publikacja 20.11.2014 00:15
Czy „The Endless River” jest słabą płytą? Nie, słucha się jej bardzo przyjemnie. Ale od zespołu legendy powracającego po dwudziestu latach, by się pożegnać, oczekiwałoby się czegoś więcej.
livepix /east news
Długie, leniwie snujące się dźwięki, po których płynęła spokojnie gitara Davida Gilmoura, od dziesięcioleci były znakiem rozpoznawczym Pink Floyd
Kilka miesięcy temu fanów Pink Floyd zelektryzowała wiadomość: będzie nowa płyta, pierwsza od 20 lat! No dobra, z tym „nowa” to lekka przesada, bo większość materiału zarejestrowano przy okazji sesji do poprzedniego studyjnego albumu – „The Division Bell”. Jednak już sam fakt, że otrzymamy 53 minuty nie publikowanego dotąd materiału jednego z najważniejszych zespołów w historii muzyki rockowej, stanowił nie lada sensację.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł