publikacja 04.11.2021 00:00
Jest w Polsce biblioteka, która mogłaby posłużyć za scenografię do filmów. Ale to nie film – to miejsce, w którym trzy wieki temu czas się zatrzymał.
Henryk Przondziono /FOTO GOŚĆ
Klasztorna biblioteka zachowała się w idealnym stanie.
Z korytarza pełnego wypłowiałych naściennych malowideł wchodzimy do czegoś, co wygląda jak wielka szafa. To trochę tak jak w Narnii – baśniowym świecie, do którego wchodziło się przez szafę. Tu, w dawnym klasztorze kanoników regularnych w Żaganiu, „szafa” to wejście na prowadzące w górę schody. Trzeba uważać, bo pamiętające średniowiecze stopnie mają różną wysokość. Ale prawdziwy „inny świat” czeka nas na piętrze. Tam dochodzimy do wiekowych drzwi z metalowymi okuciami. Nad nimi widnieje łaciński napis: „Ta brama stoi otworem dla tych, którzy chcą poznać naukę. Tutaj ci, którzy zeszli z tego świata, uczą nas milczącym głosem”.
Wyróżniające się w napisie złote litery tworzą jednocześnie cyfry rzymskie. – Tu jest zakodowana data. Kiedy się te złote cyfry doda, otrzymamy rok 1732 – opowiada przewodnik Halina Gacek. Wyjaśnia, że to wtedy, po wielkim pożarze Żagania, w tym i klasztoru, urządzono tu na nowo bibliotekę.
Wielki klucz zgrzyta w zamku i… wchodzimy w rzeczywistość tych, którzy już dawno „zeszli z tego świata”. Tu czas jakby przestał płynąć 300 lat temu. Barokowe malowidła na kopulastych sklepieniach sprawiają wrażenie przestrzeni sakralnej. Książki w bogato zdobionych regałach, zajmujących całe ściany od podłogi do sufitu, wydają się czekać na spragnionych wiedzy studentów i naukowców. Tak jak było przez wieki. To tu wiedzę zdobywali wybitni teologowie, specjaliści w zakresie prawa kanonicznego i inni poszukiwacze mądrości.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.