Ukraina romantyków

Szymon Babuchowski

GN 15/2022 |

publikacja 14.04.2022 00:00

Kozak jako bohater literacki był bliski polskim romantykom głównie dlatego, że stanowił ucieleśnienie idei wolności. Męstwo Ukraińców broniących dziś swojej ojczyzny pokazuje, że ten duch ciągle żyje w ich narodzie.

Józef Chełmoński,  „Kozak na koniu”,  olej na płótnie, 1907. Muzeum Narodowe w Warszawie Józef Chełmoński, „Kozak na koniu”, olej na płótnie, 1907.

Intrygujący termin „szkoła ukraińska”, opisujący część polskiej literatury romantycznej, pojawił się po raz pierwszy już w 1837 r., w powieści dydaktycznej Aleksandra Tyszyńskiego „Amerykanka w Polsce”. Jej autor próbował porządkować ówczesną rodzimą literaturę według regionów przedrozbiorowej Polski. To właśnie geografia miała, jego zdaniem, determinować ducha i styl twórczości romantycznych poetów. „(...) miłość, przyjaźń i słodycz – cechy szkoły litewskiej; dzikość, ponurość – szkoły ukraińskiej; tkliwość i rzewność – niezmienne wdzięki puławskiej; radość i życie – krakowskiej” – wyliczał Tyszyński w swoim zbeletryzowanym traktacie. I choć można dziś spierać się co do trafności całej klasyfikacji, to jednak istnienia nurtu w poezji romantycznej, w którym ujawnia się fascynacja Ukrainą, podważyć nie sposób.

Dzikość domowej tradycji

Czołowy krytyk polskiego romantyzmu Michał Grabowski poszedł zresztą jeszcze dalej, pisząc o „polskich poetach ukraińskich”. Z dzisiejszej perspektywy to określenie brzmi jak paradoks, ale nie było nim bynajmniej w XIX wieku, kiedy kultury obu narodów bardzo się przenikały. „(...) słowiańskie dziedzictwo kulturowe ludu ukraińskiego było z reguły dla poetów polskich, jak podkreślał Grabowski, tradycją rodzimą, domową, często rodzinną. Z Kozakami i ludem byli oni bowiem związani w różny sposób od samego dzieciństwa (przez środowisko i otoczenie domowe). Poeci wywodzący się z Ukrainy tworzyli zatem oryginalną literaturę narodową z miejscowego materiału folklorystycznego i językowego, z historycznych dum kozackich, których »ducha i barwę« przejmowali spontanicznie. Była to przecież ich tradycja literacka, a często również język – macierzysty i codzienny” – podkreślał badacz polskiego romantyzmu Stanisław Makowski w szkicu otwierającym opasłą księgę „Szkoła ukraińska w romantyzmie polskim”. Ta wydana zaledwie dekadę temu nakładem Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego praca zbiorowa polskich i ukraińskich naukowców była pierwszą (!) tego typu publikacją poświęconą wspomnianej grupie literatów.

Do najbardziej oryginalnych poetów nurtu zalicza się Józefa Bohdana Zaleskiego, Antoniego Malczewskiego i Seweryna Goszczyńskiego, ale grupa ta jest znacznie szersza. Należeli do niej m.in.: wspomniany Michał Grabowski, Tymon Zaborowski, Maurycy Gosławski, Tomasz Padura, Tomasz August Olizarowski, Michał Czajkowski czy Józef Korzeniowski. Ba, część krytyków literackich zalicza do niej nawet jednego z naszych narodowych wieszczów – Juliusza Słowackiego! Czy jednak w tak licznej gromadzie poetów da się wskazać jakieś elementy wspólne, potwierdzające istnienie owego nurtu? Aleksander Tyszyński widział to tak: „Ponurość, dzikość, krwawe obrazy, zbrodnie – są ulubioną, powszednią poetów ukraińskich treścią. Jeśli w nich (...) spotkasz miłość, miłość będzie ponura lub dzika, albo też cielesna i prosta. Przedmioty i obrazy ukraińskiej szkoły z wielu względów świat nowy dla poezji polskiej stworzyły: atamany, Kozaki, Tatary, stepy, porohy, czajki, ukraińskie miasteczka i ukraińskie rzeki po raz pierwszy dały się słyszeć, dały się widzieć w jej tworach. Styl ukraińskich poetów wszędzie nierówny, niepoprawny, ciemny; rymy to nazbyt trudne, to całkiem zaniedbane; odznaczają go słowa silne, ponure i nieraz nadęte, porównania ciężkie, dalekie, mocno poetyczne, mnóstwo wyrazów nowych, miejscowych, niezwykłe obroty i składnie”.

Kraina wysoce poetyczna

Powyższe wyliczenie, choć niewolne od uproszczeń, tłumaczy po części, dlaczego akurat dla romantyków obrazy Ukrainy okazały się tak płodne literacko. Wpisywały się bowiem idealnie w programowe założenia twórców tego okresu. „U źródeł ich fascynacji regionem ukraińskim leżało poznawczo-estetyczne nastawienie epoki romantycznej, eksponujące ludowość, narodowość, historyczność, indywidualność poszczególnych ziem, kultur i prowincji. Ukraina, zdaniem romantyków, posiadała najoryginalniejszy, najbardziej indywidualny, pośród ówczesnych regionów ojczystych, koloryt lokalny. Literacka krytyka romantyczna podkreślała, że Ukraina jest »najstosowniejszym do wyrażenia przedmiotem« w poezji. Takie stwierdzenie sugerowało, że to, co ukraińskie, jest wysoce poetyczne, a więc wyposażone w szczególne walory estetyczne i poznawcze” – napisała prof. Halina Krukowska we wprowadzeniu do jednego z wydań „Marii” Antoniego Malczewskiego.

Warto zatrzymać się nad tą powieścią poetycką, wydaną w 1825 r., gdyż uznawana jest powszechnie za najwybitniejszy utwór „szkoły ukraińskiej”. Żyjący na przełomie XIX i XX wieku biograf Malczewskiego, historyk literatury prof. Józef Ujejski, twierdził nawet, że gdyby nie było Mickiewicza, to początek polskiego romantyzmu byłby równie świetny właśnie dzięki autorowi „Marii”. Zdaniem prof. Krukowskiej „posępny i melancholijny liryzm (...) »Marii« nie ma sobie równych w historii poezji polskiej, posiadającej swój mroczny nurt o długiej i bogatej tradycji. »Maria« nie traci na jego tle oryginalności i świetności jej tylko właściwej artykulacji poetyckiej, a także, wciąż zadziwiającej swoją głębią, wymowy egzystencjalnej i metafizycznej. Trudno byłoby wskazać utwór, który dorównywałby powieści Malczewskiego ekspresją ciemnych i mrocznych obrazów”. Owa ciemność ma, według autorki wprowadzenia, dwa wymiary. Z jednej strony Ukraina Malczewskiego symbolizuje smutny los całej zniewolonej Polski. Z drugiej – bezbrzeżny ukraiński step jest „obrazem o wymowie głęboko metafizycznej, przypomina bowiem archetypiczną pustynię”. W tym krajobrazie nieuchronnie budzi się tęsknota za Tajemnicą. Tęsknota, której w żaden sposób nie da się ukoić.

Western Wschodu

W taki właśnie krajobraz wpisany jest główny bohater szkoły ukraińskiej – Kozak. Malczewski ujął to na kartach „Marii” w genialnym skrócie: „A step – koń – kozak – ciemność – jedna dzika dusza”. Według prof. Aliny Witkowskiej, wybitnej znawczyni epoki, właśnie te trzy elementy: step, koń i Kozak – są kwintesencją romantycznej ukraińskości. Badaczka dostrzegała tu analogie z westernem, w którym filozofię człowieka wyznacza nieśmiertelna trójca: przestrzeń, kowboj i koń, wszystko zaś spina idea wolności. Profesor Witkowska dodawała jednak, że mimo tych podobieństw „Kozak jest najzupełniej oryginalnym tworem kultury stepowej. Wielce złożonym. Łączy w sobie ducha wojennego, rycerskość obok dzikości, ponurej urody, nawet okrucieństwa. Zawsze jednak skupia w sobie malownicze piękno, dumę i godność”. Należy tu więc zdecydowanie odróżnić dzikość, wpisującą się w „romantyczne upodobania do pierwotności, w tym również do stanów ekstremalnych”, od zdziczenia. Kozak był bowiem bliski polskim romantykom przede wszystkim dlatego, że stanowił ucieleśnienie wolności. „Wspólnota ideału wolności, nad wyraz cenionej przez Polaków, zwłaszcza po utracie niepodległości, czyniła z Kozaków braci w idei, objętych podobieństwem dążeń” – pisze Alina Witkowska. Męstwo Ukraińców broniących dziś swojej ojczyzny pokazuje, że ten duch ciągle żyje w ich narodzie.

Obok owej „ciemnej” i „groźnej” Ukrainy, obecnej przede wszystkim w twórczości Antoniego Malczewskiego i Seweryna Goszczyńskiego, istnieje też jej jaśniejsze, niemal „piosenkowe” oblicze, reprezentowane zwłaszcza przez wiersze Józefa Bohdana Zaleskiego. Nie na darmo ten właśnie poeta nazywany jest „lirnikiem ukraińskim” albo „słowikiem Ukrainy”. W jego poemacie historiozoficznym „Duch od stepu” Ukraina odgrywa rolę arkadii, gdzie „Krasawice – w kwiatach, wieńcach,/ Przemigają się w rumieńcach,/ A mołojcy zwinni, żwawi,/ Od pokusy – do pokusy –/ Przez ognisko dadzą susy”. To także pomost między Europą i Azją, kraina wybrana przez Boga, mająca odegrać ważną dziejową rolę. Sam poeta czuje się częścią tej ziemi:

I mnie matka-Ukraina I mnie matka swego syna Upowiła w pieśń u łona.

Dziś, kiedy Ukraina jest na ustach całego świata, warto wsłuchać się w tę pieśń. •

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

W subskrypcji otrzymujesz

  • Nieograniczony dostęp do:
    • wszystkich wydań on-line tygodnika „Gość Niedzielny”
    • wszystkich wydań on-line on-line magazynu „Gość Extra”
    • wszystkich wydań on-line magazynu „Historia Kościoła”
    • wszystkich wydań on-line miesięcznika „Mały Gość Niedzielny”
    • wszystkich płatnych treści publikowanych w portalu gosc.pl.
  • brak reklam na stronach;
  • Niespodzianki od redakcji.
Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.