publikacja 02.04.2015 00:15
Zamiast doszukiwać się u bohaterów innych nacji polskich przodków, warto czasem odkurzyć własny panteon. Bo słabo go znamy.
Yan Ting /east news, Laski Diffusion /east news, Camilla Morandi /REX/east news
Od lewej: Jesse Eisenberg ma polskie korzenie w trzecim pokoleniu, Pola Negri naprawdę nazywała się Apolonia Chałupiec, Juliette Binoche jest pół-Polką. Jej matka, Monika, pochodzi z Częstochowy
Niezwykła popularność na antenie TVP tureckiego serialu „Wspaniałe stulecie” obudziła zainteresowanie postacią Roksolany, najpotężniejszej kobiety Imperium Osmańskiego, która miała polskie korzenie. Podobnie jak wiele sławnych postaci z historii, których byśmy o to nie podejrzewali. Nie można wykluczyć, że polski gen miał Krzysztof Kolumb, zaś Nikita Chruszczow upierał się, że Polakiem był… Józef Stalin. Historycy uwielbiają takie rewelacje, a internet pełen jest opowieści o gwiazdach filmu i piosenki z polskim rodowodem (choć nie paszportem). Część to zwykłe plotki i można je między bajki włożyć, ale część nie. Zajrzyjmy więc do galerii Polaków i Polek z odzysku.
Skąd my to znamy? „Bardzo polska historia wszystkiego” jest w gruncie rzeczy podstępem. Ujawnijmy: autor pod przykrywką poszukiwania polskich genów u obcych bohaterów tak naprawdę pokazuje nam niezwykłe bogactwo naszej narodowej drużyny. I tak – przy okazji tropienia – kogo miał na myśli Ian Fleming, wymyślając postać Jamesa Bonda. Adam Węgłowski przedstawia nam legion najsłynniejszych polskich agentów XX w. obojga płci zresztą, z Krystyną Skarbek na czele. Skądinąd bliską znajomą Fleminga, stanowiącą pierwowzór Vesper Lynd z książki i filmu „Casino Royale”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł