publikacja 31.12.2014 00:15
Minęły bezpowrotnie czasy, gdy Tusk był kaczorem, Suchocka lamą, a Kaczyńscy chomikami, które za bardzo rozrabiały.
Andrzej Rybczyński /PAP
Od maja 2013 r. Marcin Wolski prowadzi magazyn satyryczny „Tydzień do rymu” w Telewizji Republika
Marcin Wolski „szopkarzem” został już w szkole średniej. Bohaterami stworzonych przez niego satyrycznych kupletów byli wówczas nauczyciele. – Dostałem zgodę od dyrektora na wystawienie szopki pod jednym warunkiem: że on się w niej nie pojawi – śmieje się Wolski. Lekka forma sceniczna, w której występują wielcy tego świata w historycznych kostiumach lub pod postaciami lalek, wydawała mu się „od zawsze” niesłychanie pojemna i pociągająca. Ktoś powie – bo stara jak telewizja. I popełni błąd, bo znakomite szopki polityczne powstawały także w przedwojennych kabaretach – Picadorze i Cyruliku Warszawskim, a wystawiano je nawet w Belwederze. Zresztą sama nazwa „szopka” wskazuje na jej bardzo starą genezę, sięgającą do ludowych jasełek, gdzie, oprócz Świętej Rodziny, zawsze pojawiali się jacyś całkiem współcześni królowie. Na miarę miejsca i czasu.
Agenci i łysina premiera
Szopka sceniczna to bardzo polska tradycja, a badacze wskazują na szczególny jej rozkwit mniej więcej od XIX w. Wtedy też świeckie szopki „oderwały się” od religijnych jasełek i zaczęły nabierać charakteru satyrycznego podsumowania roku. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. coraz więcej miejsca zaczęła zajmować w nich bieżąca polityka. Marcin Wolski, najbardziej płodny szopkarz ostatniego półwiecza, swój profesjonalny debiut w tej roli zaliczył na początku lat 70. w studenckim kabarecie Stodoła, gdzie wspólnie z Maciejem Wojtyszką przygotował i wystawił dwie szopki.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.