publikacja 13.02.2014 00:15
Mało brakowało, a bezcenny obraz El Greca wylądowałby w piecu razem ze starymi szmatami. Dziś odrestaurowany wisi w siedleckim muzeum.
Paweł Kula /PAP
„Ekstaza św. Franciszka” jest jednym z najcenniejszych obrazów, jakie znajdują się w polskich zbiorach
Na obrazie widać młodego, szczupłego mężczyznę, spoglądającego w kierunku jasnej plamy w lewym górnym rogu. W tle widać eteryczne chmury, groźne, wyglądające jakby chciały pożreć postać na pierwszym planie. Ale on zdaje się tego nie zauważać: jego wzrok jest nieobecny, ręce podnosi z oddaniem nieco do góry. Na dłoniach i na piersi widać krwawe ślady: to stygmaty. Ten mężczyzna to św. Franciszek z Asyżu. Właśnie otrzymał od Boga bolesną łaskę noszenia Jego ran. Tak wygląda obraz „Ekstaza św. Franciszka” autorstwa El Greca. To jedyne dzieło tego artysty znajdujące się na stałe w Polsce – konkretnie w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach. Niesamowite są okoliczności, w jakich się odnalazło. Ale i samo dzieło skrywa niejedną tajemnicę.
Pogłębiał swoje umiejętności, w jego pracach pojawiła się perspektywa, przestrzeń, której w sztuce bizantyjskiej nie ma. Pracował także w Rzymie, jednak prawdziwą karierę zrobił, gdy wyjechał do Hiszpanii. Wybrał ku temu dobry moment: w latach 70. XVI w. trwały prace nad budową i wykończeniem Escorialu – ogromnego kompleksu pałacowo-klasztornego, budowanego kilkadziesiąt kilometrów od Madrytu. Król hiszpański Filip II szukał artystów, którzy mogliby mu dostarczyć dzieł sztuki. Zamówił u El Greka dwie prace, które mu jednak nie przypadły do gustu. – To niezwykle ciekawe obrazy. Na przykład „Męczeństwo św. Maurycego” zawraca narrację. Dotychczas ukazywano w tego typu obrazach scenę zabójstwa. Dla El Greca najważniejszy jest moment, w którym św. Maurycy i jego żołnierze decydują się, by nie złożyć ofiary bóstwom, sama męka jest gdzieś w tle. Król tego nie zrozumiał i zamiast w kaplicy Escorialu kazał powiesić go w kapitularzu – tłumaczy „Gościowi” kustosz Muzeum Diecezjalnego w Siedlach Dorota Pikula. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. El Greco osiadł w Toledo, gdzie malował dla zainteresowanego grona hiszpańskich kupców. Dzięki wielu zamówieniom, nie tylko z Toledo, ale z całej Europy, mógł nieskrępowanie rozwijać swój styl. – Zmieniał utarte w sztuce sakralnej gesty, zrewolucjonizował kompozycję obrazów – opowiada Pikula. Zmarł 400 lat temu. Choć prowadził potężną pracownię, nie zostawił naśladowców. Jego stylem zachwycili się dopiero malarze w XIX i XX w., tacy jak Paul Cézanne czy Pablo Picasso.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł