publikacja 07.11.2013 00:15
Walczy z systemem, śpiewa muzykę dawną i wielbi autora „Ortodoksji”. Właśnie napisał jego biografię.
Grzegorz Kozakiewicz /gn
Jarema Piekutowski jest socjologiem, ale też znawcą twórczości Chestertona
Socjolog Jarema Piekutowski jest postawnym mężczyzną, ale – jak sam podkreśla – do Chestertona sporo wagi mu brakuje. Gdy odczytuję jego długi biogram, pełen bardzo różnych aktywności, dorzuca: „uczę się także boksu i tańca”. W PKD własnej firmy ma wpisane: „działalność artystyczna wykonywana osobiście”. Pracuje głównie słowem. Na koncie facebookowym, w miejscu, w którym określa się własne poglądy polityczne, ma wpisany „dystrybucjonizm”. Dla wtajemniczonych to znak „ukąszenia” Chestertonem, bo właśnie angielski pisarz (i kandydat na ołtarze) był współtwórcą tej oryginalnej koncepcji ustrojowej – w połowie drogi między kapitalizmem a socjalizmem. Ale Piekutowski wyraźnie szuka własnej, „trzeciej drogi”. Promuje tworzenie małych wspólnot, opartych na drobnej własności, skupionych na pomocy najsłabszym. W tekście, który niedawno opublikował w „Więzi”, cytuje Thomasa Mertona: „nie ma ładu społecznego bez świętych”.
Wiktoriańskie klimaty
Autor biografii pytany, na ile ten – mocno fabularny – portret faktycznie oddaje postać pisarza, odpowiada: – Choć jestem sceptykiem względem modlitwy wstawienniczej, to uprawiałem ją, być może w nie do końca ortodoksyjnej wersji, zakładając, że Chesterton jest teraz gdzieś blisko Wielkiego Redaktora. Zwracałem się do niego uprzejmie i po dżentelmeńsku, żeby może słówko Mu szepnął. I – choć może to być wytwór wyobraźni – podczas pisania czułem nieraz cichą obecność jego i jego żony Frances. Nieraz w postaci napomnienia: „Ejże, popraw to zdanie”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł