Drżyjcie potwory!

Stefan Sękowski

GN 47/2013 |

publikacja 21.11.2013 00:15

Geralt z Rivii po kilkunastu latach przerwy znów gromi wszelkiej maści plugastwo. Ale wiedźminomania trwa nieustannie już ćwierć wieku.

Książki Andrzeja Sapkowskiego sprzedają się w ogromnych nakładach. Powieści o Wiedźminie przetłumaczono na 15 języków Paweł Kula /PAP Książki Andrzeja Sapkowskiego sprzedają się w ogromnych nakładach. Powieści o Wiedźminie przetłumaczono na 15 języków

Wszystko zaczęło się od konkursu literackiego miesięcznika „Fantastyka” w 1985 roku. Andrzej Sapkowski, trzydziestokilkuletni handlowiec, który do tej pory w literaturze próbował sił jedynie w tłumaczeniach, wysłał na nie opowiadanie. Jego bohaterem był wiedźmin – postać trudniąca się zabijaniem potworów za pieniądze. Tym razem jednak dostał inne zadanie: odczarowanie córki króla zamienionej w strzygę. – To była połowa lat 80.: królowały socjologiczne science fiction, antyutopie, a tu Sapkowski opowiada nam bajkę – mówi GN Maciej Parowski, dziś redaktor naczelny „Czasu Fantastyki”, wówczas kierownik działu literatury polskiej w „Fantastyce”. – Daliśmy Sapkowskiemu trzecie miejsce. Myśleliśmy, że to pisarz jednego opowiadania, a on odkrywał przed polskim czytelnikiem gatunek fantasy. Docenili go młodzi. Niebawem Rafał Ziemkiewicz, który wtedy z nami współpracował, przeprowadził z nim wywiad i przywiózł drugie jego opowiadanie – dodaje krytyk literacki. – Popularność fantasy w Polsce wisiała wówczas w powietrzu, nikt jej u nas nie uprawiał. Sapkowski jeździł po świecie, czytał dużo zachodniej fantastyki i to wyczuwał – mówi GN pisarz i publicysta Rafał A. Ziemkiewicz.

Czuły deratyzator

Prawdziwy boom na prozę Sapkowskiego nastąpił w latach 90. Dwa zbiory opowiadań: „Ostatnie życzenie” i „Miecz przeznaczenia”, a później pięć części powieściowej sagi sprzedawały się jak świeże bułeczki. Do tej pory samych powieści o wiedźminie wydrukowano 3 miliony egzemplarzy, przetłumaczono je także na 15 języków. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że wszystkie składniki prozy Sapkowskiego już skądś znamy. Akcja dzieje się, jak wiele innych, w bliżej nieokreślonym fantastycznym świecie, którego cywilizacja z grubsza przypomina ziemskie późne średniowiecze. Świat ten, rozbity na rozliczne królestwa i księstewka, prócz ludzi zamieszkują krasnoludy, elfy, trolle i wszelkiej maści potwory. Niebagatelną rolę odgrywa tu magia, którą władają przede wszystkim czarodzieje. Głównym bohaterem cyklu jest Geralt z Rivii, wiedźmin, zmutowany człowiek, posiadający wyostrzone zmysły, bardzo dobre umiejętności waleczne oraz wydłużony czas życia. Z założenia także pozbawiony ma być wyższych ludzkich uczuć, a cel jego życia jest jeden: zabijać potwory, które zagrażają człowiekowi.

W spory między ludźmi ma się jednak nie mieszać. Geralt nie jest typowym wiedźminem, z jakiegoś powodu uczucia posiada i nie potrafi mechanicznie wykonywać swojej pracy. Świat okazuje się zresztą dużo bardziej skomplikowany, niż go uczono, a ludzie nierzadko bywają większymi potworami niż niejeden wilkołak, doppler czy strzyga. No i co do uczuć: wiedźmin ma również swoją ukochaną czarodziejkę Yennefer, a także, w kilku opowiadaniach i pięcioksięgu, przybraną córkę, księżniczkę Ciri. Stara się pogodzić nakazy sumienia i przeznaczenie profesji. A także odnaleźć swoje miejsce w świecie. To wszystko czyni go idealnym bohaterem współczesnej popkultury. Ale to nie tylko meandry wiedźmińskiej psychologii przyciągają do książek o Geralcie tłumy czytelników. Jako prawdziwy erudyta Sapkowski potrafi wpleść w swe prace liczne wątki znane czytelnikowi z kultury wyższej i popkultury. W jego opowiadaniach znajdujemy nawiązania do baśni, bajek i legend, bohaterowie to mówią staropolszczyzną, to znów wplatają w swoje wypowiedzi cytaty ze znanych książek i filmów. – To właściwa mieszanka swojskości i egzotyki, którą czytelnicy bardzo polubili. Do tego dochodzi umiejętność posługiwania się słowem. Czuć u niego sienkiewiczowską frazę, Sapkowski doskonale zna twórczość autora „Krzyżaków” – mówi Ziemkiewicz.

Współczesny bohater

Nic dziwnego, że świat stworzony przez Sapkowskiego szybko stał się pożywką dla innych gatunków kulturowych. Jeszcze w połowie lat 90. Maciej Parowski wspólnie z rysownikiem Bogusławem Polchem przenieśli niektóre opowiadania o Geralcie na kartki komiksu. Autor „Krwi Elfów” był jednym z pierwszych polskich pisarzy, któremu fani poświęcili stronę internetową. Strona „Andrzej Sapkowski Zone” żyła przez kilkanaście lat, także jako forum dyskusyjne dla miłośników jego prozy oraz miejsce, w którym domorośli rysownicy i pisarze mogli pochwalić się swoimi dziełami nawiązującymi do universum wiedźmina. W 2001 roku powstał film oraz serial „Wiedźmin” z Michałem Żebrowskim w tytułowej roli, choć niestety przeszedł do historii kina jako przykład źle zrobionej ekranizacji, przede wszystkim ze względu na kiepskie efekty specjalne i sztuczną grę aktorską. O wiele lepiej poszło firmie CD Projekt RED, twórcy gry komputerowej „Wiedźmin” i jej drugiej części (trzecia ma ukazać się w 2014 roku). Fabuła gry jest luźno powiązana z treścią książek, do tej pory w Polsce i za granicą sprzedało się 6 mln kopii. Za legendę wiedźmina odpowiada także sam Sapkowski, który u szczytu popularności wybrał moment, by... wycofać się z opisywania kolejnych przygód Geralta. Fani mieli mu za złe, że w ostatniej, wydanej w 1999 roku części pięcioksięgu „Pani Jeziora” prawdopodobnie uśmiercił swojego bohatera. Jednak Sapkowski nie porzucił literatury – sukces odniosły także cykl powieści historyczno-fantastycznych dziejących się w okresie wojen husyckich („Narrenturm”, „Boży bojownicy”, „Lux Perpetua”) i, nieco mniejszy, książka „Żmija” o przeniesionych w czasie sowieckich żołnierzach walczących w Afganistanie.

Fantastyczny panświnizm

Po kilkunastu latach przerwy Sapkowski znów serwuje swoim czytelnikom powieść o Geralcie – „Sezon burz”. Nie jest ona jednak epilogiem pięcioksięgu, bezpośrednio nie rozwija także opowiadań – dzieje się niejako obok głównego prądu dotychczas zarysowanej fabuły. Tym razem wiedźmin zostaje wplątany w intrygę czarodziejów, którzy butnie i nieodpowiedzialnie parają się genetycznymi eksperymentami. Lektura płynie wartko i wciąga czytelnika, widać jednak, że na fabułę w dużej mierze składają się częściowo niemające ze sobą związku przygody. Takich książek Sapkowski może wydać jeszcze sporo, i biorąc pod uwagę długowieczność Geralta, nie musi ucierpieć na tym spójność logiczna tych utworów. Dzieła łódzkiego pisarza z reguły traktuje się jako literaturę rozrywkową, jednak choćby główny wątek „Sezonu burz” wskazuje na to, że być może chce on sprzedać swoim czytelnikom także coś ponad parę mile spędzonych godzin. Nie jest to jednak wizja budująca. – Tak jak Sapkowski jest wielkim znawcą Sienkiewicza, tak przekaz jego książek stanowi antytezę przekazu Sienkiewiczowskiego. Panuje w nich duch panświnizmu: świat jest parszywy, choć czasem bywa ładny. Jedyne, co pozostaje człowiekowi o moralnych odruchach, to pięknie umrzeć. To ewidentne odejście od korzeni fantasy, wywodzącej się z mitu, w którym dobro i zło są jasno rozgraniczone – mówi Ziemkiewicz. I dodaje: – Twórca „Wiedźmina” jest zagorzałym antyklerykałem i histerycznym antyprawicowcem. To nie jest poza, to w nim głęboko siedzi. Niepokojące są także wątki proaborcyjne w książkach Sapkowskiego. Na wczesnym etapie twórczości jeszcze subtelne, jednak choćby w opowiadaniu „Coś więcej” Geralt daje do zrozumienia swojej matce, która go porzuciła, że miała prawo go „nie urodzić”. Także w „Sezonie burz” Sapkowski wkłada w usta tępawego króla absurdalną argumentację antyaborcyjną, przez co ośmiesza prolajferów. Z drugiej strony z podkreślonym przez Ziemkiewicza „panświnizmem” koresponduje fakt, iż górująca nad monarchą intelektem „aborterka” nie ukrywa, że robi to, co robi, przede wszystkim dla pieniędzy. – Sapkowski ma swoje feministyczne, proaborcyjne odchyły. Inteligentny czytelnik potrafi je jednak wypluć i wgryzać się w soczysty miąższ, który jest sednem jego literatury – mówi Parowski.