Dobre "czary" Gandalfa

Wojciech Teister

GN 03/2014 |

publikacja 16.01.2014 00:15

Choć Kościół ostrzega przed zainteresowaniem magią i okultyzmem, czarodziej z opowieści Tolkiena ma taryfę ulgową. Dlaczego?

Dla Tolkiena Gandalf jest Bożym posłańcem LFI/Photoshot/East News Dla Tolkiena Gandalf jest Bożym posłańcem

Starzec z siwą brodą, odziany w szary płaszcz, wspierając się na drewnianym kosturze, uśmiecha się spod szpiczastego kapelusza. Gandalf – bo tak brzmi jego imię – w stworzonych przez J.R.R. Tolkiena opowieściach odgrywa jedną z głównych ról. To on zachęca krasnoludów do odbicia ze smoczych pazurów Samotnej Góry, to on nieformalnie kieruje siłami dobra w czasie wojny o Pierścień. Choć znany jest w świecie ludzi, elfów i krasnoludów, niewielu tak naprawdę wie, skąd przybył i dokąd zmierza, ani tym bardziej, jakie jest źródło jego spektakularnej mocy. Kim jest Gandalf? I czy jego czary mogą budzić niepokój katolików?

Anioły i demony

By odpowiedzieć sobie na tak postawione pytanie, trzeba przyjrzeć się bliżej postaci czarodzieja i dawnym dziejom Tolkienowskiego świata. Gandalf należał do bractwa Istarich, znanych jako czarodzieje lub mędrcy. Przybyli oni do Śródziemia zza morza, z Błogosławionego Królestwa, aby wspierać elfów i ludzi w walce ze zbuntowanym duchem Sauronem. W „Niedokończonych opowieściach” w rozdziale o Istarich czytamy, że byli oni wysłannikami Władców Zachodu – Valarów (duchów, które pozostały wierne Stwórcy) – którzy czujnym okiem spoglądali na Śródziemie i kiedy zauważyli, że siła Saurona wzrasta, podjęli odpowiednie środki, by mu przeszkodzić. Nie chcąc pozostawiać elfów i ludzi na pastwę potęgi zła, wysłali członków swego szlachetnego bractwa, którzy przybrani w człowiecze postaci, podatne na ból, lęk i zmęczenie, mieli służyć wolnym ludom Śródziemia, jednocząc je i mobilizując do walki z Sauronem. Sam Tolkien w liście do Roberta Murraya SJ określa Gandalfa greckim terminem Ἄγγελος, czyli posłaniec, anioł. I tak jak na kartach Pisma Świętego aniołowie wielokrotnie są posyłani przez Boga, by radzić, pomagać czy oznajmiać Boże polecenia, tak samo obecność Gandalfa i pozostałych czarodziejów jest wyrazem tego, że Stwórca nie zostawia swojego stworzenia samego, ale ciągle się o nie troszczy i prowadzi.

Chociaż Istari mieli wielką moc, nie mogli wykorzystywać swojej potęgi w celu podporządkowania sobie ludów i przejęcia nad nimi władzy. Innymi słowy – zabroniono im korzystać ze swoich zdolności, tak jak skorzystał z nich Sauron. Posłańcy mieli przede wszystkim służyć swoją rozległą wiedzą i znajomością praw, wedle których funkcjonuje świat, oraz umiejętnością wykorzystania tej wiedzy. Tylko w nagłych przypadkach pozwolono im ujawniać swoją moc (stało się tak między innymi podczas walki Gandalfa z Balrogiem, demonem ognia, w kopalniach Morii). Jednak te nadludzkie zdolności Istarich nie są magią w klasycznym rozumieniu tego słowa: to, co dla ludzi jest nadnaturalne, dla Istarich jest wrodzoną zdolnością, umiejętnością wynikającą z ich natury. Chociaż czarodzieje ukazują się w wątłych ciałach starców, nie tracą przez to swojego anielskiego pochodzenia. I tak jak nie oskarżamy o magię anioła, który wyprowadza w spektakularny sposób z więzienia św. Piotra w Dziejach Apostolskich, tak samo nie możemy zarzucać stosowania magii Gandalfowi. Magia to nic innego jak uzurpacja – próba uzyskania zdolności większych niż te, w które zostaliśmy wyposażeni, przywłaszczenie sobie mocy, która do nas nie należy. Tymczasem Tolkienowski czarodziej jedynie realizuje misję, do której został posłany. Nie uzurpuje sobie przy tym żadnej mocy ani władzy, która mu się nie należy, której nie otrzymał wcześniej od Stwórcy.

Zwycięża pokora

Jest jednak pewien istotny szczegół, który różni Istarich od aniołów: na czas realizacji swojego zadania przyjmują cielesne postaci i to niesie ze sobą określone konsekwencje. Ich ciała są śmiertelne, choć starzeją się znacznie wolniej niż ludzkie. Odczuwają ból, strach, zmęczenie, troski i… mogą popełniać różnego rodzaju błędy. Na czas swojej misji są poddawani wielu próbom. Sauron próbuje podstępem przeciągnąć ich na swoją stronę. Z pięciu posłanych do Śródziemia Istarich niektórzy pozwalają się złapać w sidła nieprzyjaciela, inni oddalają się na margines wydarzeń i porzucają swoją misję. Jedynie Gandalf, dzięki wielkiej pokorze, zwycięsko przechodzi wszystkie próby. Czasem popełnia błędy w ocenie sytuacji, jednak na poziomie moralnym jego decyzje i działania pozostają bez zarzutu. Kulminacyjnym momentem ukazującym pokorę Gandalfa jest śmierć w kopalniach Morii, kiedy poświęca swoje życie, by obronić towarzyszy z Drużyny Pierścienia przed Balrogiem. Tolkien pisze o tym w liście do Murraya: „W jego bowiem [Gandalfa – przyp. W.T.] sytuacji śmierć na Moście w obronie towarzyszy stanowiła ofiarę, może mniejszą niż śmierć śmiertelnego człowieka czy hobbita, gdyż jego wewnętrzna moc była ogromna, ale zarazem większą, ponieważ było to upokorzenie się i wyrzeczenie siebie zgodnie z »Zasadami«. (…) Przekazywał sprawy w ręce Władzy, która ustaliła Zasady, i porzucał osobistą nadzieję na sukces”. Choć Gandalf zginął w walce z Balrogiem, jego ofiara została przyjęta, on sam zaś został wzmocniony i odesłany z powrotem na krótki czas finałowej walki z Sauronem, po to, by pomóc ludziom zjednoczyć się w ostatnim starciu ze złem. Udaje mu się zrealizować zadanie nie dzięki wykorzystaniu swoich mocy, ale za sprawą wielkiej mądrości, pokory i siły ducha. Konsekwentnie realizuje swoje powołanie, nie szukając własnej chwały. Nie daje ludziom żadnej tajnej broni, nie uczy ich potężnych zaklęć, ale wzmacnia, budząc w ich sercach to, co najpiękniejsze – miłość, odwagę, męstwo, pragnienie wolności. Sam jeśli wykorzystuje wrodzoną potęgę, to tylko w sytuacjach nadzwyczajnej konieczności i w sposób zgodny z wolą tych, którzy posłali go do wykonania zadania. Właśnie dlatego warto podkreślić, że stosowane w odniesieniu do Istarich określenie „czarodzieje” może być mylące, bo nie wynika z faktu używania przez nich czarów, ale z tego, że ludy Śródziemia, widząc ich w cielesnych powłokach, nie wiedziały, że mędrcy są potężnymi istotami duchowymi. Stąd niektórzy przypisywali im czarodziejskie zdolności. W wielu powieściach z gatunku fantasy spotykamy ludzi parających się magią, korzystających z tajemniczych mocy, które nie są ich własnymi zdolnościami. Jednak w świecie Śródziemia tak nie jest. Każda rasa ma jasno sprecyzowane zadania wynikające z jej natury. I chociaż współczesny świat na pewno z tego się nie ucieszy, to role i zadania, jakie realizują bohaterowie Tolkienowskich opowieści, nie biorą się z ich widzimisię, ale są zdeterminowane właśnie przez naturę. Ludzie nie bawią się czarami, bo wiedzą, że to nie ich działka i takie igraszki mogą się źle skończyć. Tolkien daje jasny komunikat: siłą człowieka nie jest magia, ale dobroć, odwaga, więzy przyjaźni i zdolność do poświęcenia. A fakt, że tę prawdę ludziom pomagają odkryć anielscy posłańcy, udowadnia jedynie, jak bardzo świat Tolkiena jest przeniknięty wiarą, którą profesor z Oksfordu żył na co dzień.

Jeśli chcesz więcej ciekawostek ze świata Tolkiena to polub fejsbukowy profil "Hobbicka Nora".

Przeczytaj też: "Powrócić do Shire"