GOSC.PL |
publikacja 19.10.2016 07:00
W Krakowie odbyły się uroczystości pogrzebowe wybitnego reżysera filmowego Andrzeja Wajdy (1926-2016). Prezydent RP Andrzej Duda skłonił głowę przed urną z prochami artysty.
Bogdan Gancarz /Foto Gość
Wartę przy urnie z prochami artysty pełnili krakowscy strażnicy miejscy
Urna z prochami zmarłego 9 października twórcy została wystawiona w krakowskiej bazylice dominikanów o godz. 13.30. Godzinę później rozpoczęła się Msza św., której przewodniczył bp Grzegorz Ryś. Kazanie wygłosił o. Jan Andrzej Kłoczowski.
Tłumy krakowian przyszły pożegnać wybitnego reżysera. Wypełnione było zarówno wnętrze kościoła, jak i plac przed nim.
W świątyni zgromadzili się rodzina zmarłego, jego przyjaciele oraz miłośnicy twórczości. Przed rozpoczęciem Mszy św. przybył prezydent RP Andrzej Duda, który skłonił się przed urną z prochami reżysera. Byli również m.in. aktorzy: Anna Dymna, Maja Komorowska, Daniel Olbrychski, Wojciech Pszoniak, Andrzej Seweryn i Jerzy Trela, malarz prof. Stanisław Rodziński i poeta Adam Zagajewski.
W imieniu środowiska filmowego przemówił reżyser Jacek Bromski, przewodniczący Stowarzyszenia Filmowców Polskich. - Po Viscontim i Fellinim, po Kurosawie i Bergmanie odszedł ostatni z wielkich narodowych artystów - powiedział. - Odszedł wielki polski twórca, dla którego Polska była tematem najważniejszym, który potrafił w swojej sztuce zuniwersalizować Polskę i jak nikt inny przybliżyć ją całemu światu. "Będę mówił po polsku, bo myślę po polsku" - powiedział, odbierając Oscara - przypomniał reżyser.
J. Trela, A. Seweryn i W. Pszoniak odczytali listy od Lecha Wałęsy, Romana Polańskiego i Agnieszki Holland.
Uroczystość miała jednak przede wszystkim charakter religijny.
- Ostatnie słowo w życiu człowieka nie należy do śmierci, należy do życia, należy do Boga, należy do dobra, należy do miłości, należy do solidarności, o której była tu już mowa - powiedział przewodniczący Mszy św. bp Ryś. - Czy nie dlatego twórcy tworzą, że wierzą w dobro, które ma ostatnie słowo na świecie? - pytał biskup.
Po Mszy specjalnie podstawione na pl. Dominikański autobusy przewiozły uczestników pogrzebu na al. Waszyngtona, w pobliże cmentarza Salwatorskiego.
Złożenie urny z prochami A. Wajdy do grobu rodzinnego na cmentarzu Salwatorskim (kwatera SC3, rząd 8, grób 18) odbyło się o godz. 16.30. Rodzina zmarłego zaapelowała, by nie przynosić wieńców i kwiatów, lecz składać datki do puszek kwestarzy Hospicjum św. Łazarza w Krakowie.
Andrzej Wajda był rodzinnie związany z krakowskim Zwierzyńcem. Tu od początku XX wieku przy ul. Emaus 7 mieszkali jego stryjowie, u których - jako młodociany żołnierz AK - ukrywał się w czasie wojny po "wsypie" w Radomiu. W grobie na cmentarzu Salwatorskim pochowani są m.in. jego matka Aniela, brat Leszek (profesor ASP) i stryj Augustyn. Jest on również miejscem symbolicznego upamiętnienia jego ojca kpt. Jakuba Wajdy, zamordowanego w 1940 r. przez bolszewików.
Nekropolia Salwatorska, położona malowniczo u stóp wzgórza bł. Bronisławy, jest miejscem spoczynku licznych artystów i uczonych, m.in. aktorów Juliusza Osterwy, Zofii Jaroszewskiej i Danuty Michałowskiej, scenografa Karola Frycza, malarzy i rzeźbiarzy: Andrzeja Wróblewskiego (przyjaciel Wajdy ze studiów malarskich), Zbysława Maciejewskiego, Jerzego Bandury, Karola Hukana, pisarzy: Karola Huberta Rostworowskiego, Stanisława Lema , Stanisława Vincenza, Karola Bunscha, historyków: Feliksa Konecznego, Władysława Konopczyńskiego i Mariana Zgórniaka, filozofów Wincentego Lutosławskiego, Romana Ingardena, polonistów: Stanisława Pigonia, Kazimierza Wyki i Jana Błońskiego, psychiatry Antoniego Kępińskiego, geografa Eugeniusza Romera.
Czytaj także: