Wydarzenia kulturalne to drzwi, przez które Rosja chce wrócić na salony

PAP |

publikacja 08.05.2026 23:45

Udział Rosji w rozpoczętym się w sobotę Biennale w Wenecji jest jak uchylenie drzwi przed złodziejem. Właśnie takie prestiżowe wydarzenia dają jej szansę na skruszenie oporu Zachodu i powrót na arenę międzynarodową - powiedziała PAP Anna Łabuszewska, autorka bloga 17 Mgnień Rosji.

Ukraina Roman Koszowski / Foto Gość Ukraina
Siewierskodonieck. Ośrodek wypoczynkowy im. Gagarina. Na zdjęciu Lenin... wiszący na drzewie.

61. Biennale di Venezia, najważniejsza na świecie, cykliczna wystawa sztuki, rozpoczęła się w atmosferze geopolitycznego skandalu. Awantura wybuchła długo przed oficjalnym otwarciem. Punktem spornym okazała się m.in. decyzja Rosji o udziale w tegorocznej edycji Biennale. Jeszcze w ub. roku Rosja swój pawilon wypożyczyła Boliwii, ale teraz zapowiada, że stawia kulturę ponad politykę. Jej pawilon na terenie Giardini został otwarty w środę mimo licznych protestów ministrów kultury wielu krajów UE, wśród nich szefowej polskiego resortu Marty Cienkowskiej, a także Komisji Europejskiej. Ma być otwarty tylko do piątku, a następnie do końca wystawy (22 listopada) będą tam organizowane projekcje na zewnątrz.

- Rosja cały czas prowadzi politykę kruszenia zachodniego oporu i dlatego wykorzystuje każdą możliwość, także w świecie kultury, aby pokazać, że może wrócić do Europy - zauważyła w rozmowie z PAP Łabuszewska.

Jak podkreśliła, narracja o stawianiu sztuki ponad politykę jest kłamliwa, choć Kreml stosuje ją od dawna. Jej zdaniem kultura jest skutecznym narzędziem łagodzenia agresywnej i imperialistycznej Rosji Putina.

Ekspertka przypomniała, że to właśnie sztuka jest elementem sztandarowego, geopolitycznego projektu "Russkij Mir" (Rosyjski świat), w którym język, kulturę, religię oraz wyznające je rosyjskojęzyczne społeczności za granicą traktuje się jako jedną, przynależną Moskwie "cywilizacyjną przestrzeń".

Na pytanie, w jaki sposób Kreml dociera ze swoją narracją do zachodnich elit, Łabuszewska przyznała, że Rosja ma w krajach takich jak Francja, Włochy czy Niemcy dobrze zorganizowane środowiska swoich zwolenników - po wybuchu pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie trochę przycichły, ale nadal istnieją.

Przypomniała, że jednym z głosów Rosji na Zachodzie jest np. Pierre de Gaulle, wnuk słynnego generała i prezydenta Francji w latach 1959-69. Pierre de Gaulle regularnie przyjeżdża na organizowane przez Moskwę konferencje, takie jak Międzynarodowe Forum Zjednoczonych Kultur w Petersburgu, i występuje tam jako kontynuator gaullizmu, głosząc, że Rosja broni tradycyjnych wartości europejskich, a Europa jest bez niej ułomna. Dokładnie to samo powtarza później we Francji.

- Takie wpływowe osoby przekonują, że nie można w czambuł potępiać Rosji, bo ma swoje racje i zawsze była częścią zachodniego świata - podkreśliła Łabuszewska. Przypomniała, że te argumenty padają mimo ich sprzeczności z oficjalną rosyjską propagandą, głoszoną w mediach państwowych, wedle której Zachód jest wrogiem Rosji i nośnikiem faszyzmu.

Według rozmówczyni PAP szczególnie skuteczne bywają narracje rosyjskiej propagandy dotyczące sportu i sztuki. Zachodnia opinia publiczna daje się często przekonywać argumentem, że pozbawianie rosyjskich sportowców możliwości startu w zawodach międzynarodowych jest niezgodne z duchem sportu. W połowie kwietnia br. World Aquatics, światowa organizacja nadzorująca zawody pływackie i skoków do wody, zezwoliła rosyjskim i białoruskim sportowcom na rywalizację pod ich własnymi flagami. Rosyjscy sportowcy mogli też reprezentować swój kraj w czasie tegorocznych Zimowych Igrzysk Paralimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo.

Jak zauważyła Łabuszewska, rosyjscy propagandyści powtarzają, że nie ma sensu potępiać popierających Putina artystów, bo ich poglądy nie mają nic wspólnego ze sztuką, a ich kunszt zasługuje na szeroką publiczność.

Tak właśnie tłumaczyła się rosyjska śpiewaczka operowa Anna Netrebko, która nie kryła poparcia dla Putina i po wybuchu wojny przeciwko Ukrainie straciła angaż w nowojorskiej Metropolitan Opera, z którą do dziś się procesuje. Śpiewaczka powoli jednak wraca na sceny USA i regularnie, mimo protestów, występuje w Europie, m.in. w Wiedniu, Mediolanie, Berlinie i Londynie.

- Kraje zachodnioeuropejskie nie są takie higieniczne (jak Europa Środkowo-Wschodnia - PAP) w utrzymywaniu izolacji Rosji i łatwiej trafia do nich argument, że imprezy - jak Biennale czy olimpiada - powinny być wolne od polityki - oceniła w rozmowie z PAP dr Agnieszka Bryc, specjalistka od stosunków międzynarodowych z UMK w Toruniu.

W jej opinii im dłużej będą trwały tzw. negocjacje pokojowe z Rosją, tym bardziej zauważalne będą na Zachodzie opinie, że trzeba będzie z nią kiedyś znów rozmawiać.

Perspektywa udziału Rosji w tegorocznej wystawie sztuki w Wenecji sprowokowała w ub. tygodniu dymisję jury, ale nie był to jedyny skandal wokół Biennale. Oprotestowano także uczestnictwo Izraela w wystawie - ze względu na wojnę, którą prowadzi w Gazie. W piątek w Wenecji zebrali się aktywiści Art Not Genocide Alliance (Kolektyw Sztuka, Nie Ludobójstwo, w skrócie ANGA), aby manifestować przeciwko udziałowi Izraela w imprezie, nazwanym przez ANGA "państwem ludobójczym" dopuszczającym się "syjonistycznych okrucieństw" w Palestynie.

Anna Gwozdowska (PAP)