Marek Jurek, proponując widzom lekturę „Krzyżowców” Zofii Kossak-Szczuckiej.

Zestawienie tych dwóch opowieści dobrze pokazuje drogę, którą przeszła kultura Zachodu w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat...

- pisał Jurek w felietonie „Puklerz pokoju”.

Więc po seansie sięgnijmy też po książkę, zaś film, on-line, dostępny jest m.in. w HBO Max, Disney+, czy Apple TV.

*

Tekst z cyklu Filmy wszech czasów

W weekend w tv i na VOD: Królestwo niebieskie

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg