Walnąć między oczy

Pier Giorgio Frassati w książce ks. Roberta Claude’a 
to zwykły chłopak, który pali cygara, nie spełnia 
aspiracji rodziców, lubi zajadać się makaronem. 
Ale bije od niego światło, bo nade wszystko kocha 
Jezusa i wszystko w jego życiu jest podporządkowane 
tej miłości.

Reklama

Nawet jego ojciec, senator, założyciel słynnego dziennika „La Stampa”, który był obojętny religijnie i krytycznie odnosił się do syna, przyznał: „Przy Pier Giorgiu czuję się jak przy kimś starszym ode mnie. Nikomu nie pozwalałem sobą dyrygować. Jedyną osobą, która miała władzę nade mną, był mój syn”.

Podczas lektury okazuje się, że błogosławiony miał władzę uświadamiania innym, że najważniejszy jest Bóg, a konkretnie – Bóg w człowieku, dlatego pomagał bezdomnym i wykluczonym społecznie. Przyjaciółmi nazywał nie tylko kolegów studentów, ale także służących, kierowców, sprzątaczki.

Biednym darował wszystko, czym mógł się podzielić. W ich intencji odmawiał sobie obfitych posiłków i słodyczy. W pokoju miał przepisaną własnoręcznie modlitwę Dantego do Najświętszej Panny: „Niewiasto! Jesteś tak wielka, że ten, kto się do Ciebie ucieka, ten zaiste pragnie, by żądza jego bez skrzydeł latała”. Matka Boska musiała go wysłuchiwać, bo emanował radością i siłą życia.

Kuba Szymczuk – nasz redakcyjny kolega i ambasador Światowych Dni Młodzieży – napisał we wstępie, że Pier Giorgio walnął jego pychę między oczy. Jestem pewna, że to potrzebny wstrząs, po którym lepiej widać innych i świat.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama