publikacja 10.11.2022 00:00
Czy Justo Gallego Martinez był szaleńcem czy kimś, kto realizował swoje powołanie?
Krakowski Festiwal Filmowy
Gallego wszystko wymyślał sam, nie szkicował planów, używał technik, które budzą podziw fachowców.
Niektórzy uważali go za wariata, inni za geniusza. W jaki sposób mógł, nie posiadając żadnego wykształcenia, z niewielką pomocą innych postawić tak ogromną budowlę? Władze miejskie zwracają uwagę, że obiekt nie ma odpowiednich certyfikatów bezpieczeństwa i został zbudowany bez zezwolenia. Faktem jest jednak, że jego kopuły przetrwały wichury, które spowodowały poważne zniszczenia w okolicznych budynkach, a w czasie budowy tej „samowolki” nie doszło do żadnego wypadku.
Z rozmów zamieszczonych w filmie wynika, że nikt nie wierzył w realizację tego planu. Gallego Martineza brano za ogarniętego obsesją szaleńca. Jak to? Niewykształcony, prosty wieśniak porywa się samodzielnie na budowę obiektu, do którego realizacji potrzeba planów, obliczeń i wielu fachowców z różnych dziedzin. A on przecież nigdy nie zajmował się nawet murarką. „To nie może się udać, bo wymaga przecież ogromnych pieniędzy” – mówili ludzie. Mnożyły się też wątpliwości co do jego intencji. Trudno się dziwić, bo część tych obaw wynikała z racjonalnych przesłanek. Przecież Justo Gallego nie ukończył nawet szkoły podstawowej. Nie z własnej winy. Urodził się w 1925 roku, ale po śmierci ojca przerwał naukę, bo jako dwunastolatek musiał wziąć odpowiedzialność za rodzinę. „Ciężko pracował z bratem na gospodarstwie” – wspomina w filmie Carmen, jego siostra. Jako młody człowiek wstąpił do zakonu trapistów, ale w 1961 roku, zanim przyjął śluby wieczyste, opuścił zakon. „Tak zagłosowało zgromadzenie. Musiałem się podporządkować tej decyzji” – wyjaśnia powody opuszczenia klasztoru. „Wróciłem do domu i tu dalej wypełniam swoje powołanie. Po powrocie codziennie chodziłem na Mszę”. Justo Gallego Martinez zdawał sobie sprawę, że ludzie go nie rozumieją i uważają za oderwanego od rzeczywistości dziwaka. „Ja poszukuję prawdy, niezależnie od wszelkich trudności. Bardzo dużo rozmyślam i poszukuję prawdy. Urodziłem się, by być świadkiem prawdy. Nic innego poza tym nie ma sensu. Teraz ludzie szybko się nudzą. Nie myślą o sprawach duchowych. Wiem, że do wszystkiego podchodzę może zbyt przesadnie. Dlatego mówią, że jestem szalony. Inni, że próżny. Nie mają racji. Ludzie mają dobre intencje, ale nie potrafią ich wcielić w życie. Ja jestem inny. Realizuję je na tyle, na ile mogę” – tłumaczy.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł