Przełomowa chwila


Fresk, namalowany na zamówienie papieża Sykstusa IV w kaplicy nazwanej od jego imienia Sykstyńską, przedstawia kilkadziesiąt postaci.


Reklama

Nie znaczy to jednak, że według artysty świadkami chrztu Chrystusa były tłumy. Po prostu pokazał on… kilka scen naraz.


Główna scena, czyli chrzest Jezusa w rzece Jordan, pokazana jest w centrum kompozycji. Jan Chrzciciel polewa wodą z miseczki głowę Zbawiciela, a powyżej unosi się Duch Święty pod postacią białej gołębicy. Przygląda się temu z góry Bóg Ojciec, przedstawiony w złotej poświacie i w otoczeniu aniołów. Jako Stwórca i Władca świata dzierży w lewej ręce symbol kuli ziemskiej, a prawą ręką błogosławi Syna. Szaty Chrystusa trzymają klęczące na lewo od Niego anioły. Na prawo od Jana Chrzciciela i za Jezusem widzimy kilku mężczyzn przygotowujących się do przyjęcia chrztu z rąk św. Jana.


Na pierwszym planie z lewej i prawej strony artysta namalował podobizny kilkunastu ważnych dygnitarzy z XV-wiecznego Rzymu, którzy stają się w ten sposób świadkami chrztu Pańskiego. 


Z kolei na drugim planie, zarówno z lewej, jak i z prawej strony, widzimy zgromadzenia ludzi słuchających stojącego na podwyższeniu kaznodziei. Kaznodzieją z lewej strony jest św. Jan Chrzciciel. Artysta w ten sposób przypomina, że Jan nie tylko udzielił chrztu Jezusowi, ale także proroczo zapowiadał Jego misję, przygotowując lud Izraela na przyjęcie Mesjasza. Tym, który przemawia do ludu z prawej strony, jest natomiast sam Chrystus. Artysta ukazuje w ten sposób przełomową rolę chrztu Pańskiego, który stał się początkiem publicznej działalności Zbawiciela.


W tle dostrzegamy wyraźnie zarysy murów miasta. Zgodnie z ówczesną malarską manierą nie jest to jednak Jerozolima, tylko Rzym. Rozpoznajemy Łuk Konstantyna Wielkiego, Panteon i Koloseum.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Katarzyna
    10.01.2016 17:56
    Na lekcji religii w pierwszej klasie śp ks. Nikander czytał nam ewngelię o chrzcie Jezusa w Jordanie po czym w domu malowalismy stosowny obrazek w zeszycie.Malując postać Chrystusa "wyszła" mi dośc wysoko nad poziom wody. Mama widząc moje kłopoty domalowała Crystusowi, moim zdaniem brzydkie "pumpy" dlatego całą drogę do salki płakałam. Ksiadz powiedział, ze obrazek piękny I na dowód tego pokaże go biskupowi w Krakowie/ wówczas był nim ks. K. Wojtyła/. W ten sposób otrzymałam specjalne błogosławieństwo i ocenę celującą od pózniejszego Papieza.Pozdrawiam wszystkich wielbicieli sztuki sakralnej.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama