Prorok przestrogi i nadziei

Mariusz Majewski

GN 20/2015 |

publikacja 14.05.2015 00:15

Nasz jest Dante! Nasz, czyli wiary katolickiej – pisał z entuzjazmem Paweł VI, podkreślając wielką moc jego poetyckich obrazów. W 750. rocznicę urodzin wielkiego artysty nawiązał do niego papież Franciszek.

„Boska komedia” Dantego Alighieri, fresk w katedrze we Florencji De Agostini /G. Dagli Orti/east news „Boska komedia” Dantego Alighieri, fresk w katedrze we Florencji

W całych Włoszech i w wielu innych krajach rozpoczynają się obchody 750. rocznicy urodzin Dantego Alighieri, wielkiego artysty i polityka, biegłego filozofa, teologa i retora. Dokładna data jego urodzin nie jest znana. Było to w maju albo w czerwcu 1265 roku we Florencji. Uroczyste urodziny autora „Boskiej komedii” zostały zainaugurowane w siedzibie Senatu w Rzymie z udziałem obecnego i byłego prezydenta Włoch. Fragment wielkiego dzieła recytował reżyser Roberto Benigni, słynący nie tylko z filmów, ale także z interpretacji dzieł włoskich klasyków. Za przedstawienie pieśni z „Raju”, kończącej się słowami o „miłości, co gwiazdy porusza i słońce”, otrzymał owację na stojąco. Dużym zainteresowaniem cieszy się też komiks o wielkim pisarzu, który przygotowali włoscy artyści. Specjalne przesłanie na uroczyste obchody przekazał papież Franciszek, który stwierdził, że Dante był „orędownikiem możliwości uratowania się, wyzwolenia, głębokiej przemiany każdego mężczyzny i kobiety, całej ludzkości”. Artystę z Florencji ojciec święty cytował już w swojej pierwszej encyklice „Lumen fidei”.

Pisząc o wierze, która jest światłem dla naszych ciemności, przywołał fragment „Raju”, gdy Dante po wyznaniu swojej wiary przed św. Piotrem opisuje ją jako „iskrę, co w rozświcie coraz szerszymi ogniami się pali i jest mą gwiazdą na nieba zenicie”. A Benedykt XV na początku XX wieku napisał o nim nawet oddzielną encyklikę „In praeclara summorum”. – Prawdopodobnie po raz pierwszy w nowożytnej historii Kościoła papież poświęcił dokument tej rangi człowiekowi świeckiemu – zwraca uwagę ks. prof. Witold Kawecki, autor przekrojowego opracowania „Kościół i kultura w dialogu.”

Artysta i polityk

Na przełomie XIII i XIV wieku na Półwyspie Apenińskim toczyła się bratobójcza walka cesarstwa z papiestwem. Ród Dantego należał do propapieskiej partii gwelfów. Po zwycięstwie podzieliła się ona na dwa obozy: Gwelfów Białych i Gwelfów Czarnych. Pierwsi nieufnie patrzyli na papieża. Drudzy otwarcie szukali oparcia w Rzymie. Trwała między nimi walka o wpływy. W tym sensie Dante był „biały”. Gdy w 1302 roku władzę w mieście przejęli „czarni”, zaczęli dosłownie zwalczać swoich przeciwników. Sypały się kary grzywny, wygnania i zaocznie ogłaszane wyroki śmierci. Od zemsty uchronił Dantego papież, do którego udał się z poselstwem. Ale na niego również spadł wyrok: grzywna i dwa lata wygnania. Nie zapłacił, został więc skazany na dożywotnie wygnanie; gdyby chciał powrócić, czekało go spalenie na stosie. Nie miał więc innego wyjścia, jak pozostawać poza Florencją.

Kilkanaście lat później ogłoszona została amnestia dla więźniów politycznych. Dante nie skorzystał jednak z możliwości powrotu. Był to jego osobisty bojkot na znak niewinności. Zanim porwał go wir historii i politycznych wydarzeń, w życiu osobistym przeżył doświadczenia, których echa mocno później będą brzmieć w jego twórczości. Najpierw nieszczęśliwa miłość do Beatrycze Portinari. O tym, jak wyglądało to uczucie, napisał w poetyckim pamiętniku „Życie nowe”. Jego zmarłą przedwcześnie ukochaną czytelnik odnajdzie również w „Boskiej komedii”. Prowadzi go przez niebo. Później poślubił Gemmę di Manetto Donati, z którą miał troje albo czworo dzieci. Do końca życia pozostał politycznym emigrantem. Jeździł trochę po dworach włoskich. Zmarł w Rawennie, niedługo po ukończeniu dzieła swojego życia. „Boska komedia” uznawana jest za arcydzieło światowej literatury. Eksperci nazywają ją także pomostem między średniowieczem i renesansem. To rozległy poemat, który Dante pisał przez wiele lat. Składają się na niego trzy części: „Piekło”, „Czyściec” i „Raj”.

Całość liczy sto pieśni. Bohaterem jest sam poeta wędrujący po „tamtym świecie”. Przez dziewięć kręgów piekła i czyśćca prowadzi go Wergiliusz. A przewodnikami po dziewięciu kręgach niebieskich są Beatrycze i św. Bernard. Wielka wędrówka ma oczywiście charakter symboliczny. W głębszym sensie przedstawia zmagającego się z upadkiem i grzechem człowieka, który przez poznanie swoich win i pokutę może osiągnąć rajskie szczęście. W tym kontekście Dante jasno wskazuje na Boga jako na cel ludzkiego życia. „Chrześcijaństwo wie o człowieku to, co wiedzieli Szekspir i Dante, »Iliada« i »Gilgamesz«, »Odyseja« i »Faust«, ale i coś absolutnie istotnego więcej jeszcze. Bo zna ono dogłębnie i pewnie źródło nadziei, którego sztuka szuka” – napisał kiedyś w GN ks. prof. Jerzy Szymik. Wielu uważa „Boską komedię” za dzieło mistyczne. Jako przemawiający za tym argument wskazują na obraz Rajskiej Róży, w którym anioły są niczym pszczoły, a święci kwietnym pyłem.

Nasz ci on

Benedykt XV poświęcając Dantemu encyklikę, wytyczył pewien szlak interpretacyjny, który można odnaleźć w wypowiedziach jego następców. Pokazał w niej bowiem, w jak dużym stopniu wszechstronnie wykształcony pisarz inspirował się wiarą chrześcijańską. Wskazuje na niego jako na przykład szacunku żywionego do Biblii i do autorytetu Kościoła, w tym do papieża. To bardzo ciekawy wątek, zwłaszcza na tle ówczesnych realiów społeczno-politycznych. – Benedykt nie omieszkał zauważyć, że Alighieri w swojej twórczości potrafił być też krytyczny w stosunku do papieży swojej epoki, do duchowieństwa niestojącego na wysokości zadania w wypełnianiu swego posłannictwa, co nie zmienia wielkiego szacunku papieża do tego głęboko wierzącego człowieka, który nawet w swoim krytycyzmie kochał Kościół i bronił prawdy – tłumaczy ks. prof. Kawecki. Benedykt XV stwierdza też, że czytając Dantego nawet ci, którzy oddalili się od Chrystusa, pragną do Niego wrócić. A z biografii artysty wyciąga wniosek, że swoją wielkość zawdzięczał on wierze.

Ujawnił się w nim, zdaniem papieża, geniusz syntezy wiary i kultury. – Artysta z Florencji w oczach Benedykta jest nauczycielem i mistrzem podpowiadającym, jak łączyć piękno i wiarę, i jak podnosić ludzką grzeszną słabość do stanu błogosławieństwa, uczestnictwa w łasce Bożej – podsumowuje ks. prof. Kawecki. Paweł VI, który z okazji 700-lecia urodzin Dantego wydał list apostolski „Altissimi cantus”, napisał: „Moc jego poezji jest w stanie radykalnie zmienić człowieka, przeprowadzić go z zamętu do mądrości, z grzechu do świętości, z nędzy do szczęścia, z przerażającej kontemplacji piekła do błogosławionej wizji raju”. Ukazał się on w przeddzień zakończenia Soboru Watykańskiego II. A każdy z ojców soborowych otrzymał od papieża egzemplarz „Boskiej komedii”. Benedykt XVI także często sięgał do Dantego.

Na przykład w katechezie na temat św. Bernarda z Clairvaux użył fragmentu „Boskiej komedii” na podsumowanie maryjności francuskiego opata. – Nieprzypadkowo półtora wieku po śmierci Bernarda Dante Alighieri w ostatniej pieśni „Boskiej komedii” włożył w usta Doktora Miodopłynnego wspaniałą modlitwę do Maryi: „Dziewico! Matko! Córko Twego Syna,/ Pokorna, ale nad wszystkie wyniosła,/ zamierzeń boskich skarbnico jedyna!” – mówił Benedykt XVI. W innym miejscu za włoskim artystą nazywał Maryję „fontanną pełną nadziei”. A scena z „Raju”, gdy pielgrzym staje w niebie przed Bogiem i widzi najpierw światło, z którego centrum wyłania się zwrócona ku niemu twarz Chrystusa, była dla papieża seniora jedną z inspiracji do napisania encykliki „Deus caritas est”.•