Filmy wszech czasów: Kurier Francuski z Liberty, Kansas Evening Sun

Uff… Tytuł filmu kilometrowy. Odjechany. Nietypowy. Ale czyż nie takie, i to od dekad, jest kino Wesa Andersona? Najoryginalniejszego współczesnego reżysera, przy którym Woody Allen to teraz nobliwy klasyk.

Każdy jego film to perełka. Wizualne arcydzieło. Gdyby to był tylko 3-4 minutowy klip, czy jeszcze krótsza reklama, pewnie przeszlibyśmy nad tym do porządku dziennego. Ok, ma chłopak fantazję, poczucie humory, chce mu się. Fajnie.

Ale on w takim stylu kręci fabuły. Kolejne, kolejne i kolejne… O to, która jest najlepsza, krytycy spierają się od dawna. Dla jednych będzie to „Genialny klan” z 2001. Dla innych „Kochankowie z Księżyca. Moonrise Kingdom” z 2012. Ja uwielbiam „Grand Budapest Hotel” z 2014. Umieram ze śmiechu na „Asteroid City” z 2023 – a to przecież tylko niektóre z surrealistycznych komedii Andersona.

Nakręcony w 2021 r. „Kurier Francuski z Liberty, Kansas Evening Sun” jawi się na tle wymienionych tu filmów jako swoisty eksperyment. Oto bowiem scenarzysta i reżyser w jednej osobie postanawia ukazać nam na ekranie… periodyk społeczno-literacki. I nie, nie chodzi tu o filmowanie scen z życia redakcji, ale o ożywienie poszczególnych działów, artykułów, które normalnie się w tym piśmie czytało.

W tym? Oczywiście, że nie w tym. Bo wszyscy dobrze wiemy, że chodzi tu tak naprawdę o dawnego „New Yorkera” i innego tego pisma (u nas pewnie byłby to kultowy „Przekrój”). Czyli coś po czym, najczęściej, śladu już na rynku nie ma. Czasem, z nostalgii, czy w ramach jakiegoś artystycznego projektu, ktoś wydaje jakiś „magazyn w tym stylu”, ale to już tylko hipsterskie, wspominkowe naśladownictwo. Może i fajne, ale nie zmieniające faktu, że tamtego świata i tamtych pism, po prostu, już nie będzie.

A u Andersona owszem. Jest. Na kartach jego ożywionego, kolorowego magazynu, królują więc kolarze, malarze, zbuntowani studenci i mistrzowie kuchni, w których wcielają się m.in. Benicio del Toro, Lea Seydoux, Owen Wilson, Frances McDormand, Timothée Chalamet, czy Adrien Brody (wielkich nazwisk jest tu więcej).

Pytanie tylko, czy jest to wielki film?

Wielki eksperyment, wielki wyczyn – jak najbardziej. Wielki spektakl – też. Więc z pewnością warto go obejrzeć, choć fabularnie nie do końca wszystko się tu udało. Spięło.

Ale taka też „natura” tego filmu. Mocno epizodycznego. Z różnych, dziennikarskich, (gazetowych, papierowych) gatunków przecież poskładanego.

Trzeba na to wziąć poprawkę. A potem już tylko z zapartym tchem oglądać.  

*

On-line „Kurier Francuski z Liberty, Kansas Evening Sun” dostępny jest m.in. na Netflixie, Apple TV, HBO Max i wielu innych serwisach streamingowych.

Tekst z cyklu Filmy wszech czasów

W weekend w tv i na VOD: Kurier Francuski z Liberty, Kansas Evening Sun

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg