Historia 
wydobyta z mroku

Elżbieta Cherezińska przywraca wiarę w to, że w XXI wieku możliwa jest jeszcze tradycyjna powieść historyczna, w której poszukiwanie prawdy idzie w parze z trzymającą w napięciu akcją.

Reklama

Jej książki sprzedają się w kilkudziesięciotysięcznych nakładach, co, jak na powieści historyczne, wydaje się we współczesnych realiach wydawniczych wynikiem oszałamiającym. Co dziwniejsze, większość z tych książek to kilkusetstronicowe „cegły” dotyczące historii dawnej, teoretycznie pozostającej poza zainteresowaniem „masowego” odbiorcy. A jeśli dodać do tego fakt, że świetnej sprzedaży towarzyszy entuzjastyczny odbiór krytyków, trzeba przyznać, że mamy do czynienia ze zjawiskiem niezwykłym. Na czym polega fenomen pisarstwa Elżbiety Cherezińskiej?

Nieprzekombinowana

Leży przede mną najnowsza z owych „cegieł”, powieść „Harda”, przez wielu już okrzyknięta bestsellerem, choć premierę miała zaledwie w czerwcu. Starając się nie sugerować zbytnio zasłyszanymi opiniami, otwieram pierwszą stronę tekstu i czytam: „Mieszko z jastrzębiem na ramieniu jechał konno na zachód, wprost w krwistą poświatę rozpalonego nieba. Słońce zaszło płomienną łuną. Krzyknęły ostatnie ptaki wracające do gniazd”. I zastanawiam się: co to jest? Tak się pisało może w XIX wieku, ale żeby w XXI tak zaczynać powieść? Odwaga to czy zwykła grafomania? Moje pierwsze wątpliwości pogłębia umieszczona na następnej stronie scena erotyczna z udziałem Mieszka i jego pogańskiej żony. Scena, która drażni mnie poetyckimi metaforami, odsłaniającymi i zasłaniającymi jednocześnie. Ale czytam dalej i... wciąga mnie ta historia coraz bardziej. Daję się jej ponieść. I tak już zostaje.

Bo to, co początkowo wydawało mi się słabością „Hardej”, okazuje się jej siłą. Właśnie owa archaiczność (jak dowodzi dalsza lektura, wcale nie nadmierna), zakorzenienie w najlepszych tradycjach Kraszewskiego i Sienkiewicza, a także brak konstrukcyjnego „przekombinowania”, charakterystycznego dla współczesnych powieści, są tym, co mocno przykuwa uwagę czytelnika. Nie wikłając się w ciągłe retrospekcje i inne kompozycje szkatułkowe, gmatwające akcję i utrudniające odbiór, Cherezińska prowadzi nas prosto po osi czasu, objaśniając historię, a to, co w niej niewiadome, wypełniając własną wizją zdarzeń. Jak sama mówi: „To (…) w tworzeniu powieści jest najciekawsze – wplatanie żywej tkanki w kościec faktów”.

Wśród Piastów i wikingów

W tym przypadku autorka musi „żywej tkanki” wpleść sporo, bo kościec pozostaje dość wątły. „Harda” to powieść o Świętosławie, mało znanej u nas córce Mieszka I, która została królową Szwecji, Danii i Norwegii. Była też matką króla Anglii. Źródeł mówiących o początkach państwa polskiego jest niewiele i nie mówią one o życiu prywatnym władców. Zaś wiedzę dotyczącą skandynawskich wątków Elżbieta Cherezińska opiera głównie na islandzkich sagach, w których fakty mieszają się z legendą.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama