Wiadomość o śmierci znakomitego aktora przekazali przedstawiciele Teatru Narodowego w Warszawie.
„Z niewypowiedzianym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów, związanego z Teatrem Narodowym w latach 1982–1983 i ponownie od 2006 roku. Artysta zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych” – można przeczytać w mediach społecznościowych tej teatralnej instytucji.
Jak zaznaczają przedstawiciele placówki, aktor do ostatnich chwil był aktywny zawodowo. W zeszłym tygodniu rozpoczął próby do ORESTEI w reż. Luka Percevala. Za swoją ostatnią rolę na Narodowej Scenie, Króla w przedstawieniu TERMOPILE POLSKIE w reż. Jana Klaty, otrzymał w maju tego roku Nagrodę Aktorską na 66. Kaliskich Spotkaniach Teatralnych – Festiwalu Sztuki Aktorskiej.
Jan Frycz urodził się 15 maja 1954 r. w Krakowie. W 1978 r. został absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie. W tym samym roku zadebiutował w „Damach i huzarach” wg Aleksandra Fredry w reż. Mikołaja Grabowskiego w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Przez wiele lat był podporą Starego Teatru w Krakowie, grając m.in. w spektaklach Andrzeja Wajdy, Jerzego Jarockiego oraz Jerzego Grzegorzewskiego.
Najważniejsze kreacje - m.in. Iwana w „Braciach Karamazow” wg Dostojewskiego, Escha w obu częściach „Lunatyków” wg Brocha, Poncjusza Piłata w „Mistrzu i Małgorzacie” wg Bułhakowa, a później w „Wycince” wg Bernharda - stworzył w przedstawieniach Krystiana Lupy. Stał się jednym z jego emblematycznych aktorów. W ubiegłym sezonie, 12 lat po premierze, powrócił do roli Aktora Teatru Narodowego w „Wycince”, pierwotnie zrealizowanej w Teatrze Polskim we Wrocławiu, a wznowionej w Teatrze Polskim w Podziemiu. Miał zagrać ją jesienią na festiwalach teatralnych w Katowicach i Krakowie.
Na ekranie zadebiutował w polsko-norweskim filmie Dagny w 1977 roku. Wystąpił w ponad setce filmów i seriali. Miał na swoim koncie role dubbingowe.
W lipcu 2023 r. w wywiadzie dla Onetu Jan Frycz wspomniał, że jego życiowym credo jest bycie tu i teraz, cieszenie się każdą chwilą. - Urodziłem się w maju, fascynuje mnie obietnica, którą daje nam wiosna. Jestem wyczulony na zapachy budzącej się przyrody. W przyrodzie jest wielka siła, a my tak bezmyślnie niszczymy tę naszą biedną planetę. Staram się nie przykładać do tego ręki. Jeśli natomiast pyta pan, czy umiałbym dziś rzucić pracę i wpatrywać się tylko w kwitnące wiśnie? Na razie nie pociąga mnie obraz siebie jako bezrobotnego emeryta. Pewnie kleiłbym swoje okręty i puszczał samolociki, ale po kilku dniach mógłbym oszaleć. Dziś wszyscy pytają mnie o zdrowie, emeryturę, choroby i śmierć, a ja mam takich pytań serdecznie dosyć - przyznał.
Źródło: Teatr Narodowy/PAP/ps
Inicjatorom krucjat chodziło o coś więcej niż tylko o zdobycie Ziemi Świętej.
Filmowa historia syryjskiej lekarki, która wraz z córką musiała uciekać z Aleppo.
Kontrowersyjny raper zagra w październiku dwa koncerty w Petersburgu.
Kolejna edycja Festiwalu Kultury Żydowskiej Warszawa Singera.