Apokalipsa św. Jana

Film jest ostatnią częścią telewizyjnego cyklu "Biblia", który zaczęto realizować w pierwszej połowie lat '90. Wyreżyserowany przez Raffaele Mertesa obraz to jednocześnie pierwsze w historii kina dzieło, w którym starano się zmierzyć z apokaliptycznymi wizjami świętego Jana Ewangelisty.

Reklama

  mat. prasowy Nie jest to rzecz jasna wierna ekranizacja Apokalipsy. Ta byłaby z pewnością nie lada wyczynem, choć też trudno sobie wyobrazić, by któremuś z filmowców kiedykolwiek udało się przenieść tę pełną tajemnic nowotestamentalną księgę na wielki ekran, w formie filmu fabularnego.

Także i Mertes – prawdziwy spec od kina kostiumowego, który debiutował biblijną "Esterą" – nie podjął się tego karkołomnego zadania. Wybrał natomiast konwencję kina biograficznego, dzięki czemu możemy zobaczyć ostatnie lata z życia św. Jana.

"W filmie pokazano wydarzenia z roku 90, gdy chrześcijanie z Azji Mniejszej znaleźli się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Cesarz Domicjan ogłosił się bogiem i postawił pierwszym wspólnotom ultimatum: mają wyprzeć się wiary lub przypłacić ją życiem" – pisał ks. Marek Lis w leksykonie "100 filmów biblijnych".

Uwięziony na wyspie Patmos, starzejący się apostoł Jan, doświadcza niezwykłych wizji. Czasem ukazują mu się siejący głód, wojnę, zarazę i śmierć czterej jeźdźcy Apokalipsy, czasem znów znajduje się w niebiańskiej świątyni Pana, gdzie dane jest mu oglądać m.in. tron Baranka. We wspomnieniach widzi zaś sceny z męki Chrystusa, której przed laty był naocznym świadkiem.

Nie jest jednak Jan jedynym bohaterem tego filmu. Równie ważni są młoda chrześcijanka Irena oraz zakochany w niej Waleriusz - syn rzymskiego generała, który na cesarski rozkaz przybywa na Patmos jako szpieg, mający wyśledzić i pojmać świętego.

Klasyczne love story, pałacowe intrygi, trzymająca w napięciu próba ucieczki więźniów… - i takich, uatrakcyjniających film motywów tu nie zabrakło, a i same zdjęcia są naprawdę znakomite. Reżyser był wcześniej operatorem, więc przywiązuje ogromną wagę do wizualnej strony swoich produkcji. To kolejny plus powstałej w 2002 r. "Apokalipsy św. Jana".  

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| BIBLIA, FILM, KULTURA

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

  • gut
    03.08.2013 13:34
    Muzyka filmu została skomponowana oczywiście przez ks. Marco Frisina. Ja to mam szczęście do tego księdza. Mam podobną wrażliwość melodyczną co On, jego utwory, charakter melodii są bardzo specyficzne.:-)))
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Więcej nowości

    Reklama