publikacja 20.12.2018 00:00
Tu naprawdę nie trzeba nikogo zachęcać – „cała sala śpiewa z nami”. Jest jak na meczu: wszyscy wstają i śpiewają. Rusza gigantyczna trasa koncertowa. W dwóch poprzednich edycjach Betlejem w Polsce wzięło udział 126 tysięcy Polaków.
Roman Koszowski /Foto Gość
– To nie koncert. To świętowanie – opowiadają organizatorzy.
Potężne hale oświetlone pastelowym niebieskawym światłem. Tysiące ludzi śpiewających kolędy – pełne tęsknoty perły z czterech stron świata. Coś pięknego! Byłem, widziałem.
– To czas zatrzymania się, zachwytu – opowiada o Betlejem w Polsce jego dyrektor artystyczny, najlepszy muzyk wśród fotografów i najlepszy fotograf wśród muzyków Mateusz „Mate.O” Otremba. – Nie jesteśmy wokalistami śpiewającymi popularne kolędy, ale pieśniarzami, opowiadaczami historii, gospodarzami, którzy zapraszają wszystkich do wspólnoty. Do stołu, przy którym zasiądzie kilka tysięcy ludzi. Wspólny mianownik tych pieśni? Tęsknota za Mesjaszem. To nie skansen, ale żywe pieśni całego chrześcijańskiego świata, w których pulsuje Boży pierwiastek. Nie zabraknie też przepięknych kolęd polskich i wspólnego śpiewania, ale chcemy przede wszystkim opowiedzieć historię o Wcieleniu pieśniami różnych narodów, tradycji. Pieśniami Wschodu i Zachodu. Koncert będzie się składał z trzech aktów – Adventus, Incarnatio, Epiphania. Płynnie przeprowadzi nas przez nie Józef Broda. Przepraszam, źle powiedziałem, to nie koncert. To świętowanie. Każdy, kto brał udział w poprzednich edycjach, doskonale wie, o czym mówię.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.