Moda na buddyzm

Ciemna strona medytacji i jogi.

Reklama

Dla Scotta Carneya punktem wyjścia do tego znakomitego reportażu była śmierć jego studentki, która popełniła samobójstwo po zakończeniu cyklu medytacji w jednym z tybetańskich buddyjskich klasztorów.

To przeżycie sprawiło, że Carney zaczął sobie zadawać pytania dotyczące celowości medytacji i religijnych praktyk Wschodu, modnych w Stanach Zjednoczonych i Europie.

Zebrał ogromny materiał, starając się odpowiedzieć na pytanie, czy w naukach buddyjskich jest coś, co „doprowadza niektórych ludzi do szaleństwa”. Podejrzewał, że odkryje ciemną stronę medytacji i jogi.

Nie pomylił się, czego dowodem są przedstawione w książce przykłady. A jest ich niemało.

*

Scott Carney "Śmierć na diamentowej górze. Amerykańska droga do oświecenia". Wydawnictwo Czarne, 2016 r.

Fragment książki można przeczytać tutaj

«« | « | 1 | » | »»
  • raj
    05.09.2016 17:21
    Nie jest to przecież nic nowego ani nieznanego, że WSZYSTKIE praktyki duchowe mogą miec groźne aspekty. Wszyscy rzetelni nauczyciele zawsze o tym mówią i ostrzegają. Istnieje np. w buddyzmie takie pojęcie jak makyo - czyli róznego rodzaju złudzenia, ktorych mozna doswiadczyć na drodze praktyki. Jeżeli się wie, że mozna sie ich spodziewać, i należy je po prostu zignorować i "robić swoje", to pójdzie się dalej. Jeżeli natomiast podąży się za nimi, mozna zapedzić sie w bardzo nieprzyjemne sytuacje.
    Medytacja, praktyka duchowa nie jest zabawą; to jest - jak mówią wprost nauczyciele - sprawa życia i smierci, w najbardziej dosłownym znaczeniu. Dlatego komercjalizacja, moda na medytację robi jej bardzo wiele złego, i robi bardzo wiele złego wprowadzonym w bład ludziom, którzy przychodza tam szukać zupełnie czego innego, a znajdują zupełnie czego innego. Mówiąc w przenosni, przychodzą oczekując lekkiej i przyjemnej gimnastyki, a trafiają na trening walki ostrymi mieczami, prowadzony na sto procent realnie - jeżeli ktoś nie zdoła się obronic przed ciosem, może miec ucietą rękę.
    Ale to nie jest "ciemna strona medytacji i jogi", tylko ciemna strona nierozważnego i komercyjnego podejścia do tych praktyk.
  • Nina_
    11.09.2016 23:27
    Taak? Wszystkie? Co za bzdura! Podaj o chociaż jeden(!) negatywny przykład przyjmowania Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, udziału we mszy świętej, lub odmawiania różańca. No ale w Chrześcijaństwie mamy doczynienia z Bogiem Żywym i osobowym który JEST, nie 'praktyka duchową' . A co do jogi i medytacji buddyjskiej - każdy kontakt ze złym duchem ma negatywne konsekwencje, bez różnicy czy 'nierozważny' czy w pełni świadomy...
  • JAWA25
    25.09.2016 13:40
    artykuł przypomina twórczość Aleksandra Posackiego (objętego zakazem nauczania)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Więcej nowości

    Reklama