W blasku świecy

Leszek Śliwa

GN 11/2012 |

publikacja 15.03.2012 00:15

Warsztat stolarski św. Józefa pogrążony jest w ciemności. Mały Jezus trzyma więc świecę, by Józefowi łatwiej się pracowało. Świeca oświetla bardzo dobrze twarz Zbawiciela, który z podziwem i miłością wpatruje się w swego opiekuna.

W blasku świecy Gerrit van Honthorst „Dzieciństwo Jezusa” olej na płótnie, ok. 1620 Ermitaż, Sankt Petersburg

W XVII wieku bogaci mieszczanie często zamawiali u artystów kameralne dzieła, które miały dekorować ich mieszkania. Wiele osób pragnęło zawiesić na ścianie obraz przedstawiający Jezusa jako dziecko, w cieple domowego ogniska. Obraz taki mógłby pełnić funkcje pedagogiczne w stosunku do dzieci zamawiającego.

Widzimy więc, jak Jezus pomaga Józefowi, ucząc się od niego zawodu. Józef został przedstawiony, zgodnie z tradycją, jako człowiek już niemłody. Chociaż nie patrzy na Jezusa, widać, że obu łączy bardzo mocna więź. Artysta osiągnął to wrażenie, oświetlając blaskiem świecy jednakowo dwie twarze: pełne miłości oblicze Jezusa oraz dobrotliwą i łagodną twarz Józefa.

Dwa anioły stojące za plecami Jezusa wskazują tę scenę, jakby chciały powiedzieć widzom, by brali przykład z tej rodzinnej miłości. Ich obecność na obrazie wynika z potrzeby nadania dziełu bardziej religijnego charakteru. Gdyby nie delikatna aureola nad głową Józefa, można by bowiem pomyśleć, że to rodzajowa scena, pokazująca zwykłych ludzi.

Umieszczenie świecy w ręce Jezusa w zręczny sposób nawiązywało też do znanego cytatu z Ewangelii według św. Jana: „A oto znów przemówił do nich Jezus tymi słowami: »Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia«” (8,12). Święty Józef był jednym z tych, który nie chodził w ciemności i otrzymał światło życia.