Wiersze na trzy wersy

GN 4/2019 |

dodane 24.01.2019 00:00

Nie ukrywam, że lubię wiersze ks. Jerzego Hajdugi. Nie dlatego, że są takie krótkie, sam je zresztą nazywa „wierszami na trzy wersy”. Ale dlatego, że – jak brzmi tytuł nowego zbiorku – rzeczywiście potrafią „Zatrzymać z czasu chwile”.

Jerzy Hajduga "Zatrzymać z czasu chwile". Kraków/Drezdenko 2018ss. 56 Jerzy Hajduga "Zatrzymać z czasu chwile". Kraków/Drezdenko 2018ss. 56

Autor musi być niezwykle uważny i dlatego udaje mu się dotknąć esencji życia, o której przypominała kiedyś w swoim tomiku amerykańska poetka Jane Hirshfield. Każde spotkanie, gest, nawet zamknięcie powiek, staje się w tej poezji gestem ostatecznym, wpływającym na losy świata.

Ksiądz Hajduga uświadamia czytelnikowi, że nic, co nam się zdarza, nie jest obojętne. Zawsze wchodzimy w jakieś relacje, które promieniują na resztę życia. Używam słowa „promieniują”, bo dużo w tych wierszach jest światła.

Autor pisze o nim wiele, zwłaszcza w kontekście swojego kapłaństwa. Jest przecież kanonikiem regularnym laterańskim, a od 13 lat sprawuje posługę kapelana szpitalnego w Drezdenku. W tych wierszach widać czarno na białym, że nawet kiedy przechodzimy obok siebie i wydaje nam się, że nic się nie stało, to jednak dzieje się wiele. Jak pisze w „Do końca”: „Cóż nas spotyka/ gdy się mijamy/ uśmiech”.

Z każdej ludzkiej relacji rodzi się coś nowego, z dwojga rodzi się ktoś trzeci – tutaj – uśmiech. Genialnie, wykorzystując metaforę światła, będącego odniesieniem do Boga – wiecznej jasności, przedstawia poszukiwania Stwórcy. „kiedyś rozpalał wieczory/ dziś wystarczy/ płomyk” – czytamy w „Lichtarzu świec”, domyślając się, że chodzi o długie lata w kapłaństwie.

W wierszu „Sam” opowiada o swojej samotności, która przecież nigdy nie zamienia się w mrok, skoro może zanotować: „uczę się wieczorów/ od rana zapalam/ nocną lampkę”. A w „Zapalam światło” oznajmia ze spokojem nam i sobie: „Na wyciagnięcie ręki/ mam nocną lampkę/ i ciebie”.

Wiersze ks. Hajdugi urzekają naturalnością i bezpośredniością, pewnie dlatego są tak czytane. Życząc mu jeszcze większej liczby czytelników, zachęcam do lektury nowego tomiku.

Barbara Gruszka-Zych

Tagi: