Ewangelia z kolędy

Szymon Babuchowski

GN 02/2014 |

publikacja 09.01.2014 00:15

To nie jest konkurs piosenek o nie wiadomo kim. My chcemy głosić Ewangelię o Jezusie! – deklaruje dyrektor największego w Polsce Festiwalu Kolęd i Pastorałek.

Organizowany od 20 lat Międzynarodowy Festiwal Kolęd i Pastorałek im. ks. Kazimierza Szwarlika w Będzinie jest największą tego typu imprezą w kraju. W eliminacjach w tym roku uczestniczyło ok. 1750 podmiotów wykonawczych,  czyli solistów i zespołów ARTUR BARBAROWSKI /EAST NEWS Organizowany od 20 lat Międzynarodowy Festiwal Kolęd i Pastorałek im. ks. Kazimierza Szwarlika w Będzinie jest największą tego typu imprezą w kraju. W eliminacjach w tym roku uczestniczyło ok. 1750 podmiotów wykonawczych, czyli solistów i zespołów

Nikt nie planował tak wielkiej imprezy. Po prostu – dziewiętnaście lat temu grupa młodzieży z będzińskiej parafii Świętej Trójcy postanowiła zorganizować konkurs kolęd. Pomysł wsparł ówczesny proboszcz ks. Kazimierz Szwarlik, pomogła dyrektorka Teatru Dzieci Zagłębia, okoliczne szkoły i Akademia Muzyczna w Katowicach. Nagle okazało się, że zgłosiło się aż 116 wykonawców! – Byliśmy lekko przerażeni, bo wszystko trzeba było przeorganizować – wspomina ks. Piotr Pilśniak, szef festiwalu. – Ale był to wielki sukces, który spowodował, że od następnego roku musieliśmy wprowadzić eliminacje regionalne. Dziś rozgrywają się one w 39 miastach.

Ukraińcy górą

W tym roku Festiwal Kolęd i Pastorałek rozbrzmiewa już po raz dwudziesty. Ma teraz w nazwie przymiotnik „Międzynarodowy”, bo uczestniczą w nim także goście z Ukrainy i Białorusi. W eliminacjach bierze udział 1750 podmiotów wykonawczych, co czyni z będzińskiej imprezy największy tego typu festiwal w kraju. Co decyduje o jego fenomenie? – Przede wszystkim rodzinna atmosfera – twierdzi ks. Pilśniak. – Nawet ci, którzy nie wygrywają, dobrze się u nas czują. Wracają do nas chóry i zespoły, w których pod tą samą nazwą śpiewają kolejne roczniki młodych muzyków. Wielu byłych uczestników przeprowadza teraz eliminacje w swoim regionie. Także występ zespołu z parafii w Równem dał początek kolędowym przeglądom na Ukrainie, których zwycięzcy występują później u nas.

Czy ze wzrostem liczby uczestników idzie w parze podnoszenie się poziomu artystycznego festiwalu? Ksiądz Pilśniak przyznaje, że bywa z tym różnie: – Zdarzały się lata, w których nominacji do grand prix było kilka, z kolei w innych mieliśmy problem, by wytypować kogokolwiek. Ale na pewno pierwszy etap jest dobrym sitem, które pozwala nam wyłowić tych najlepszych. Były wśród nich dzisiejsze gwiazdy, jak chociażby Alicja Bachleda-Curuś, która u nas zdobyła pierwszą nagrodę jeszcze jako dziecko. Wielu laureatów pochodzi z regionów, gdzie kultura muzyczna stoi na bardzo wysokim poziomie, jak Śląsk, Warmia i Mazury czy Lubelszczyzna. Nie wspomnę już o Ukraińcach, bo oni zawsze zdobywają nagrody.

Bez zimowych piosenek

Od innych festiwali kolędowych będzińską imprezę odróżnia fakt, że jej regulamin dyskwalifikuje piosenki o tematyce wyłącznie zimowej czy noworocznej. – Mamy ich dzisiaj w mediach sporo, ale nam zupełnie nie o to chodzi – podkreśla ks. Piotr Pilśniak. – To nie jest konkurs piosenek o nie wiadomo kim. My chcemy głosić Ewangelię o Jezusie! Kolęda musi mówić o Chrystusie i Jego przyjściu na świat. Pastorałka nawiązuje do ludowych zwyczajów, ale też w odniesieniu do narodzin Pana. Dzisiaj świat odchodzi od tego, a nam bardzo zależy, by tę czystość kolędy zachować. Z tego powodu organizatorzy kładą nacisk na utwory tradycyjne. Regulamin nakłada na wykonawców obowiązek zaprezentowania przynajmniej jednej tradycyjnej polskiej kolędy lub pastorałki. – Mamy w Polsce ponad 500 pieśni o tematyce bożonarodzeniowej. To najwięcej na świecie! Trzeba korzystać z tego dorobku – przekonuje ks. Pilśniak. Nie znaczy to, że na będzińskim festiwalu nie można śpiewać innych kolęd i pastorałek. W regulaminie dopuszczono możliwość wykonania jednej kolędy zagranicznej. Można też zaprezentować utwory nowe – byle zawierały treści ewangeliczne. Niektórym edycjom festiwalu towarzyszyły konkursy kompozytorskie. Owocem jednego z nich jest np. śpiewana czasem w kościołach kolęda „Niemowlątko na słomie”, stworzona przez Macieja Małeckiego do słów Elżbiety Szeptyńskiej. Innym razem dyrektor Biblioteki Śląskiej prof. Jan Malicki zaproponował konkursowiczom wybór dawnych tekstów kolędowych, do których melodie pozostają nieznane. Uczestnicy tworzyli do nich nową muzykę.

Pan Bóg tym kieruje

– Kolędy, choć opowiadają o wydarzeniach sprzed dwóch tysięcy lat, zawsze oddają też ducha czasu, w którym powstawały – twierdzi ks. Piotr Pilśniak. – Niektóre mają charakter mazurków, w innych znajdziemy ducha powstańczego. Naszą współczesność znajdziemy chociażby w „Kolędzie dla nieobecnych” z muzyką Zbigniewa Preisnera. Tegorocznej, jubileuszowej edycji festiwalu towarzyszyć będzie sympozjum „Kolędy i pastorałki w kulturze polskiej”, zorganizowane przy współudziale Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. Odbędzie się ono 13 i 14 stycznia, a jego szczegóły można znaleźć na stronie: www.mfkip.pl. – Chcemy pokazać piękno i różnorodność naszych pieśni bożonarodzeniowych – zapowiada ks. Pilśniak. Przede wszystkim jednak organizatorzy zapraszają na koncert galowy 19 stycznia o godz. 16.00 w sanktuarium Polskiej Golgoty Wschodu na będzińskim osiedlu Syberka. Wystąpią w nim także laureaci poprzednich edycji, m.in. Piotr Lempa, znany w całej Europie artysta operowy, absolwent The Royal Academy of Music w Londynie. W dniu finału organizatorzy spodziewają się trzech tysięcy osób. – Ten festiwal to dzieło wielu ludzi: młodzieży, wolontariuszy, wykonawców – podkreśla dyrektor imprezy. – Każdy z nich dokłada tu swoją cegiełkę. I wszyscy robią to z pasją, mimo zmęczenia. A Pan Bóg tak zawsze tym wszystkim kieruje, że się udaje.