Do Jeruzalem! Za Święty Krzyż! Na Wschód!

Inicjatorom krucjat chodziło o coś więcej niż tylko o zdobycie Ziemi Świętej.

Wyraźnie jest o tym mowa w rozmowie papieża Urbana II z biskupem Ademarem z Puy. Ten pierwszy, widząc w Saracenach śmiertelne niebezpieczeństwo dla chrześcijaństwa, prognozował:

„Nie na lata, na miesiące liczy się żywot Bizancjum… Gdy runie cesarstwo, kto zatrzyma pochód Mahometa? Niedołężna Ruś, Bułgaria, Węgry czy Polska bez króla? Z dniem upadku Bizancjum Saraceny pchną się na Słowian, na Italię, Pireneje… Zaleją Francję, zajmą Rzym… Chełpią się już, że koń turecki będzie się pasł na opuszczonym Grobie Apostoła… I tak będzie, obaczysz, że tak będzie, jeżeli zawczasu naprzeciw nie wyjdziem…!”.

W chwilę później papież, kontynuując rozmowę z Ademarem, przestrzegał: „Zali sądzisz, że tylko Saraceny chrześcijaństwu grożą? Że nic sroższego nad nich nie masz? Spójrz wkoło! Nie widzisz, że świat ten ginie? Gnije i ginie?… Spójrz na powszechną nędzę, brud, lenistwo, przemoc, ucisk, obojętność dla spraw ducha! Z roku na rok się pogarsza, z roku na rok ciężej żyć… Zwali się nam to wszystko na głowy, jeśli nowego ładu nie wprowadzimy. Trzeba tą całą spróchniałą budowlą wstrząsnąć, wzruszyć do dna, zmącić, świeżego tchu napuścić… I oto pocom ich zwołał… Wywieść ich chcę gdzieś od samych siebie!…”.

Papież Urban II myśli o przyszłości Kościoła i chrześcijaństwa, rachuje po ludzku i po Bożemu. Wyprawa krzyżowa mogłaby przy nieść podwójne owoce. Dlaczego sam Bóg nie miałby im dopomóc, jak pomagał Mojżeszowi na pustyni? Teraz Mojżesza zastąpił Chrystus i Jego Kościół.

„Chrześcijaństwo padło na ludzką naturę jak anielski kwiat na skałę, kwiat, co się nie przyjął i przyjąć nie może – snuje swoje rozważania papież. – Wprawdzie każdy człek zdrowym rozumem obdarzony, choćby był poganin, przyzna, że chrześcijaństwo to jedyny lek na wszystkie boleści świata. Miłować się zamiast nienawidzić… Tworzyć zamiast niszczyć… Chrześcijaństwo – to opieka nad dzieckiem i niewiastą… Nad wszystkim, co stare lub słabe… To sprawiedliwy rozdział dóbr… To skrępowanie możnych i silnych więzami własnego sumienia… Czyż świat nie byłby wtedy obiecanym Królestwem Bożym?”.

Inaczej pojmował cel wyprawy mnich Piotr z Amiens, który prze bywał już w Jerozolimie i bolał nad zbezczeszczeniem pamiątek po Chrystusie. Przemawiając płomiennie w Clermont, zaklinał zebrane rycerstwo, aby ruszyło do Ziemi Świętej wyzwolić grób Chrystusa. Mówił:

„Przyszedł dzień, że nie wolno oglądać się wstecz ani ręki przykładać do pługa!… Rzucić trzeba wszystko i iść (…). Przegnać Saracenów! Ratować z pohańbienia krzyż! Idziem wszyscy, którzy się czują z Boga, a nie z czarta!”. „…Do Ziemi Świętej, do Jeruzalem! Wszyscy, którzyście tu są! Każdy zdolen dźwignąć oszczep czy siekierę! Stańcie bez lęku! Wielkie cuda zapowiadam! Zapłonie gwiazda, która wiodła do Betlejem!… Wskrześnie słup ognia, który prowadził Mojżesz! Zgłodniałym w drodze Bóg ześle mannę cudowną! Powtórzą się dla nas wszystkie cuda, jakie wieścili prorocy! (…) za Święty Krzyż! Na Wschód! Na Wschód!”.

Tenże Piotr, bogobojny mnich, zostanie srodze doświadczony pod czas wyprawy, oszukany przez rycerstwo zwątpi w siebie i w Boga. Będzie to kara za moment słabości, w którym dał się przekonać, że może zostać przywódcą wyprawy, bez oglądania się na papieża czy biskupa Ademara. Zgrzeszył pychą i uwikłał się w problemy do tego stopnia, że znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Jako jeden z nie licznych członków pierwszej grupy krzyżowców ocaleje, aby móc pokutować i walczyć. Taką cenę musiał zapłacić za krótkowzroczność i naiwność.

*

Powyższy tekst jest fragmentem książki "Historia i świętość. Zofia Kossak biografia ilustrowana". Autor: Czesław Ryszka. Wydawnictwo BIAŁY KRUK

Do Jeruzalem! Za Święty Krzyż! Na Wschód!

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg