Tabu, czyli tematy zakazane

Ta książka stała się bestsellerem. Jest polityczne niepoprawna. W zamyśle autora rozprawia się z funkcjonującymi mitami na temat wypraw krzyżowych i islamu.

Reklama

W„Niepoprawnym politycznie przewodniku po islamie i krucjatach” Robert Spencer porusza zbyt wiele szczegółowych tematów, by o nich wszystkich napisać w krótkim tekście. Jednym z najważniejszych i najbardziej aktualnych jest stosunek islamu do stosowania przemocy. Spencer polemizuje z szeroko rozpowszechnionym poglądem, że każda tradycja religijna w równym stopniu do niej prowadzi.

Nie każdy muzułmanin to kłopot

Czy rzeczywiście każdy fundamentalizm religijny prowadzi np. do zabójstw, wysadzania samolotów czy samobójczych zamachów, w których giną cywile? Czy wbrew popularnym na opanowanych przez liberałów uczelniach poglądom wszystkie religie są „surowcem, z którego wierni mogą stworzyć praktycznie wszystko”? W tych dyskusjach często wskazuje się przykłady Timothy’ego McVeigha czy Erica Rudolpha jako tzw. chrześcijańskich terrorystów. Jednakże ani McVeigh, autor zamachu w Oklahoma City, w którym zginęło 168 osób, ani Rudolph, który podłożył bombę w czasie igrzysk olimpijskich w Atlancie w 1996 roku i dokonał kilku zamachów na kliniki aborcyjne, nie próbowali usprawiedliwiać swych czynów, odnosząc się do Ewangelii. Na świecie nie ma zorganizowanych grup chrześcijańskich terrorystów. Spencer zauważa, że chociaż każdy może się dopuścić strasznych zbrodni, to prawdopodobieństwo ich popełnienia wzrasta, gdy zachętę do nich znajduje się w tekstach religijnych i wezwaniach nauczycieli wiary. Podaje wiele przykładów podobnych fragmentów Koranu, konfrontując je z Nowym Testamentem. Autor tego przewodnika jest zwolennikiem wysoce niepoprawnej politycznie i bulwersującej nie tylko muzułmanów tezy, że opisane w książce problemy tkwią w samym islamie.

Uważa, że zasadniczy motyw działalności współczesnych terrorystów jest od początku głęboko zakorzeniony w naukach Koranu i tradycji islamskiej. Co nie znaczy, że „każdy muzułmanin ma kłopot”, bo „wiele osób, które same określają się mianem muzułmanów, ma mgliste pojęcie o naukach islamu...”. Zdaniem autora, obawy analityków politycznych wobec przyjęcia do wiadomości, że wrogiem USA i świata Zachodu nie są jacyś zwykli bandyci, ale ludzie działający zgodnie z naukami islamu, wynikają z przekonania, iż rozpocznie to wojnę z całym światem muzułmańskim. A przecież Stanom Zjednoczonym i innym krajom Zachodu, stojącym w pierwszym szeregu walki o prawa człowieka, nie przeszkadza fakt zawierania sojuszy z krajami, gdzie te prawa są powszechnie łamane. Jak chociażby w Arabii Saudyjskiej, Pakistanie i wielu innych krajach muzułmańskich. Spencer jest pesymistą, jeżeli chodzi o postawę tzw. umiarkowanych muzułmanów w sprawie zmiany myślenia o islamie i postępowania swych współwyznawców.

Dużo w tym racji, bo wystarczy przypomnieć masowe i gwałtowne protesty tysięcy muzułmanów na całym świecie, jakie wzbudza np. każda akcja Izraela wobec palestyńskich terrorystów czy emisja uważanego za obrażającego Mahometa filmu. Protesty przeciw drastycznym karom za rzekome bluźnierstwa, zbrodnie popełniane przez muzułmanów na mieszkających na Bliskim Wschodzie chrześcijanach i samobójcze ataki tzw. dżihadystów wydają się w porównaniu z tym anemiczne. Robert Spencer nie ma wątpliwości, że rozpowszechniany w mediach, szkołach i uczelniach przekaz dotyczący relacji między światem islamu a chrześcijańskim na przestrzeni wieków został zakłamany. Chodzi o sposób, w jaki przedstawiane są wyprawy krzyżowe, nieustanne przepraszanie za rzekome grzechy z przeszłości, czego owocem jest wstyd za własną kulturę. Tematem tabu stała się także kwestia równości wszystkich religii, do czego – zdaniem autora – doprowadziła poprawność polityczna. Politycy, a nawet duchowni różnych wyznań chrześcijańskich w obliczu niepodważalnych zbrodni dokonywanych w imię Allaha za wszelką cenę starali się nie używać mocniejszych słów na określenie ich sprawców.

To najczęściej tylko ekstremiści, islamiści czy terroryści. Skąd się wzięli? Czym się kierują? Gdzie znajduje się źródło ich bestialskich poczynań? No i problem najważniejszy: dlaczego pozwala się na bezprzykładną eksterminację i wypędzanie nielicznych już chrześcijan z terenów Bliskiego Wschodu, gdzie wyznawcy Chrystusa żyli od czasów apostolskich w różnych wspólnotach. Przez stulecia w wyniku islamskich podbojów chrześcijan zmuszano do konwersji na islam, zabijano ich lub po prostu wyganiano.

Islamofobia i mowa nienawiści

Zamazywanie prawdy, by nie drażnić wyznawców Allaha, jest bardzo krótkowzroczne, bo utrwala powielane nieustannie w świadomości społecznej stereotypy. Milczenie i brak zdecydowanej reakcji rozzuchwala tylko bandytów. Trzeba o tych sprawach mówić głośno, chociaż nie jest to sprawą łatwą, bo natychmiast można spotkać się z oskarżeniami o islamofobię, o czym przekonał się Spencer i inni, mimo że nie nawołują do „chrześcijańskiego dżihadu”. W 2013 roku Spencer otrzymał zakaz wjazdu do Wielkiej Brytanii, gdzie miał przemawiać w Woolwich, gdzie nieco wcześniej zamordowano szeregowca Lee Rigby’ego. Jednocześnie brytyjskie władze ze względu na obowiązujące prawo przez lata nie mogą się pozbyć się z kraju natchnionych mówców wzywających do rozprawy ze współczesnymi „krzyżowcami”. O islamofobii jeszcze kilka lat temu mało kto słyszał.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • ape
    22.12.2014 09:36

    To dramat tego świata. Dzieci tego samego Boga zabijają inne dzieci przywołując jego Imię.

    Modlę się za wyznawców Mahometa, by odnaleźli w sobie i swej wierze miłość do życia, świata i każdego bliźniego.

    Modlę się, by Europa się przebudziła i pokazała, że jej kultura i godność jest równie ważna jak kultura i godność przybyszów.

    Gość, którego zapraszamy do naszego domu, powinien szanować jego wartości i spełniać obowiązki stając się współdomownikiem. Zatem:

    Nie tylko prawa ale i obowiązki. Nie tylko Ja, ale również MY.

    Nie można, zapraszać gości do domu z rodzinami i radośnie oddawać im kolejne pokoje, w których goście się zamykają  nie wystawiając nosa, myśląc i planując zabicie gospodarzy wraz z ich dziećmi. 

    Wierzę, że to samo sie nie ułoży i potrzeba czyjejś pomocy... :)

     

  • Fryderyk
    22.12.2014 12:50
    Przeczytałem ostatnio książkę Williama Urbana pt. "Krzyżacy. Historia działań militarnych". Źle się stało, że Krzyżacy w końcowej swej historii militarnej nie usadowili się na południowym wschodzie Europy, by bronić chrześcijaństwo przed ekspansją islamu. Natomiast wczoraj rozmyślałem nad tym, czy czeka nas kolejna krucjata w obronie naszej tożsamości. Wywnioskowałem, że w pierwszej kolejności należałoby się wziąć za pięknoduchów, koryfeuszy poprawności politycznej i innych pożytecznych idiotów.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama