publikacja 21.01.2016 00:15
Podczas procesu na pytanie sowieckich sędziów, kto go uczynił poetą, Josif Brodski odpowiedział prowokacyjnie: „Mam to od Boga”. Przez jego wiersze Bóg prześwieca jak światło gwiazdy, o którym pisze w utworach na Boże Narodzenie.
ANDERSEN /SIPA PRESSEAST/east news
28 stycznia mija 20. rocznica śmierci Josifa Brodskiego. Jak powiedziała Anna Achmatowa: „znał wszystkie rymy języka rosyjskiego”
Narodzenie Jezusa Chrystusa uważał za najważniejsze wydarzenie świata. Od 1961 r. gdziekolwiek się znajdował – w więzieniu, na zesłaniu, w Jałtcie, w Wenecji czy w Nowym Jorku – notował z tej okazji jakiś wiersz. „(…) Dziecię było zaledwie kropką – kropką była też jedna z gwiazd./ Z uwagą, bez mrugnięcia, przez blade, rozpierzchłe chmury/ w Narodzonego w żłobie wpatrując się z dala i z góry –/ z głębin kosmosu, z jego przeciwległego końca –/ zaglądała w jaskinię gwiazda. Spojrzeniem Ojca” – pisał w „Gwieździe Bożego Narodzenia”. Nie lubił mówić o swojej wierze.
Pisał w nim między innymi: „Jest oczywiste, że główną odpowiedzialność za dokonane zło ponosi polityczna mafia sprawująca krwawą dyktaturę nad narodami naszego kraju. Wiadomo jednak, że zbrodni dokonują ludzie, a odpowiada za nie naród. Dlatego też my, rosyjscy inteligenci, spoglądając dzisiaj w przeszłość, winniśmy z bólem i skruchą wziąć na siebie winę za wszystkie ciężkie grzechy popełnione w imieniu Rosji wobec Polski”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł