Detektyw 
w mieście 
Boga

Detektyw Awi Awraham, policjant, który nie wierzy w Boga, otrzymuje swoją pierwszą sprawę dotyczącą morderstwa. W Jerozolimie na miejscu zdarzenia okazuje się, że ofiara jest mu znana.

Reklama

Śledztwo dodatkowo komplikują napływające zgłoszenia od zgwałconych kiedyś kobiet. Tajemniczy policjant zjawia się w ich domach i prosi, aby opowiedziały swoje traumatyczne przeżycia jeszcze raz. Od początku, ze szczegółami. Awraham działa pod presją: to jego pierwsze poważne śledztwo, czas ucieka, a ciekawski policjant puka do kolejnych drzwi.

Dror A. Mishani stworzył postać izraelskiego detektywa, który ma wszelkie szanse dorównać bohaterom skandynawskich kryminałów. Jego atut to, podobnie jak w powieściach Henninga Mankella, świetne tło społeczne. Tel Awiw, Jerozolima, Hajfa, święta Purim i Jom Kippur, żydzi, muzułmanie i chrześcijanie w jednym mieście – wszystko to tworzy ciekawy krajobraz dla morderczej zagadki. Mishani jest literaturoznawcą zajmującym się powieścią detektywistyczną, stąd jego „Człowiek, który chciał wszystko wiedzieć”, pełen jest subtelnych odniesień do innych książek. Dla uwielbiających kryminały ta lektura będzie swoistym śledztwem pomiędzy wierszami. Metody detektywa Awrahama też bliższe są Agacie Christie niż amerykańskim specom rozwiązującym morderstwa w laboratorium. Większość śledztwa rozgrywa się zatem pomiędzy słowami, półsłówkami i przemilczeniami, a opisy przesłuchań to swoista partia szachów. Mishani świetnie przedstawia emocje Awrahama i jego zespołu – frustrację, gniew, bezsilność, balansowanie na krawędzi prawa. Tu nie ma błyszczących w zbroi rycerzy ani jednoznacznych morderców. Po śledztwie nikt nie pozostaje absolutnie czysty.

Autor umiejętnie prowadzi wątek, który mnie najbardziej interesuje: zło w mieście Boga. Choć rytm czasu wyznaczony jest przez święta i posty, bohater „Człowieka…” pozostaje ateistą. Awraham czuje się obco zarówno w synagodze, jak i w kościele. Zło pozostaje zatem sprawą wyłącznie ludzką, oddaloną od Boga. Awi Awraham zapytany, dlaczego został detektywem, odpowiada: muszę być blisko zła. Wieloznaczna to odpowiedź. Raz jeszcze kryminał potwierdza, że potrafi stawiać ciekawe pytania metafizyczne, ale odpowiedzi czytelnik musi poszukać już w swoim własnym, prywatnym śledztwie.

Marcin Cielecki

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Więcej nowości

    Reklama