Judosz z Odry

Od najdawniejszych czasów świętowaniu Wielkanocy towarzyszyły wielkie emocje, bo ludzie zawsze wczuwali się w dramat Ponboczka.

Reklama

Współczuli Mu jak płaczące niewiasty i święta Weronika, ale też złościli się na bezbożnych katów. A ponieważ w średniowiecznej Europie nie było już potomków Piłata ani innych starożytnych Rzymian – to zwykle obrywało się za to Żydom.

Te emocje i pobożne rozmyślania, związane z Męką Pańską, stworzyły też modlitwę Drogi Krzyżowej, nabożeństwa Gorzkich Żalów oraz uliczne przedstawienia misteryjne. Jednak tego jeszcze ludziom było za mało i organizowali sobie jakieś misteria poza kościołem. Duchowni – nie mając nad tym kontroli – przeważnie tego zakazywali, a przynajmniej oficjalnie tego nie popierali. Jednym z takich ludowych misteriów było palenie Judasza.

Na Śląsku to polynie Judosza było dawniej bardzo popularne, lecz niestety, do dzisiaj przetrwało jedynie w szczątkowej postaci. Z tego, co wiem, to obrzęd zachował się w Skoczowie i w małej wsi Odra.

Skoczowskie polynie Judosza to już dziś wielka miejska impreza, którą współtworzą: Straż Pożarna, Miejski Ośrodek Kultury i Towarzystwo Miłośników Skoczowa. Uczestniczą w niej tłumy, a uroczystość relacjonują liczni dziennikarze telewizyjni i prasowi. To skoczowskie misterium można zobaczyć w okolicach rynku dwa razy – we Wielki Piątek i we Wielką Sobotę o godzinie 12.00.

Szczególne jednak wrażenie zrobiło na mnie polynie Judosza w Odrze. Jest to bardzo mała miejscowość, leżąca – jak sama nazwa wskazuje – nad rzeką Odrą. Gdzieś mniej więcej na drodze z Wodzisławia Śląskiego do Chałupek.

Ta Odra nie ma swojego kościoła i należy do parafii w Rogowie, więc być może dlatego właśnie ten obrzęd tam się zachował. No bo z daleka od krytycznego spojrzenia rogowskiego farorza, a po drugie – na własną wiejską ceremonię było bliżej niż do Rogowa.

Polynie Judosza  w Odrze oglądałem  osobiście we Wielki Piątek w 2005 roku. Najpierw w ciągu dnia, po jasnoku, grupa młodzieży zrobiła sobie Judosza. Był na drewnianym stelażu jak strach na wróble.  Ubrano  go  w  stare łachy, a jego środek wypchany był sianem albo słomą. Najważniejszy był jednak czerwony mieszek na srebrniki, za które ów zdrajca sprzedał Jezusa.    

Dalsza część ceremonii odbyła się już wieczorem, po ćmoku. Wówczas młodzież niosła kukłę Judasza i smagała go wierzbowymi gałęziami, klekotali drewnianymi klekotkami i wołali: – Polymy Judosza! Polymy Judosza!

Grupa wraz z kukłą obchodziła całą wieś, zatrzymując się przy tamtejszej kapliczce i przydrożnych krzyżach. Wszędzie tam modlono się za dusze w czyśćcu cierpiące. Na koniec Judasza zaprowadzono nad staw i spalono.

W oglądane przeze mnie polynie Judosza w Odrze zaangażowane było bardzo niewiele osób. Szkoda! Wydaje się, że tę dawną tradycję trzeba tam koniecznie podtrzymywać, bo z pewnością więcej w tym obyczaju treści niż w topieniu jakiejś Marzanny.

Fresk z sandomierskiej katedry   HENRYK PRZONDZIONO/GN Zdrada Judasza
Fresk z sandomierskiej katedry

«« | « | 1 | » | »»

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Więcej nowości

    Reklama