Tajemnicze podziemia

Gospodarze przemyskiej katedry wiedzieli, że pod posadzką kościoła mają krypty. Były one jednak częściowo zasypane i częściowo zalane. Gdy cztery lata temu zdecydowali się na ich uporządkowanie, okazało się, że skrywają archeologiczne i historyczne skarby.

Reklama

Wejścia do krypt bazyliki archikatedralnej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Jana Chrzciciela w Przemyślu można nie zauważyć. To na razie niepozorne drzwi obok wejścia głównego. Równie dobrze można pomyśleć, że prowadzą na chór kościoła. Za nimi znajdują się jednak eleganckie, podświetlane schody prowadzące w dół. Schodzimy do podziemi, których rozmiar imponuje. Ponad 400 metrów odnowionej przestrzeni, która jest już prawie gotowa na to, aby udostępnić ją zwiedzającym. Krypty ciągną się nie tylko pod nawami. Swoje krypty mają też katedralne kaplice. Obecnie udało się odkryć podziemia pod nawą główną, czyli do początku prezbiterium. Odsłonięta została zewnętrzna część fundamentów romańskiej rotundy, którą z punktu widzenia atrakcji historycznych można nazwać wisienką na torcie. Znajduje się ona dokładnie pod prezbiterium. Docelowo prace mają doprowadzić do tego, żeby można było do niej przejść podziemiami od opisanego wejścia obok głównych drzwi. Oprowadzają nas ks. Mieczysław Rusin, proboszcz parafii katedralnej, i ks. Marek Wojnarowski, dyrektor przemyskiego Muzeum Archidiecezjalnego. Gdy w 2010 r. zaczynano tutaj prace, nie przypuszczali, że znajdą tak ciekawe rzeczy. – Im dalej w las, tym więcej drzew. W naszym przypadku w miarę postępu prac przybywało zagadek, ale i odpowiedzi na niektóre historyczne kwestie – mówi ks. Rusin. I dopowiada, że z historycznych opracowań wynikało, że powinni znaleźć w kryptach dwie trumny. Znaleźli jedenaście. Na razie pod katedrę mogą wejść nieliczni i przy specjalnych okazjach. Na przykład w styczniu ubiegłego roku, gdy pochowano tam abp. Ignacego Tokarczuka, w uroczystość Wszystkich Świętych albo kilka tygodni temu, gdy podczas 50-lecia kapłaństwa abp. Józefa Michalika grupa biskupów zeszła do krypt, by pomodlić się za zmarłych pasterzy tej diecezji. Obaj nasi przewodnicy uspokajają, że już wkrótce podziemia będą mogli oglądać wszyscy chętni. Oczywiście w grupach, nie większych niż 30-osobowe. To przecież jeden z dwóch głównych celów całego przedsięwzięcia. Drugim, równie ważnym, było stworzenie godnych warunków dla biskupów, którzy są tam pochowani. Ten cel już udało się zrealizować. Odbyły się powtórne pochówki. Ciała i szczątki znalezionych tam hierarchów spoczęły w kamiennych sarkofagach. W podziemiach będą jeszcze osuaria. Szczątki, które kiedyś tam zostały pochowane, wrócą uporządkowane na swoje miejsce.

Osiemnaście szat biskupa

Co można tutaj zobaczyć najcenniejszego? – pytamy na wstępie ks. Wojnarowskiego, historyka sztuki. – Odpowiem, jak tradycyjnie odpowiada się w muzeum: zależy, co kogo interesuje – mówi z uśmiechem. – Dla historyka sztuki cenne są przedmioty, które udało się znaleźć. Fragmenty tkanin, pierścienie biskupie, pastorał. Tym zachwycają się też archeologowie – tłumaczy dyrektor Muzeum Archidiecezjalnego. Okazało się, że niektórzy z biskupów byli balsamowani przed pochówkiem i z tego powodu bardzo dobrze zachował się też ich ubiór. Opracowując znalezione rzeczy, znana archeolog prof. Anna Drążkowska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu przygotowuje książkę. Najlepiej zachowany jest pochówek bp. Tadeusza Kierskiego, zmarłego w 1783 r.

Ciekawostką, którą można zobaczyć, jest jego ubiór trumienny, składający się z 18 elementów. Ciało biskupa zostało zabalsamowane.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Więcej nowości

    Reklama