Wyjście z mroku

Spektakl Neila LaBute „W mrocznym domu” na scenie Teatru Narodowego jest wstrząsającym obrazem niszczycielskiej siły deprawacji.

Reklama

Od pierwszej do ostatniej chwili śledzimy w napięciu dramatyczne relacje dwóch braci i skrywaną dotąd toksyczną tajemnicę ich dzieciństwa.

Drew, notoryczny kłamca, posiadacz kancelarii prawnej i kochającej rodziny, i Terry, zarabiający na życie jako ochroniarz, uciekający od świata i ludzi. Ale gdy Drew znajdzie się w opałach po spowodowanym wypadku samochodowym, poprosi brata o złożenie zeznań, które uwolnią go od konsekwencji. Musi więc odkryć tajemnicę traumy, jaką przeżył w dzieciństwie, a która zaważyła na jego systemie emocjonalnym.

Molestowanie seksualne, przed którym jako dziecko nie mógł się bronić, czyni go w naszych oczach ofiarą. Ale nic tu nie jest ostateczne. Przed nami jeszcze tajemnica starszego brata.

Katowany przez ojca-sadystę, traktowany jak śmieć, wreszcie wtrącony do więzienia, ulega praktykom cynicznego dewianta, traktując je jako mniejsze zło. W rezultacie jeden i drugi musi sobie zadać pytanie, kim jest.

Wszystko jest w tej sztuce wieloznaczne, ale jedno nie ulega wątpliwości – zło wyrządzone dziecku jest nieodwracalne.

Grzegorz Małecki jako Terry daje koncert gry. Nie ustępuje mu Marcin Przybylski w roli Drewa. Dynamiczna Milena Suszyńska stara się z powodzeniem dorównać starszym kolegom.

Atuty tekstu i aktorów wykorzystała w pełni reżyser Grażyna Kania.

«« | « | 1 | » | »»
  • michał
    09.11.2012 19:53
    Tak to straszne, ale teraz już takich konsekwencji nie będzie. Wszak oswajamy dzieci z seksualnością; kreskówki, ilustrowanie książek, bilbordy, reklamy, jesteśmy dla dzieci deklikatni ale każdy zwłaszcza pedagog specjalny może bez problemu granicę intymną dziecka przekroczyć. Obcy dorośli ludzie w sposób subtelny, plus obraz tą granicę obecnie przekraczają. Małe dzieci np. słuchają muzyki w towarzystwie aktów , etc.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama