Kustosz polskiej pamięci

Piotr Legutko


GN 21/2013 |

publikacja 23.05.2013 00:15

Jeden człowiek zachował i przywrócił nam pamięć o Madonnach Kresowych.


Dr Tadeusz Kukiz PAP/Maciej Kulczyński Dr Tadeusz Kukiz

Doktor Tadeusz Kukiz (ojciec Pawła, znanego muzyka) ich śladów szukał wszędzie. Na trop jednej trafił w Krakowie, innej w Londynie. Ale najwięcej wizerunków i figur Madonn odnalazł na Dolnym Śląsku. Polacy wywiezieni z Kresów zabierali je ze sobą, choć władza sowiecka zabraniała. W nowych, małych ojczyznach wizerunki łaskami słynące pozwalały im choć trochę poczuć się jak w domu. Dla Tadeusza Kukiza poszukiwanie kresowych Madonn stało się dziełem życia. Za to dzieło – spisane w dwóch tomach – został właśnie uhonorowany mianem Kustosza Pamięci Narodowej.


Za „propagandę antysowiecką”


Dzieciństwo spędził w województwie tarnopolskim. Po wkroczeniu Sowietów rodzina Kukizów została wywieziona do Kazachstanu. Bez ojca. Matka Tadeusza – Anna ostatni raz widziała męża w piwniczce willi zajętej przez NKWD w Łopatynie. Dopiero pół wieku później radziecki Czerwony Krzyż oficjalnie poinformował, że Marian Kukiz, przodownik polskiej Policji Państwowej, został skazany na śmierć za „propagandę antysowiecką”. Wyrok wykonano w lwowskim więzieniu 26 czerwca 1941 roku.
Matka z dwojgiem dzieci przeżyła gehennę wywózki w bydlęcym wagonie, a potem katorżniczej pracy na budowie elektrowni. Mieszkali w szałasie na kazachskim stepie, potem w ziemiance. Tadeusz chorował na czerwonkę i dur plamisty. Do Polski Kukizowie wrócili dopiero w 1946 r. Na Śląsk Opolski. Kresy pozostały jednak głęboko w sercach. 
Tadeusz Kukiz po ukończeniu studiów medycznych przez niemal 30 lat prowadził w Niemodlinie (woj. opolskie) oddział chorób wewnętrznych i kierował kołem Polskiego Towarzystwa Lekarskiego. Ale każdą wolną chwilę poświęcał podróżom i pasji „tropienia” sakralnych zabytków kresowych. – Stał się jednoosobową instytucją, która zrobiła dla zachowania tego dziedzictwa więcej niż cały aparat państwa – mówi Maciej Wojciechowski, autor filmów o Kresach.


Nie jesteś repatriantem…


W nowym polskim serialu „Mała matura”, którego akcja rozgrywa się bezpośrednio po wojnie, nauczyciel grany przez Marka Kondrata poprawia swojego ucznia, repatrianta przybyłego do Krakowa: „Repatriant to ktoś, kto wraca do domu. Ty swój dom zostawiłeś we Lwowie. Nie jesteś repatriantem, tylko uchodźcą”. Takie też były odczucia tysięcy Polaków zmuszonych do wyjazdu, z którymi rozmawiał Tadeusz Kukiz, zbierając materiał do książek. – Sowieci doskonale wiedzieli, że Polacy nie będą chcieli się rozstawać ze swoim dziedzictwem, dlatego ustawiali warty przy kościołach – opowiada Kukiz. Używano wymyślnych forteli, by oszukać okupanta. Najczęściej proboszczowie podmieniali łaskami słynące wizerunki na inne. Tak udało się wywieźć słynny obraz Matki Boskiej Łopatyńskiej. Starano się nie zostawiać śladów, a obrazy wywozić w bardzo różne miejsca. Dlatego ich poszukiwanie polegało nie tyle na kwerendzie dokumentów, co na rozmowach ze świadkami, którzy nieraz dopiero po latach decydowali się mówić. 


Jak Indiana Jones


Pierwsza część książki Tadeusza Kukiza „Madonny Kresowe” ukazała się w 1997 r., drugą 4 lata później wydało Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”. Do tego trzeba dodać dziesiątki publikacji w prasie krajowej i polonijnej. Poznaliśmy dzięki nim losy ok. 140 wizerunków i figur. Większość szczęśliwie odnalezionych, choć 2 obrazy skradziono, jeden strawił pożar, a 5 przekazano z powrotem na Kresy (do Czukwi, Mościsk, Chodorowa, Sarn i Krystynopola). 
Śladów obrazów i figur autor szukał w dokumentach, śledził wszystkie publikacje wydawane przez środowiska kresowiaków. Ale to, co robił Tadeusz Kukiz, nie przypominało pracy archiwisty czy historyka sztuki sakralnej. Raczej detektywa, czasem dziennikarza śledczego. Sam śmieje się, że drobiazgowo przepytywał nawet swoich pacjentów pochodzących z Kresów. W poszukiwaniach pomagała ogromna wiedza (potrafił zadawać właściwe pytania), ale niezbędny był także łut szczęścia. Jak w Krakowie, gdy przypadkiem 
dr Kukiz trafił na lwowski obraz Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej. – W klasztorze franciszkanów trwał remont. Jak często w takich przypadkach bywa, sporządzono prowizoryczny ołtarz, na którym pojawił się obraz na co dzień nie eksponowany. Okazało się, że to Madonna z kościoła franciszkanów we Lwowie! – wspomina. Z drugiej strony nie była to sytuacja nadzwyczajna. Po latach spotkań i rozmów T. Kukiz stwierdza, że sami księża, których nagabywał, najczęściej byli bardzo słabo zorientowani w tym, co posiadają w swoich świątyniach.


Kult się rozwija


Sam, mówiąc o swoich książkach, zastrzega, że nie są to publikacje spełniające wszystkie niezbędne wymogi, jeśli chodzi o profesjonalne badanie kultu poszczególnych wizerunków. Tyle że oprócz niego nikt podobnych opracowań nie pozostawił. Historycy sztuki przyjęli więc prace kolegi amatora z ogromnym zainteresowaniem. I trudno się dziwić.

Tadeusz Kukiz zgromadził dla nich (za nich) bezcenny materiał, wykonał pracę, która z każdym rokiem wydaje się mniej możliwa do wykonania, choćby ze względów logistycznych. Zrobił wiele unikatowych fotografii, zdobył też zdjęcia przedwojenne, których samo posiadanie przez ostatnie dekady wiązało się z ogromnym ryzykiem. Są i takie, których autorzy nawet przy okazji obecnej publikacji nie chcieli się ujawniać. 
Najwięcej Madonn Kukiz znalazł na terenie Polski południowo-zachodniej: w archidiecezji wrocławskiej – czterdzieści (dziewięć we Wrocławiu), w diecezji legnickiej – pięć. W diecezji zamojsko-lubaczowskiej jest trzynaście obrazów, w archidiecezji krakowskiej – dziesięć, w warszawskiej – pięć, w Gdańsku – siedem. Pozostałe rozsiane są po innych regionach kraju. 
W rok po publikacji pierwszego tomu książki Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich zainaugurowało coroczne pielgrzymki do kresowych Madonn na terenie Polski. Jako pierwszą nawiedzono Najświętszą Maryję Pannę Jazłowiecką, a w latach następnych Matkę Bożą Żółkiewską, Czartkowską i Sokalską. Wrażenia są jednoznaczne: kult Matki Bożej na nowym miejscu ma nie mniejszy (a często szerszy) zasięg niż w poprzednim. 


Przewodnik po Kresach


Każda Madonna to nie tylko opowieść o gorącym zawierzeniu, ale przepiękny kawałek historii Polski. Tadeusz Kukiz nie ukrywa, że ma wielki sentyment do tych wizerunków i figur, z którymi wiążą się nasze narodowe dzieje. Jak z Matką Bożą, uwiecznioną na sztandarze Pułku Ułanów Jazłowieckich. Jej szczególnej opiece przypisywano nasze zwycięstwo w bitwie z 1919 roku. Sztandar ze srebrnym krzyżem Virtuti Militari 20 marca 1921 r. wręczył pułkowi marszałek Józef Piłsudski. Cudowną figurę koronowano tuż przed wybuchem wojny, 9 lipca 1939 r. Dziś znajduje się w klasztorze w Szymanowie, dokąd dotarła transportem kolejowym w 1946 r. 
Kukiz senior podkreśla, że traktuje swoją pracę także jako próbę utrwalenia dla potomnych naszego losu, przypominanie naszej obecności na Kresach. – Przy omawianiu każdego obrazu starałem się opowiedzieć też o samej miejscowości, z której pochodzi. W tym sensie można moje książki traktować również jako przewodnik po Kresach mało znanych – mówi autor. Dodajmy, przewodnik absolutnie wyjątkowy, bo traktujący najczęściej o małych mieścinach, które w innych książkach bywają co najwyżej wymienione z nazwy. 
Jeszcze w latach siedemdziesiątych Kukiz rozpoczął gromadzenie informacji o miejscowościach kresowych, z którymi związana była jego rodzina. „Jego monografie poświęcone miejscowościom: Łopatyn, Radziechów, Uhnów i Kukizów to jedyne istniejące prace o tych miejscowościach” – podkreśla prezes IPN w uzasadnieniu dla przyznania Tadeuszowi Kukizowi tytułu Kustosza Pamięci Narodowej.


Jest medal… brązowy


Pewien ksiądz w diecezji wrocławskiej, wyrażając uznanie dla monografii „Madonny Kresowe”, dodał: „sami powinniśmy to zrobić, ale nie ma czasu”. Kukiz znalazł czas, choć całą pracę wykonywał równocześnie z prowadzeniem praktyki lekarskiej. – Co ciekawe, poszedłem na emeryturę w 1997, czyli wtedy, gdy ukazał się pierwszy tom opracowania – śmieje się autor. – Ale też nigdy nie byłem sam, pomagało mi wielu księży, ja tylko uporządkowałem zebrane od nich informacje – mówi skromnie.
Na oficjalne docenienie swojego bezprecedensowego dzieła Kukiz czekał wiele lat. Pewien – dziś już nieżyjący – mieszkaniec Radziechowa zachwycony „Madonnami Kresowymi” obszedł wszystkie instytucje, domagając się odpowiedniego uhonorowania autora. Z Kancelarii Prezydenta odpisano mu, że będzie to możliwe dopiero, gdy z wnioskiem wystąpią… odpowiednie instytucje. Co nie przeszkadzało później tejże kancelarii zwracać się do pana Tadeusza z prośbą o udostępnienie jego materiałów dla potrzeb organizacji wielkiego koncertu „Kres Kresów”. Tu pośrednictwo „odpowiednich instytucji” nie okazało się konieczne. Podobnie jak zaproszenie na koncert samego autora. Organizatorom chodziło jedynie o zdjęcia przydatne dla scenografii.
W 2012 r. minister kultury i dziedzictwa narodowego uhonorował T. Kukiza Brązowym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Ciekawe, co trzeba zrobić, by zasłużyć na medal złoty? •
Korzystałem z niepublikowanych rozmów z Tadeuszem Kukizem zarejestrowanych przez Macieja Wojciechowskiego.