publikacja 02.04.2015 00:15
Wiara w Boga jest radością, bo jest pewnością, że każdego z nas osobiście kocha jego Stwórca i Zbawca.
henryk przondziono /foto gość
Błogosławiony Piotr Jerzy Frassati w liście do siostry:Pytasz mnie, czy jestem wesoły, a jakże mógłbym nie być? Póki mi Wiara daje sił, zawsze wesoły! Katolik przecież nie może nie być wesoły. Smutek zasługuje na wygnanie z serc katolickich. Smutek to co innego niż ból, smutek jest najgorszą ze wszystkich chorób. Choroba ta niemal zawsze wyłania się z ateizmu. Cel zaś, do którego zostaliśmy stworzeni, odsłania przed nami drogę może najeżoną wieloma cierpieniami, ale bynajmniej nie drogę smutną. Jest ona radością także poprzez cierpienie”.Nie będziemy za te zdania przepraszać niewierzących braci, powtórzymy je jeszcze mocniej: smutek (nie mylić z cierpieniem i bólem), najgorsza ze wszystkich chorób, niemal zawsze wyłania się z ateizmu. Nie będziemy ich za to przepraszać, bo nam na nich naprawdę zależy; na ich wierze, na ich szczęściu, na ich radości. A reguła jest taka:Bez Boga – wszystko nudne, rozpaczliwe, wszystkiego za mało, wszędzie pożerająca samą siebie pustka. Ze śmiercią w tle.Z Bogiem – życie jest radością. Bóg jest naszą radością i pocieszeniem, ostoją i siłą. Wiara w Boga jest radością, bo jest pewnością, że każdego z nas osobiście kocha jego Stwórca i Zbawca. Wiara smakuje wewnętrzną pogodą życia.Nie ma ona (pogoda życia) nic wspólnego z naiwnością, za to sporo z mądrością i realizmem. Kapitalnie udało się to wyrazić Benedyktowi XVI w opowieści o „pocieszonym smutku”, za pomocą metafory cieni i światła:Postawą chrześcijan nie jest negacja smutku, oczywiście także nie beznadziejność (do której ma powody materialista), ale pocieszony smutek. Oznacza to: smutek pozostaje i ma swoje racje, ale jest on zarazem pocieszonym smutkiem, smutkiem, który mimo wszystko, bez względu na całą jego powagę, może i powinien być pocieszony i wewnętrznie ogarnięty przez przeważającą pociechę. (…) Chrześcijanin nie upiększa ani nie zaprzecza głębokim cieniom, jakie kładą się na istnienie człowieka w tym świecie. A mimo to nawet te cienie są jeszcze dla niego znakiem nadziei, ponieważ on wierzy i umie wierzyć, że są to cienie, jakich nie byłoby bez wielkiego światła, które je rzuca. A jeśli cienie należą do teraźniejszości, to przyszłość jest tym bardziej światłem”.
• • •
I właśnie to jest winne chrześcijaństwo światu: istnieje radość pełna i prawdziwa, życie jest powodem do radości, bo istnieje Bóg i Jego dobra dla nas Nowina, Ewangelia. Tym bardziej Kościół winien jest ją światu, im bardziej źródła radości stały się w świecie zasypane i tym samym pozostają nieznane, im rozpaczliwsze i agresywniejsze jest wołanie o radość życia Nietzschego, nietzscheanistów i skrzek wtórujących im karłów. Kościół musi tu cierpliwie i pokornie wytrzymywać kompleksy i zawiści – chore formy tęsknoty za dobrem – swoich przeciwników: prawdziwa radość jest dobrem pociągającym, a zarazem dziś rzadkim, stąd nieufność, stąd oskarżenie Chrystusa i Jego uczniów o jej brak bądź zafałszowanie.Benedykt XVI: „Ciągłe rozbudzanie radowania się Bogiem, radowania się Bożym objawieniem, to priorytetowe zadanie Kościoła w trzecim tysiącleciu”. „Radość w Panu jest waszą ostoją” (Ne 8,10).
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł