publikacja 10.12.2015 00:15
Piosenka literacka ciągle trzyma poziom, a jednak w mediach coraz mniej utworów z ambitnym tekstem.
Krzysztof Świderski /pap
Antonina Krzysztoń na koncercie „Kraina Łagodności” podczas festiwalu w Opolu w 1995 r.
To już dwadzieścia lat minęło, odkąd do powszechnego obiegu weszło określenie „kraina łagodności”. Jak zmieniła się piosenka literacka i autorska przez ten czas? Czy utwory, w których tekst odgrywa ważną rolę, są jeszcze komuś potrzebne?
Kim są dzisiaj słuchacze piosenki literackiej i autorskiej? Donat Kamiński twierdzi, że przeważają wśród nich ludzie dojrzali: – Młodzi, owszem, przychodzą na koncerty, ale rzadko wracają – mówi. Magda Turowska dodaje, że profil publiczności zmienił się przez ostatnich dwadzieścia lat. – W latach dziewięćdziesiątych młodzi ludzie bardzo często uprawiali turystykę. Wyjazd na rajd był zawsze okazją do śpiewania poezji, stąd po te piosenki sięgała też młodsza publiczność. Dziś wśród słuchaczy zauważam głównie osoby powyżej 35. roku życia. Zdarzają się też na koncertach ich dzieci, natomiast dorośli zdecydowanie przeważają. Może też dlatego, że ten rodzaj twórczości jest wymagający intelektualnie? Nie chcę tu generalizować, ale młodzież często lubi chodzić na skróty. To chodzenie na skróty Donat Kamiński dostrzega także w tendencji do naśladownictwa: – Patrzysz na młodych ludzi z gitarą i ciągle słyszysz w ich głosach Kaczmarskiego, Nohavicę czy Bellona. Wydaje się to aż dziwne, bo przecież są na takim etapie, kiedy powinno się najbardziej poszukiwać własnego głosu.
Agata Grześkiewicz, która od wielu tygodni znajduje się w pierwszej trójce „Łagodnej Listy Przebojów”, jest świetną interpretatorką poetyckich tekstów. A Basia Beuth, zwyciężczyni OFPY (Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Artystycznej – przyp. Sz.B.), to taka Zosia samosia, artystka kompletna, która pisze, komponuje, śpiewa. Problem w tym, że nawet najwybitniejsi przedstawiciele tego nurtu ciągle pozostają artystami „niszowymi”, nieznanymi szerszej publiczności. Fakt, mają swoje okienka w radiu, ale na ogół w takich pasmach, że słuchają ich głównie osoby bardzo zainteresowane tematem. – Wykonawcy piosenki literackiej zwykle słabo radzą sobie z promocją, bo albo się jest artystą, albo menedżerem. Łączenie tych funkcji rzadko się sprawdza – komentuje Magda Turowska. – A z kolei profesjonalny menedżer raczej nie pracuje charytatywnie. – Często w rozmowach z muzykami słyszę żal, że powygrywali różne konkursy, a i tak nic z tego nie wynika, nie przekłada się to na byt – komentuje Donat Kamiński. – Ale z drugiej strony tym, co najbardziej pociąga mnie w piosence autorskiej, jest wolność. Jeśli ktoś zaczyna nagrywać dla zarobku, to przechodzi pomału do świata show-biznesu, który interesuje mnie znacznie mniej. W twórcach szukam przede wszystkim ognia, a nie zimnego profesjonalizmu. I tego ognia w piosence literackiej jest pod dostatkiem.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł