30 lat w PaCE

Piotr Legutko

GN 19/2014 |

publikacja 08.05.2014 00:15

Na jubileusz najważniejszego przeglądu – proponujemy złotą dziesiątkę polskiego kabaretu.

30 lat w PaCE Lasyk /REPORTER/east news

Przegląd Kabaretów PaKA obchodzi 30. urodziny. Na początku było to wydarzenie nie tylko artystyczne, także polityczne. W latach 80. kabaretowa zabawa była przykrywką dla spotkań ludzi kultury drugiego obiegu. Występ na scenie krakowskiej Rotundy stanowił tylko oficjalną część programu. Dla młodych wykonawców równie ważne jak nagrody były warsztaty prowadzone przez artystów, którzy wybrali wolność, bojkotowali oficjalne media lub byli z nich wyrzucani. Nazwa Przegląd Kabaretów Amatorskich była nie tylko „zmyłką” dla cenzury. PaKA miała stanowić alternatywę dla zawodowych estradowców. Dziś powiedzielibyśmy – dla komercji. Słowo „amator” nie oznaczało wcale braku profesjonalizmu, ale „zamiłowanie” do kabaretu. Amator stał przy tym w zasadniczym oporze wobec otaczającej Rotundę rzeczywistości. Nie było przypadku w tym, że symbolem i godłem przeglądu stał się „gest Kozakiewicza”, a jego wykonawca został zaproszony na pierwszą edycję jako jeden z jurorów. W 1987 powołano formalnie Akademię Kabaretową (coś w rodzaju latającego uniwersytetu, organizującego spotkania w różnych miejscach Polski), w której „wykładali” m.in. Jacek Fedorowicz, Wojciech Młynarski, Piotr Skrzynecki czy Janusz Szpotański. Za tę edukacyjną działalność rok później organizatorzy przeglądu zostali uhonorowani Nagrodą Kulturalną „Solidarności”. Przez te 30 lat PaKA przeszła ciekawą transformację. Z salonu odrzuconych stawała się stopniowo miejscem promocji. Z przeglądu offowego – wydarzeniem hołubionym przez telewizję. Praktycznie wszystkie najciekawsze zjawiska polskiego kabaretu minionych 30 lat urodziły się w PaCE. Z okazji jubileuszu przeglądu warto przypomnieć złotą dziesiątkę tych, które przypomnienia są warte. Wybór jest oczywiście autorski, trochę sentymentalny (obejmuje artystów, którzy debiutowali w ubiegłym wieku), a więc tendencyjny. Zabrakło w nim np. takich gwiazd PaKI jak: Koń Polski, Łowcy. B, Neo-Nówka, Ani Mru Mru czy Kabaret Moralnego Niepokoju. Z dwóch powodów. Po pierwsze są one prezentowane na okrągło we wszystkich pasmach telewizyjnych. A zatem koń (nomen omen) jaki jest, każdy widzi. To już kabaretowy hipermarket, produkcja seryjna, gdzie bardzo trudno zachować poziom i dobry smak. Po drugie – z okazji 30-lecia PaKI warto przypomnieć, że prezentowana zawsze na wiosnę w Krakowie lekka muza może unosić się wyżej. Że kabaret jest sztuką, która potrafi czerpać z bogatych zasobów kultury. I niestety, jak każda ze sztuk, przeżywa dziś kryzys, jeśli z tego czerpania rezygnuje na rzecz obyczajowej prowokacji i koszarowych dowcipów.

• Adam Nowak

Niewielu już pamięta, że lider zespołu Raz, Dwa, Trzy debiutował jako kabareciarz, kierownik artystyczny zespołu Drugi Garnitur. Śpiewający i recytujący parodie socrealistycznych wierszy i songów, wspólnie z Joanną Chudą (obecnie Kołaczkowską), Władysławem Sikorą i Dariuszem Kamysem, czyli filarami kabaretu Potem. Drugi Garnitur składał się także ze studentów pierwszych lat Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Zielonej Górze. Na przełomie PRL i III RP mówiono wręcz o „zielonogórskim zagłębiu kabaretowym”. Kolejne przeglądy wygrywały bowiem zespoły z tego właśnie miasta. Niestety, już bez Adama Nowaka.

• Chatelet

Chyba najbardziej teatralny z kabaretów wygrywających PaKĘ. Ich skecze opierały się głównie na grze ciałem, inspirowane były sztukami Bogusława Schaeffera. Formacja została założona w połowie lat 90. przez Krzysztofa Niedźwiedzkiego, który zaprosił do współpracy swoich uczniów z nowohuckiego liceum. Zaczynali jako Kabaret Form Niebywałych, szybko stali się kuźnią estradowych osobowości, takich jak Adam Grzanka, Tomasz Jachimek czy Adam Małczyk. Dziś (niestety) więcej mówią, mniej grają. Adam Grzanka zaangażował się w oderwanie Nowej Huty od Krakowa. Pół żartem, pół serio.

• Grzegorz Halama

Publiczność PaKI podbił, parodiując Czesława Niemena. W ogóle jego żywioł to parodia. Choć rodem ze Świdwina, wychowany został przez zielonogórskie zagłębie kabaretowe. Występował z kilkoma znanymi zespołami, ale najlepiej czuje się we własnych programach. Stworzył kilka scenicznych postaci (Śpiewająca Bakteria, Pan Józek i jego kurczaki), nagrał wiele piosenek, jego słynna wersja „We will rock you”, o niezabranym śpiworku, trafiła nawet na szczyt Listy Przebojów Trójki.

• Kuzyni

Można powiedzieć o nich „kabaret rodziny Talkowskich”. W 2000 roku wygrali PaKĘ, prezentując widowisko… cyrkowe. Nieodparcie zabawne, choć nikt w nim nie znikał, ani nie był przecinany na pół. Ale Kuzyni wnieśli do przeglądu cały związany z cyrkiem sztafaż, mnóstwo szumu i autoreklamy (program nazywał się „Bardzo dobry”). Choć w formie do bólu tradycyjny, Kuzyni pokazali spektakl doskonale parodiujący współczesne widowiska typu „show”, które mnóstwo obiecują, a niewiele dają. Oryginalność pomysłu i swoisty surrealizm dowcipu sprawił, że lider kabaretu Andrzej Talkowski szybko został zaproszony do wspólnych występów z Piwnicą pod Baranami. I do dziś można go tam oglądać, wraz z jego najmniejszym cyrkiem świata.

• Ireneusz Krosny

Czy da się wygrać przegląd kabaretów, nie wypowiadając jednego słowa? Może to zrobić tylko mim. Ale zbudować wyłącznie na geście, minie i rekwizycie cały program i nie znużyć widowni – to potrafi już tylko tyszanin Ireneusz Krosny. W 1996 zdobył na PaCE główną nagrodę, a jurorzy nie szczędzili mu komplementów. Jerzy Stuhr mówił: „To, co robi pan Krosny, to jest właśnie teatr. Zdarzenia kreowane przez aktora urastają do metafory świata”. Jacek Fedorowicz dodawał: „Krosny nie poprzestaje na popisie technicznym, ale dba o treść i opowiada nam ją w sposób niezwykle atrakcyjny”.

• Grupa MoCarta

Kwartet smyczkowy, który udowodnił, że można podbić widownię kabaretową, posługując się żartem muzycznym. Dokonał tego po raz pierwszy w 1998 roku… i już z PaKI nie wyszedł. Żarty tego muzycznego kabaretu są zawsze w dobrym guście, nawet gdy muzycy parodiują disco polo. Głównie jednak przybliżają młodej publiczności klasykę i popularyzują tematy filmowe. Ze względu na uniwersalny język muzyki to jedyne odkrycie PaKI, którego popularność przekroczyła granice Polski. Pierwszy skrzypek Filip Jaślar kontynuuje piękne tradycje rodzinne, bo jego ojciec Krzysztof był jednym z założycieli kabaretu TEY.

• Mumio

Kabaret, przy którym jurorzy PaKI nie potrafili opanować ataków śmiechu. Jeremi Przybora uznał Mumio za najbardziej niezwykły kabaret III RP. I jedyny, który go śmieszy. Śląski tercet: Jadwiga i Dariusz Basińscy oraz Jacek Borusiński przełamał w 1998 roku dominację na przeglądzie kabaretów z Krakowa i Zielonej Góry. Ich sposób bycia na estradzie, umiejętność kreowania własnego świata i absurdalnego poczucia humoru przerastały kabaret. Szybko trafili więc do teatrów, na plan filmowy. Mieli też odwagę publicznie dawać świadectwo o swojej wierze, podobnie jak Ireneusz Krosny.

• Potem

Polski Monty Python. Najważniejszy kabaret lat 80. i 90. W sposób doskonale harmonijny łączył znakomity tekst, dobrą piosenkę i pomysły sceniczne. Nikt tak jak ekipa stworzona przez Władysława Sikorę nie elektryzował krakowskiej widowni. Zawsze dalecy od polityki, za to świetnie osadzeni w literackich kontekstach. Uwielbiali posługiwać się cytatami („Zielona Gęś”, „Bajki dla potłuczonych”). „Potemowy” styl kontynuuje dziś kabaret Hrabi stworzony przez Dariusza Kamysa i Joannę Kołaczkowską. Z angielską supergrupą kabaretową łączy ich także umiejętność wykorzystania w skeczach techniki filmowej – internet pełen jest zabawnych spotów wyprodukowanych przez założoną przez nich niezależną wytwórnię filmową A’YoY.

• Po Żarcie

Kabaret Macieja Stuhra, który najpierw wygrał na PaCE konkurs na najlepszy monolog, a potem (w roku 1997) cały przegląd ze swoim zespołem prezentującym program oparty na znakomitych parodiach. W pamięć widzów przeglądu zapadł przede wszystkim Maciej Stuhr w roli Stanisława Sojki oraz mrożące krew w żyłach sceny z filmów Quentina Tarantino. Twórca kabaretu, 22-letni student filozofii, był wówczas jeszcze „tylko” synem sławnego ojca, dopiero u progu kariery aktorskiej. Po Żarcie okazał się przedsięwzięciem jednorazowym, bo Maciej wybrał komediowe role w filmach Olafa Lubaszenki.

• Quasi Kabaret Rafała Kmity

Słowo „quasi” jest w tym przypadku adekwatne. Krakowska grupa wygrywała w połowie lat 90. kolejne przeglądy przemyślanymi spektaklami teatralnymi, o bardzo zróżnicowanej tematyce. Najbardziej szokujący dotyczył… śmierci („Trzy zdania o umieraniu”). I wygrał jubileuszową, X PaKĘ. Do klasyki kabaretu przeszedł niezwykle celny pastisz telewizji „POP SHOW”, przeniesiony potem na estradę festiwalu w Opolu. To w grupie Rafała Kmity debiutowały Anita Lipnicka i Sonia Bohosiewicz. Ta ostatnia błysnęła w niezapomnianym spektaklu na motywach literatury rosyjskiej „Wszyscyśmy z jednego szynela”.