publikacja 20.11.2014 00:15
Jak uczyć historii Górnego Śląska, gdy jest coraz więcej prób napisania jej od nowa, według klucza podkreślającego regionalną specyfikę.
Henryk Przondziono /foto gość
Franciszek Czogała (na zdjęciu) był jedną z ofiar wywózek na Wschód w 1945 r. Zginął podczas transportu
Jednym z ważnych elementów śląskiego regionalizmu jest wierność tradycji oraz własnej historii, rozumianej jako specyficzne doświadczenie, właściwe tylko Ślązakom. Do tego dochodzi przekonanie, że w latach 1945–1989 państwo polskie źle obchodziło się ze śląską tradycją, kulturą i historią. Na tym gruncie pojawił się ostatnio bardzo wyraźny nurt rewizjonizmu, kwestionującego dotychczasowe narracje historii Górnego Śląska, zwłaszcza opisujące poprzednie stulecie.
Dotyczyło to wielkiej części mieszkańców województw zachodnich. Do 1950 r. weryfikacji poddano ponad 1 mln 100 tys. osób z województw gdańskiego, śląskiego oraz wrocławskiego. Do tego czasu byli faktycznie obywatelami drugiej kategorii. W warunkach komunistycznego bezprawia wystarczył sąsiedzki donos, aby rodzina miała kłopoty, a czasami kończyło się to aresztowaniem i bezterminowym zamknięciem w jednym z obozów, prowadzonych przez bezpiekę, gdzie trafiało się bez żadnego formalnego wyroku. Ludność rodzima także później, jeśli nie zaakceptowała nowych porządków, była obiektem szykan i odgórnie zdefiniowanej podejrzliwości. Z dokumentów wynika, że każdy przejaw kontaktu z rodzinami, które wyemigrowały do RFN, niemiecką piosenkę zaśpiewaną na rodzinnym przyjęciu bezpieka klasyfikowała jako przejaw „niemieckiego rewizjonizmu”. Nieraz znacząco wpływało to na bieg spraw osobistych czy kariery zawodowej. To doświadczenie powinno być opisane i włączone do wspólnej pamięci mieszkańców Górnego Śląska.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł