Lodowata nadzieja i maleńki człowiek

Franciszek Kucharczak

publikacja 01.08.2009 09:35

Wiara rodzi się z tego, co się słyszy. Ale może i z tego, co się widzi? Zbyt nachalne opowiadanie o Panu Bogu daje odwrotny skutek od zamierzonego. To samo może dotyczyć malarzy, ale tacy zazwyczaj są równie skuteczni w swojej ”ewangelizacji” co jazgotliwa dewotka. Na pewno nie był taki Caspar David Friedrich.



Mężczyzna i kobieta kontemplujący księżyc - obraz powstały w okresie 1830-1835.

Friedrich nie mógł być dewociarzem, bo życie mu na to nie pozwoliło. Zmusiło go do myślenia - ciężkiego myślenia o sensie i wartości rzeczy, o małości człowieka w obliczu potęgi natury, o znaczeniu ducha. Był siedmioletnim chłopcem, kiedy zmarła jego matka. Przeżył to bardzo boleśnie. Kiedy miał trzynaście lat, wybrał się któregoś dnia na łyżwy. Zamarznięta tafla okazała się zbyt cienka i młody Caspar wpadł do lodowatej wody. Na ratunek rzucił mu się jego brat Krzysztof. Ocalił go, ale sam utonął. Świadomość, że żyje za cenę życia brata, pozostała w Casparze Friedrichu na zawsze. Nieco później zmarła siostra przyszłego malarza. Wszystkie te zdarzenia wyzwoliły w Casparze silne emocje.

Kiedy został malarzem, jego pędzel wyrażał raczej to, co było w nim, aniżeli to, co oglądały jego oczy. Owszem, nadawał swoim obrazom kształty znane z natury, ale ta atmosfera! Jest w nich cisza, albo wręcz martwota lodowych przestrzeni, jest szum wiatru w wierzchołkach drzew, jest łagodne światło poranków albo wieczorów. Są też ludzie, ale zazwyczaj maleńcy, zagubieni w potężnym świecie, zdani na łaskę żywiołów. I jest wreszcie przejmujące przeczucie Boga.



"Wrak statku nadzieja (lub "Morze lodu") - obraz powstały w okresie 1823-1824.

Friedrich był głęboko religijny, i wyczuwa się to w każdym jego obrazie. Ale tylko wyczuwa, bo Friedrich niczego nikomu nie wmawiał. On wypowiadał to, co było w nim. Kiedyś nawet ujął to wprost: ”Zadaniem malarza nie jest tylko malowanie tego, co widzi przed sobą, ale również tego, co widzi w sobie samym. Jeśli niczego w sobie nie dostrzega, niech zaprzestanie malowania tego, co widzi przed sobą”.

Friedrich widział w sobie nadzwyczaj dużo, ale nie zawsze wprowadzało go to w dobry nastrój. Tragedie dzieciństwa wywarły wpływ na wybór przynajmniej niektórych tematów. Obok spokojnych pejzaży są tam też dzieła pełne tragizmu. Szczególnie przejmujący jest obraz ”Wrak statku Nadzieja”. Resztki statku są ledwie widoczne. Lodowe płyty zmiażdżyły go bezlitośnie, a dojmujące zimno mroźnej pustyni wydaje się dosięgać oglądającego. Jest w tym przeczucie śmierci, spotęgowane zapewne wspomnieniem obrazu tonącego pod lodem brata. Mimo wymowy tego dzieła, Friedrich zdobywał się też na obrazy pełne nadziei. Jednym z nich jest ”Zimowy krajobraz”.


Zimowy krajobraz - obraz z 1811 roku.

Atmosfera niby podobna, też wieje chłodem, ale uważny obserwator dostrzeże leżące na śniegu kule. Porzucił je człowiek, zapewne uzdrowiony nagle wskutek odczucia obecności Boga. Siedzi teraz, opierając się plecami o kamień, i patrzy na krzyż, który słabo odbija się na tle choiny. We mgle majaczy zarys kościoła, do którego prawdopodobnie zmierzał chromy wędrowiec. Jak zwykle w obrazach Friedricha, człowiek jest słabo dostrzegalny w otoczeniu niegościnnej i surowej natury, ale tym bardziej krzyż w kępie drzew wydaje się jedyną rzeczą, przy której powinien schronić się człowiek.

Możliwe są rozmaite interpretacje. Wydaje się jednak, że kluczem do pojmowania malarstwa Friedricha są jego własne słowa: ”Kiedy pobożny człowiek modli się bez słów - Bóg słyszy go; podobnie kiedy wrażliwy malarz maluje - wrażliwy człowiek rozpoznaje go i rozumie”.

Caspar David Friedrich (1775-1840) był najwybitniejszym malarzem niemieckiego romantyzmu. Doświadczany przez życie, zachował głęboką religijność, która przebija z jego dzieł, podobnie jak ogromna wrażliwość na potęgę natury.

Artykuły z poszczególnych działów serwisu KULTURA:

  • Film
  • Literatura
  • Muzyka
  • Sztuka
  • Zjawiska kulturowe i społeczne
  • Sylwetki